Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

13.03.2012
wtorek

Łowcy androidów, czyli ciekawy przypadek grywalizacji

13 marca 2012, wtorek,

Pojęcie grywalizacji robi ostatnio szaloną karierę, ale przykładów jej naprawdę udanego wdrożenia jest niewiele.

W styczniu umieściliśmy „grywalizację” na liście najciekawszych technologicznych trendów 2012 roku. O zastosowaniu grywalizacji w marketingu dyskutuje się na poważnych konferencjach, pisane są już książki (niedawno polską publikację na ten temat wydał Paweł Tkaczyk).

Mówiąc skrótowo – chodzi o takie zorganizowanie aktywności ludzkiej, która przenosi do rzeczywistości „realnej” mechanizmy wykorzystywane na co dzień w grach wideo. A więc swoiste wyzwania, zdobywanie punktów, kolejnych zdolności, kolekcjonerstwo i nagradzanie.

Muszę przyznać, że długo byłem wobec grywalizacji sceptyczny. Co innego w świecie gier wideo – gdy godzinami zamęczam swoją konsolę tłukąc w „Batman: Arkham City”, mimo iż główny wątek fabularny ukończyłem – robię to dlatego, że koniecznie próbuję rozwiązać wszystkie zagadki Edwarda Nygmy, rozsypane po całym Arkham. Dostanę za to achievementy i poczucie, że ukończyłem grę naprawdę w całości. Ale w realu?

Niewiarę moją zniweczyła jednak ciekawa zabawa, którą twórcy systemu operacyjnego Android zaproponowali odwiedzającym ostatnią edycję targów Mobile World Congress w Barcelonie (27 luty – 1 marca 2012 r.). Otóż na stoiskach 85 wystawców, najsilniej związanych z Androidem, można było dostać specjalne znaczki do wpinania w klapę, które były artystyczną wariacją postaci zielonego robocika i produktów prezentowanych na danym stanowisku. I co się wokół tych „Android pinów” działo…

Bo to Bad łobbat był, fot. Piotr Stasiak

Na niektórych stoiskach znaczków zabrakło już pierwszego dnia targów. W zabawę włączyli się nie tylko „zwykli” odwiedzający, ale również na co dzień bardzo poważni szefowie wielkich firm. Najbardziej – co naturalne, bo zwiedzili większość targowych hal – w zbieranie pinów włączyli się dziennikarze. Wędrowali od stoiska do stoiska, usiłując skompletować kolekcję, co jak widać na poniższym obrazku, nie było wcale proste. Bardzo rozbawiło mnie też to, że w pokoju prasowym (olbrzymim newsroomie z 300 stanowiskami, bez przerwy okupowanymi przez tłumy dziennikarzy) błyskawicznie utworzył się czarny rynek Androidowych pinów. Najrzadziej występujące można było wymienić na koszulki, alkohol i inne gadżety. Ktoś wystawił Piny na eBayu. Łowców Androidów w Barcelonie z dnia na dzień przybywało.

Marketingowy z innych firm ze źle ukrywaną zazdrością przyglądali się sukcesowi znaczków z robocikiem. Niewykluczone, że w przyszłym roku będzie więcej tego rodzaju targowych „gier i zabaw w terenie”.

Kolekcja wszystkich Android pinów na MWC 2012, fot. Android.com/MWC

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Cześć. Podobną akcję wymyśliło Google przy promocji ADWORDS. W ciężarówkach Google rozdawano piłeczki w firmowych kolorach. Ciekawe że najszybciej zniknęły czerwone.

  2. Mnóstwo energii włożono w bezproduktywne działania. Po co?

  3. Cóż, sam pomysł nie jest niczym nowym, bo system skilli i questów zawitał w świecie wirtualnym za sprawą gier RPG, a te z kolei miały swoje terenowe odpowiedniczki w postaci LARPów. Przyznać jednak trzeba, że przeszczepienie kwintesencji (maksimum zabawy przy szczątkowej formie) tych systemów na nowy grunt, szczególnie uwzględniając element zaskoczenia pomysłem, to zdecydowanie warte uwagi posunięcie marketingowe. Nie ma szans, by budziło negatywne emocje 😉

  4. Stąd zresztą wziął się m.in. fenomen Pokemonów – „You gotta catch’em all”.

    Jakiś psycholog powinien ludzkim językiem opisać skąd się ta skłonność do zbieractwa w ludziach bierze. Sam jak ognia bronię się przed trofeami na PS3 ale jak takie wpada to jest przyjemne po prostu. Tak samo wspomniane przez Autora kolekcjonowanie zagadek Nygmy 🙂 – jest satysfakcja ze skolekcjonowania czegoś w grze i w postaci trofeów czy achievementów. Realnej wartości w tym nie ma ale pomysł szatański bo dla producentów gier ma to wpływ na sprzedaż ich gier jak najbardziej konkretny. Sporo gier jest kupowana tylko dlatego że ma łatwe osiągnięcia… I Microsoft i Sony i to wykorzystują zdaje się a i na Steamie też taki patent jest.

    Skoro w grach się da wykorzystać do zarobienia kasy to czemu nie w innych dziedzinach życia?

  5. Wyjątkowo wulgarna odpowiedź. Typowa dla przegranych bez argumentów