Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

15.02.2012
środa

Superpremia za Stadion Narodowy – skandaliczna czy logiczna?

15 lutego 2012, środa,

W awanturze o superpremię Rafała Kaplera, byłego prezesa Narodowego Centrum Sportu (Stadion Narodowy) nie chodzi o te pół miliona złotych, ale o ludzkie wkurzenie na społeczne rozwarstwienie.

Świat biznesu też ma swoje telenowele i od kilku dni największą widownię przykuwa tzw. „superpremia” Rafała Kaplera, który odszedł ze stanowiska prezesa Narodowego Centrum Sportu (a więc spółki, która zbudowała w Warszawie Stadion Narodowy). Stadion stoi, ładny jest. Zdaje się, że na Euro 2012 – przynajmniej w Warszawie – kompromitacji nie będzie. Więc prezes odchodząc z pracy mówi „to ja poproszę tę premię, którą mi obiecaliście w kontrakcie”. I zaczyna się awantura, bo Naród za Narodowy wdzięczności nie okazał. Gdy dowiedział się, że prezesowi (oprócz normalnej, prawdopodobnie prezesowskiej pensji) należy się zgodnie z umową 570 tys. zł premii, to się wściekł. Natychmiast przypomniano prezesowi, że stadion oddano z półrocznym poślizgiem, że w trakcie budowy było trochę niedociągnięć (pamiętacie schody?), a do tego sam stadion wciąż jeszcze poddawany jest poprawkom i nie wykluczone, że 100-proc. sprawności osiągnie dopiero na Euro (a może nawet i po…).

Powszechne społeczne oburzenie wyraził nawet Donald Tusk, który obiecał, że najlepsi prawnicy przeanalizują kontrakt prezesa Kaplera, czy koniecznie państwo tę kasę musi mu wypłacać.

Cała awantura uświadamia – po raz kolejny – dwa fakty. Po pierwsze, że bycie prezesem to w Polsce zawód wysokiego ryzyka. Po drugie – że bycie prezesem na państwowej posadzie to już w ogóle stąpanie po kruchym lodzie. Ale teraz włożę kij w mrowisko…

Ile powinno się dostać za zbudowanie w takim tempie takiego obiektu w prywatnym biznesie? fot. Krystian Trela, (c) Narodowe Centrum Sportu sp. z o.o.

Bo czy nie jest to trochę tak, że jednak prezes Kapler na (jakąś) premię zasłużył? Stadion stoi. Czy gdyby Stadion Narodowy był w pełni „prywatnym” projektem, budowanym z pieniędzy nie-państwowych, przez kompletnie prywatną spółkę, to czy menedżer takiego przedsięwzięcia, który zrealizował je w takim tempie, zarabiałby mniej i dostał mniejszą premię? Czy prezesi spółek, którzy błyskawicznie budują w Polsce centra handlowe dla Auchan czy Reala, stawiają w 2 tygodnie hale dla Lidla, czy magazyny pod Strykowem, – tam też zdarzają się opóźnienia i niedociągnięcia – zarabiają grosze? Raczej nie, choć nikt się z tym nie afiszuje, bo wszystkich zainteresowanych obowiązuje klauzula tajności.

Problemem prezesa Kaplera jest więc to, że tę premię miał dostać na państwowej posadzie. I to przypomniało nagle wszystkim pracującym na państwowych posadach, że przy swych zarobkach 2 tys. zł miesięcznie, na tę kwotę muszą pracować około 20 lat (przy średniej krajowej 4 tys. brutto – 12 lat). Prezes Kapler dostał ten bonus za cztery lata pracy.

