Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

16.05.2012
środa

Facebook wchodzi na giełdę. I co dalej?

16 maja 2012, środa,

Piątkowy giełdowy debiut Facebooka jest ważniejszy niż na pierwszy rzut oka może się wydawać. Da odpowiedź na pytanie, w którą stronę – i jak szybko – zmieniał się będzie internet.

Według prognozowanej giełdowej wyceny akcji Facebooka jestem wart około 10 dolarów. Tyle bowiem – w przybliżeniu – otrzymamy, dzieląc sumę, którą Facebook chce pozyskać od inwestorów (10-12 mld dolarów) przez liczbę użytkowników serwisu (900 mln). To sporo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że korzystając z tego serwisu przez kilka lat kliknąłem może w dwie-trzy reklamy (system Facebooka pewnie lepiej ode mnie wie i pamięta, ile razy i w co). Dlatego pytania – „czy cała firma Facebook, założona w 2004 roku, może być warta aż 100 mld dolarów” są uzasadnione.

Padają zresztą coraz częściej, gdy temperatura przed giełdowym debiutem sięga zenitu. Podgrzewają ją informacje takie jak ta, o rezygnacji koncernu GM z płatnej reklamy na Facebooku.

Założyciel Facebooka Mark Zuckerberg lubi być młody i wyluzowany – a pokieruje jedną z największych firm technologicznych świata, fot. CC by Robert Scoble, Flickr

Rozważmy jednak dwa scenariusze piątkowych wydarzeń.

Pierwszy, czyli sukces – spektakularny lub umiarkowany – publicznej emisji akcji Facebooka. Znaczyć będzie to, że inwestorzy dostrzegają potencjał w 900-milionowej rzeszy internautów korzystających z serwisu (z których aż 58 proc. – dane za marzec – wchodzi na stronę codziennie). Firma, w której większość decyzyjności będzie skupiona w rękach jej założyciela Marka Zuckerberga, będzie szła utartym szlakiem, powoli próbując monetyzować uwagę swych użytkowników. Na pewno tak długo, jak się da – i na ile będzie mógł sobie pozwolić – Facebook będzie unikał inwazyjnych form reklamowych, zgodnie z filozofią swego prezesa. Wdrażane za to będą w serwisie wszelkie formy e-commerce, tak aby Facebook, jak dziś Amazon czy Apple, mógł korzystać pobierając prowizję od obrotu towarami, który odbywa się w jego ekosystemie.

Drugi, czyli poraża – akcje już od pierwszych dni chwieją się, a potem rozpoczyna się powolny zjazd ich ceny, tak jak dzieje się to od giełdowego debiutu z akcjami Zyngi (twórca gier online) czy Groupona. W takim przypadku Facebook szybko będzie musiał dążyć do wykazania swej dochodowości (na przykład wyświetlając więcej większych i bardziej kolorowych reklam). Porażka giełdowego debiutu może również być dowodem niewiary  inwestorów w internet taki, jakim znamy go dzisiaj. Jest przecież Facebook idealnym produktem świata laptopów i sieci na ekranie komputera stacjonarnego. Wie o tym każdy, kto próbował korzystać z niewygodnych i zawodnych aplikacji FB na urządzeniach mobilnych (telefonach, tabletach). Ten świat – internetu permanentnego, wszechobecnego, na małych ekranach, serwis Marka Zuckerberga wciąż jeszcze musi gonić.

Możliwy jest oczywiście scenariusz trzeci – który obstawiam najbardziej – czyli umiarkowany sukces oferty, przy jednoczesnym ostrym wchodzeniu Facebooka w świat mobilno-smartfonowy oraz wdrażanie nowych usług. Marek jest nie w ciemię bity, nie bez powodu za miliard dolarów przejął Instagram. Każdy, kto próbował kiedyś wrzucić zdjęcie z aplikacji mobilnej FB, a chwilę potem zrobił zdjęcie Instagramem i za jego pomocą wrzucił zdjęcie na swój profil na FB, w mig pojmie wartą miliard dolarów różnicę.

