Euro – start! Inwestycje – stop?

Inwestycje na Euro 2012 rzutem na taśmę dopinane są na ostatni guzik. Możemy pochwalić się stadionami, dworcami i lotniskami. Z drogami jest gorzej – i to prowokuje kolejne pytanie – czy po Euro nie czeka nas infrastrukturalne spowolnienie?

Rząd pod koniec 2015 chciałby móc powiedzieć tak: w ostatniej pięciolatce wydaliśmy na drogi łącznie 150 mld zł. Słusznie jednak Andrzej Kublik z „Gazety” śledzi bieżące ruchy na linii Ministerstwo Finansów – Ministerstwo Transportu, bo pierwsze sygnały na „po-Euro” wyglądają tak, że pieniądze, które teraz wydawać będziemy na drogi, szły będą głównie na dokończenie już rozpoczętych, priorytetowych inwestycji. Te  nie mogą się przecież kończyć w polu, bo gdzieś zabrakło kilku kilometrów asfaltu. I słusznie.

Tu mamy sukces, czyli Szybka Kolej Miejska do lotniska Okęcie w Warszawie, fot. PL2012

Niestety nie wiadomo, czy gdy bat w postaci Euro zniknie, do głosu w projektowaniu polskiej infrastruktury nie dojdą trzymający kasę urzędnicy z Ministerstwa Finansów z jego szefem na czele. Bo ich priorytet jest inny, niż Ministerstwa Infrastruktury czy Transportu. Oni mają pilnować, aby budżet państwa się nie rozsypywał.

Nowy piękny dworzec w Poznaniu, fot. TriGranit / Poznań2012

Przecież już pod koniec 2010 roku, tuż po wyborach samorządowych, widząc pogarszający się stan publicznej kasy, wprowadzono limit wydatków na budowę nowych dróg (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad musiała wtedy anulować 40 prowadzonych przetargów). Ze strony rządu dochodzą wciąż pogłoski, że następny budżet unijny, na lata 2014-2020 – i perspektywa jego wykorzystywania dla Polski – też nie będą stawiały budowy dróg jako kluczowego elementu infrastruktury. Nie wiadomo, co dalej z kolejami, bo choć dworce udało nam się wyremontować, to czy będzie do nich jak dojechać po rozlatujących się torach?

Zapóźnienia polskiej infrastruktury mają wpływ na to, że nasz kraj nie rozwija się gospodarczo tak szybko, jakby mógł. Niestety, postępujące spowolnienie gospodarcze może dać pretekst – a może nawet i zmusić rząd – do powiedzenia społeczeństwu: przykro nam, ale po prostu Polski na to nie stać. Za sześć dni zaczynają się Mistrzostwa Euro 2012. Przypomnijmy sobie, jaki nastrój panował w kwietniu 2007 roku, gdy UEFA przyznała nam prawa ich organizacji. To miał być dla nas wielki skok cywilizacyjny. Miejmy nadzieję, że to co udało nam się już zrobić, to nie będzie skok ostatni.