Publiczne rozjeżdżanie każdego, kto na państwowej posadzie dobrze zarabiana dłuższą metę skutkować będzie tylko tym, że wszyscy fachowcy pójdą pracować w prywatnym biznesie, a państwo, zamiast fachowców, będzie zatrudniało miernoty. Czy gdyby prezes Kapler dostał zamiast pół miliona „zaledwie” 200 tys. premii, Naród by też się wściekł? A 100 tys.? Pewnie też. Czy gdyby nie była to kwota dla większości zarabiających 2 tys. zł Polaków astronomiczna, Naród by się wściekł? Raczej nie. Problemem w sprawie prezesa Kaplera jest przede wszystkim to, że po raz kolejny brutalnie nam – społeczeństwu – uświadomiono społeczne rozwarstwienie. Że są tacy, którzy zarabiają krocie i większość, która ledwo dociąga „do pierwszego”. Jakby wszyscy zatrudnieni przy budowie Stadionu Narodowego zarobili 2 razy więcej, jakby wszyscy urzędnicy, pracownicy… (tu wstaw swoje stanowisko pracy) zarobili więcej, może premia prezesa Kaplera tak by nie wkurzała.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 33

Dodaj komentarz »
  1. Nie zgadzam się z tezami zawartymi w tym blogu. Pracowałem w prywatnej firmie i kierowałem budową hali Makro w Krakowie, byłem dyrektorem w prywatnej firmie budującej wieżowiec telekomunikacji w Warszawie, byłem dyrektorem biura projektów w nawiększej firmie dewelopmerskiej w Polsce i nie przypominam sobie, żeby zarząd firm, zgromadzenie wspólników, rada nadzorcza wypłacała wysokie premie za wykonanie czegoś co należało do moich obowiązków wynikających z umowy o pracę. Dopiero synekury w spółkach skarbu państwa takich jak Orlen, banki spowodowały tej wysokości nagrody, odprawy za zwolnienia bo dzisiaj władzę i obsadę stanowisk przejmuje inna opcja.

  2. Bredzicie kolego Stasiak jak Piekarski na mękach. Gdyby pan Kapler tak budował jakieś prywatne centrum handlowe to zamiast premii miałby kłopoty z siadaniem. …….chociaż może nie bredzicie – tylko należałoby przed tekstem napisać – „artykuł sponsorowany”. Tym kijem, co to miał być w mrowisko, to ktoś powinien Pana zdzielić w łepetynę ku otrzeźwieniu. Brak słów.

  3. …gdyby p. Kapler miał kontrakt z prywatną firmą, do zamiast księżycowej premii dawno by dostał takiego kopa w dupę, że by z głodu w kosmosie umarł.
    I byłoby to zapisane w kontrakcie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Prawnicy przeanalizują kontrakt żeby znaleźć pretekst pod którym się premii nie wypłaci.
    Decyzję że się nie należy podjął premier. To takie państwo prawa, Polska.
    Zamiast poprosić prawników przed, żeby dobry kontrakt podpisać prosi się ich po żeby niekorzystny dla siebie kontrakt obalić. A co winny Kapler, że taki kontrakt podpisali, miał protestować przed podpisaniem że jest korzystny dla niego a niekorzystny dla drugiej strony? To teraz się spróbuje go oszwabić, najlepsi prawnicy, za najlepsze pieniądze rozumiem, to się tabloidy wezmą za wynagrodzenie tych firm prawniczych. Bo w rządzie to ci najlepsi nie pracują, tam pracują ci co kontrakt pozytywnie zaopiniowali.
    Może wydamy z pół miliona na prawników ale tam się będą pieniądze należały. A sprawę w sądzie można przegrać, ale ją też najlepsi prawnicy poprowadzą za kolejne pół miliona. Ale co tam, bawmy się, społeczeństwo stawia. Ba, stawia i jeszcze mu sie podoba taka walka z bogaczem. Populizm czystej wody.

    A pan Kapler to amator. Nie wiem gdzie on te większe pieniądze wcześniej zarabiał? W spółkach skarbu państwa?
    To nie chodzi o te opóźnienia, te się zdarzają, zwłaszcza jak jest presja na deklaracje publiczne, że się odda szybko. Bo obiecywali politycy, a ci wiadomo, co jak co, obiecać potrafią. A pan Kapler musiał te obietnice żyrować, za to kasę od polityków dostał, z premią i bez.
    Amatorszczyzna wyszła jak umawiał te kolejne eventy na otwarcie. Nie umawiałby, nie skompromitowałby się. Bo prawdziwi przedsiębiorcy się z niego śmieją. Jakby tyle otwarć galerii handlowej odwoływał nie znalazłby w branży pracy, chyba że z łopatą. Bo takie odwołanie mogłoby galerię zamordować zanim by powstała. A opóźnienia się zdarzają także przy budowie galerii, tylko nikt bilbordów o otwarciu nie wiesza.