Ten obrazek codziennie ogląda pół miliarda ludzi. fot. CC by codemastersnake, Flickr

Paradoksalnie największym zagrożeniem dla Facebooka jest to, w jak bardzo niestabilnym środowisku biznesowym przychodzi mu działać. Kto potrafi na dziś zagwarantować, że nie dorasta właśnie pokolenie, dla których Facebook będzie projektem drętwym, niewygodnym, po prostu kompletnie nie takim jak trzeba? Nikt…

Analitycy prognozują, że w piątek każda akcja Facebooka może być warta 34-38 dolarów. Warto obserwować, czy zmieszczą się w tych widełkach, i jak ich cena będzie się kształtować w najbliższych miesiącach. Co jest ważniejsze biznesowo – olbrzymie audytorium, któremu można coś reklamować, a może mniejsze, ale płacące? Z kursu Facebooka można będzie – zapewne skuteczniej niż z fusów – wróżyć o przyszłości branży internetowej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. Google i Amazon zajelo wiele lat zeby dojsc to dochodowosci. W czasie takiego czasu a przypadku Facebook moze sie okazac ze wiele informacji, ktore klienci trzymaja tam prywatnie albo z przeznaczeniem dla waskiej grupy znajomych zostanie ukradzione i rozpowszechnione przez jakiegos hakera czy zlodzieja hasel internetowych, badz tez rzad jakiegos panstwa sila wydobedzie od Facebook te informacje argumentujac wyzsza koniecznoscia. Juz obecnie niektore firmy w Stanach zadaja od potencjalnych pracownikow ich hasel do Facebooka, aby zobaczyc czym prywatnie sie zajmuja. Wszystko to moze doprowadzic do blyskawicznej ucieczki klientow i spektakularnego krachu tej firmy i innych typu „social media”. Dzisiaj ich uzytkownicy zachowuja sie jak naiwne dzieci w piaskownicy, ale czas egzaminu dojrzalosci tuz, tuz.

  2. Nie dalej jak dzisiaj w prasie amerykanskiej byl artykul ze General Motors rewiduje swa polityke reklamowania na Facebooku w zwiazku z przewidywanym IPO. W kierunku raczej zmniejszenia udzialu Facebooka w ogolnej puli reklamy. Natomiast w Forbes pisano niedawno o potencjalnej „wojnie patentowej” – Facebook narusza ponoc okolo 500 patentow.

    Moja prywatna hipoteza i nie tylko moja prywatna a i bardziej solidnych zrodel jest ze Facebook jest „nadmuchany”. Kto dzis slyszy o AOL (America On Line), niegdys potega Internetu (dla wielu ludzi Internet to BYL AOL), MySpace, AltaVista czy innych „gwiazdach” Internetowych. Wystarczy popatrzec na klopoty Yahoo i zastanowic si ekiedy zniknie. Google nie zniknie bo sie „zdywersyfikowal”. Jezeli Facebook tego samego nie zrobi, a pare lat nikt o nim nie bedzie pamietal

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Kolejna bańka internetowa?

  5. No i nie znalazem prostej odpowiedzi:
    Kupić czy nie kupić?
    A jeżeli tak, to ile? 😉

  6. Cieniutki artykuł. 10Usd za osobę można by przyjąć, jeśli na giełdzie sprzedawano by 100% akcji…
    Poza tym FB jest stabilne i wygodne na mobilach. Może trzeba zmienić telefon?

  7. zza kałuży
    18 maja o godz. 16:53
    ……………………………………………………………………………………….
    Kupić czy nie kupić… Na „oto jest pytanie” pewien przykład.
    Przed laty w Niemczech na giełdę wchodził niemiecki Telekom z tzw. T-Aktie. Poprzedzała to zdarzenie duża reklama, zaangażowani byli nawet znani aktorzy. Przekonywano i prostych ludzi ,że to jest niemal deal życia. Akcja była wyceniana bodaj na 50 Euro. Proszę spojrzeć na obecny kurs. Na tym poziomie utrzymuje się od lat. Pewien aktor uczestniczący wówczas w kampanii reklamowej przed kilku laty przepraszał publicznie ,że grał w szalbierstwie i wielu szarym ciułaczom wyciągnął z portfela w ten sposób ciężko zapracowane pieniądze.