  6. …i proszę mi tu nie wciskać, że najlepsi by zaraz poszli pracować do prywatnego biznesu za lepszą kasę. Bo primo: kasa za kilka lat to nie wszystko (chociaż, jak widzimy niemała była). Secundo, to ważny wpis do CV, który może procentować w w aplikacjach do posad dających wielką forsę.
    A tu się wzięło i pierdyknęło…

  7. Jako prezes Kapler nic nie budowal. Budowali inni, budowal kontraktor. Prezes Kapler reprezentowal jedynego akcjonariusza ktorym jest rzad. W rzeczywistosci pelnil funkcje najwyzej gonca miedzy rzadem i kontraktorem.

    Narodowy zostal skonczony 6 miesiecy pozniej i znacznie przekroczono orginalny kosztorys. Narodowy jest jednym z najbardziej kosztownych stadionow na swiecie. Za co wiec ta premia?

    Aha, premia byla w umowie i niezaleznie od wynikow pracy. Jak wiec mozna placic premie niezaleznie od wynikow pracy. Kapler dostawal przeciez pensje niezaleznie od wynikow pracy, 26 tys miesiecznie.

    A w jaki sposob Kapler dostal te posadke? Czy byl konkurs ? Chyba nie. To byla posadka z partyjnego klucza. Kapler ja dostal i w zamian placil haracz dla PO.

    Inna zagadka jest dlaczego Kapler zrezygnowal z Orlen gdzie zarabial 52 tys zl miesiecznie jak sam mowi po to zeby dostac posadke za 26 tys.
    A to podsuwa pytanie; jak taki chlystek dostal sie do Orlenu do pracy za 52 tys miesiecznie. Wiadomo rowniez z klucza partyjnego, w zamiam placil haracz.

    To wszysko wyglada na partyjne zagrywki etatami publicznymi. W tej grze Kapler jest tylko jednym pionkiem. Takich Kaplerow jest w Polsce 25 000.

  8. Jak powyżej napisano, umowy najpierw się czyta, a potem podpisuje. Prawdziwy jednak problem finansowy jest taki, że państwo wpakowało się w imprezę pod nazwą Euro 2012. Koszty stadionów zapewne nigdy się nie zwrócą. Do tego dochodzą w Warszawie koszty utraconego gruntu, z którym możnaby zrobić coś innego. Za to w Gdańsku miasto postanowiło fedrować tunel pod wejściem do portu za jedyne 0,8 mld (wg planu). Prestiżowe inwestycje żadko bywają sensowne.

  9. W prywatnym biznesie za taki projekt dostałby 50 000PLN/mies pensji, premię od rezultatu lub opcje i 2-3% udziałów po wniesieniu własnego kapitału. Premia prezesa nie jest więc nadzwyczajna, ale jeśli wierzyć premierowi prawnicy bedą poszukiwali mozliwości niewypłacenia jej.

    W sektorze państwowym jest łatwiej, bo otwierają się drzwi zamknięte przed prywatnymi przedsiębiorcami, ale z drugiej strony są media i politycy gotowi do linczu. Kluczowy dla powodzenia tak dużych i ryzykownych inwestycji jest jeden właściciel, podczas gdy w polityce mamy tylko zmieniających się często dysponentów. W sumie ciekawe zagadnienie.

    Kilka lat temu we Francji żywo dyskutowano pożegnalną premię prezesa upadającego Vivendi. Było to 20 mln Euro. Możemy więc uznać, że Polska w dalszym ciągu jest skromna w wynagradzaniu swych sług:))

  10. Art63
    16 lutego o godz. 11:00
    Mylisz sie, na zachodzie w prywatnych firmach prezes pracuje zaledwie dwa dni w roku przewodzac zgromadzeniu akcjonariuszy i na zadna premie sie nie kwalifikuje. Prezes czesto rowniez jest akcjonariuszem. W przypadku Narodowego Kapler nie byl zadnym akcjonariuszem.
    Kapler jest po prostu partyjnym funkcjonariuszem wykorzystywanym przez PO do dojenia podatnika.
    A gdby Kapler byl akcjonariuszem to on musialby placic te 360 mln zl rocznie na utrzymanie Narodowego.
    Porownujac zarobki do zachodu porownaj rowniez koszty zycia. A gdy na zachodzie placa premie za rujnowanie firm to,… czy to ma znaczyc ze podobne praktyki maja byc w Polsce ???

  11. No i ruszył tłumek populistów. Trochę Autor sam sobie winien, bo pochopnie napisał o pół milionie, jak by to miało być wypłacone już teraz, podczas gdy w rzeczywistości będą to tylko dwie trzecie (mniej więcej), a pozostałość po Euro – jeśli wszystko pójdzie dobrze. No i porównanie z galeriami czy innymi Lidlami o tyle niefortunne, że przy żadnej takiej inwestycji nie trzeba współpracować z tysiącem firm i kierować trzema tysiącami pracowników. Natomiast podnoszone przez „słusznie oburzonych” opóźnienia warto skonfrontować z zamieszczonym parę lat temu przez GW czołówkowym artykułem superspecjalisty od budowy stadionów; nazwiska nie pamiętam, ale był rekomendowany jako architekt praktyk, który ileś tam tego typu obiektów, m.in. w Wielkiej Brytanii, wybudował. Otóż przekonująco, posługując się konkretnymi wyliczeniami, wykazał on, że postawienie tego stadionu do lata 2012 jest absolutnie niemożliwe. Jakoś nie doczytałem się w Gazecie odniesienia się do tego tekstu. Ale może właśnie dlatego akurat w niej ukazał się jeden z nielicznych rozsądnych (jak powyższy red. Stasiaka) artykułów o Narodowym. Co zaś do wysokości premii, to spójrzmy na nią inaczej: gdyby od razu R. Kaplerowi dać pensję w wysokości ok. 40 tys., co przy tym rozmiarze przedsięwzięcia nie jest kwotą wygórowaną, a nie przewidywać premii, wyszłoby na to samo. Tyle że gdyby wszystkie odbiory stadionu nie zostały dokonane (a zostały, z wyjątkiem nieszczęsnych krótkofalówek, na co Kapler wpływu już nie miał, a co wydaje się zwykłym wykrętem Policji), a kosztorysowa wartość inwestycji została przekroczona (a nie została – przeciwnie, wyszło o trzysta milionów taniej), nie byłoby jak tych potencjalnie niezasłużonych pieniędzy odebrać.

  12. Premia czy raczej odszkodowanie musi być. Inaczej, kto przyjdzie na stanowisko, z którego może wylecieć z powodu widzimisię jakiego nierozgarniętego polityka, jak to np dzieje się w przypadku p.Kaplera.

  13. panie Stasiak, kiedy gdzieś między wierszami chcesz pan nazywać kicz-kosz w odcieniach rosyjskiej torby na zakupy jako coś wartościowego i narodowego, a jełopę która nie miała pojęcia o zleconej mu robocie -fachowcem. To gdzie jest rozum?

  14. Co do skali zadania oczywiście nie ma co porównywać z galeriami typu złote tarasy czy Galmok, że się tylko warszawskimi przykładami posłużę o lidlu nie wspominając.
    Ale odpowiedz Stupecki, czy planowałbyś tyle otwarć, odwołanych imprez jak byłbyś na miejscu prezesa?
    Jak takie falstarty by się odbiły na reputacji galerii handlowej czy innego komercyjnego przedsięwzięcia?
    Jak gigantyczne straty by spowodowały?
    To nazywam amatorką.
    Trafił na stanowisko w którym zabrakło mu kompetencji.
    Rozmiar kapelusza za mały po prostu.
    Umiejętność pływania w politycznych bagienku rzadko się przekłada na zdolność do zarządzania takim przedsięwzięciem. Inne umiejętności się liczą.

  15. @warszawiak,

    Większośc prezesów, których znam (włączając mnie samego) pracuje po 12 godzin dziennie przez cały rok. Nie znam firm, w których prezes pracuje dwa dni w roku. Nawet na wschodzie. To ciężka praca wymagająca wiedzy, długoletniego doświadczenia, oddanego zespołu i pozycji w branży.