  8. I co wskutek tego się zmieni ?
    Przestaną nas doświadczać klęski żywiołowe, wzrosną plony żywności i roślin przemysłowych, zniknie głod, pojawi się skuteczne lekarstwo na wszelkie choroby i dolegliwości ?
    Nie – po prostu powstaje nowy balon, który, gdy będzie pęczniał to będzei się nazywało, że hossa a jak pęknie nadmuchany ponad miarę to wybuchnie kryzys i wszyscy będziemy musieli się składać, by „pokryć straty” tych, którzy w ten balon dmuchali.

  9. Wczoraj w odpowiedzi @ zza kałuży na jego pytanie opisałem „krótką historię” T-Aktie niemieckiego koncernu Deutsche Telekom. Niestety z przyczyn znanych chyba tylko moderatorowi wpis się nie ukazał.

  10. dzis w The Telegraph pojawila sie wiadomosc o klasowym pozwie za kradziez czy tez exploatacje danych uzytkownikow na 15 mld dolaros przeciwko FB

  11. kasejot: „Przestaną nas doświadczać klęski żywiołowe, wzrosną plony żywności i roślin przemysłowych, zniknie głod, pojawi się skuteczne lekarstwo na wszelkie choroby i dolegliwości ?”

    Slusznie Pan zauwazyl.

    Jes ttak isatry dowcip o Wall Street. Jak to wymieniono jednego psa wartego 100 tysiecy dolarow na dwa koty po 50 tysiecy kazda.

    Widac ze poprzednia kleska „nowej ekonomii internetowej” nikogo niczego nie nauczyla. Finansisat nie tylko pzred szkoda ale i po szkodzie glupi.

    Proponuje ksziake Dot.Con, John Cassidy. Krotkie omowienie z Amazona:

    „This is a sceptical history of the internet/stock market boom. John Cassidy argues that what we have just witnessed wasn’t simply a stock market bubble; it was a social and cultural phenomenon driven by broad historical forces. Cassidy explains how these forces combined to produce the buying hysteria that drove the prices of loss-making companies into the stratosphere. Much has been made of Alan Greenspan’s phrase „irrational exuberance”, but Cassidy shows that there was nothing irrational about what happened. The people involved – fund managers, stock analysts, journalists and pundits – were simply acting in their own self-interest. Technology provided the raw material for the boom, but that is only part of the story. „Dot.con” describes and explains the all-too-human behaviour of the stock market bubble: how it got going; sustained itself for longer than anybody expected; and then, just when people were starting to think it might not be a speculative bubble after all, went pop”

    Tytul jest adekwatny do realnosci – „con man” znaczy „oszust”

  12. @AL
    Dzieki za rekomendacje. Nie wiem jak inni, ale ja nie musze czytac ksiazki zeby to wiedziec. Dla mnie wszystkie te „zawirowania”, „irracjonalne zachowania” to cyniczna, ukartowana gra. Przeciez to widac golym okiem. Wystarczy myslec samodzielnie.

  13. Juz wiadomo „i co dalej”. Spada

  14. Jet juz pozew inwestorow ktorzy uwazaja sie za wprowadzonych w blad, albowiem pzred IPO Facebook nie podal ze dynamika wzrostu dochodow spadla. Jest tez kontrola SEC dotyczaca, jak prasa pisze, „roznych nieprawidlowosci” zwiazanych z IPO

  15. Dlaczego od razu Agora nie ma ręki ? Mając ileś tam funduszy prf3bują sociwh sił w internecie, bo ich na to stać. A to, że czasem nie wyjdzie, to nie przyjmowałbym tego jako jakieś wyjątkowe wydarzenie. Wielu prf3buje, niewielu się udaje.Sam się czasem zastanawiam dlaczego niektf3re internetowe przedsięwzięcia osiągają niebywały sukces, a inne umierają z czasem same. Ale to już inna zupełnie sprawa.