    Premii nie dostaje sie dzięki uznaniu/dezaprobacie blogerów, tylko w zależności od zapisów w kontrakcie.

    Plany dotyczące dochodowości Stadionu Narodowego nie sa mi znane. Sądzę, że będzie bardzo dochodwy, bo to pierwsze miejsce przystosowane do wielkich imprez w Warszawie i jedno z czterech w Polsce tego typu.

  16. Hmmmm – premia z czegoś wynika. Bardzo chciałbym poznać podstawy naliczenia premii w wysokości 570.000 zł. Bo może są jakieś racjonalne przesłanki takiej kwoty, a my populiści sie czepiamy. Więc – dlaczego 570.000 a nie np. – 628.375 zł????? Ponowię pytanie – Dlaczego 570.000!!!!!??????????

  17. Art63
    16 lutego o godz. 13:11
    Jezeli pracujesz jako prezes 12 godzin dziennie, wskazuje to ze nie potrafisz wyegzekwowac pracy od swoich podwladnych. Dajesz zly przyklad.
    Porownujac z zachodem pomyliles sie. Na zachodzie prezesi pracuja 2 dni w roku. Na pewno miales na mysli CEO. To odpowiednik dyrektora naczelnego. Ale nawet CEO nie pracuje 12 godzin dziennie. 80% czasu spedza na strategicznym planowaniu przyszlosci firmy pozostale 20% przygladajac sie bierzacym operacjom. A od operacji jest COO.

    Narodowe Centrum Soprtu nie jest nawet firma z prawdziwego zdarzenia. Prawdziwe firmy zarabiaja na swe istnienie. A tu Kapler dostslal 2-3 mld zl zeby je wydac budujac Narodowy. Przekroczyl budzet, przekroczyl termin a obiekt zbudowany bedzie przynosil deficyty. I za to ma byc premia ???. Nawet auditu jeszcze nie bylo.
    A przedewszysktim wiekszosc tych 2-3 mld zl poszlo do zagranicznych wykonawcow co jest narodowa hanba ze na to pozwolono.

    Oczywiscie byl kontrakt, zle skonstruowany. Co nie znaczy ze nie mozna go poddac pod dyskusje. Dlaczego uwazasz ze teraz rzad ma wypelnic warunki kontraktu podczas gdy Kapler ich nie wypelnil ? Powtarzam budzet przekroczyl, termin przekroczyl.

  18. Nie wiem, czy praca nadzorcy nad budową takiego stadionu jest warta 570 tys, czy może 700 tys a może 1 mln. Taka praca jest warta tyle, ile ktoś chce za nią zapłacić. Pan Kapler wziął robotę za którą pracodawca zgodził się zapłacić, taką a nie inną kasę. Czy każdy mógłby prezesować takiej inwestycji? Prawdopodobnie nie, pewne kompetencje były jednak wymagane. Moim zdaniem kwota nie ma tu nic do rzeczy, zresztą tak jak napisano wyżej, w prywatnym biznesie takie wynagrodzenia nie są niemożliwe. Ważny jest moim zdaniem równy dostęp do takiego kontraktu dla wszystkich, którzy posiadają odpowiednie kompetencje, żeby taki kontrakt wypełnić. Nie słyszałem, żeby zarzucano Panu Kaplerowi, że dostał tę robotę po znajomości (skądinąd dość to nietypowe w sferze budżetowej).

  19. „…ładny jest”
    To straszydło widać gdzie by nie patrzeć – z Parku Skaryszewskiego widać, z ulic na Saskiej Kępie pomiędzy drzewami widać, ze ścieżki nad Wisłą widać.
    Wszędzie widać tego drucianego gniota, który za rok będzie wyglądał jak Dworzec Centralny przed remontem, bo nie będzie pieniędzy, żeby to-to czyścić i konserwować.
    Może red. Wajrak się ucieszy, bo na tych cholernych kratkach na pewno dużo gatunków ptaków będzie mogło sobie urządzać przytulne gniazdka.

  20. Żyjemy w różnych państwach. Ja – w złodziejskim. Skarb Państwa i jego pracownicy okradają mnie na każdym kroku. Zazwyczaj o tym dowiaduję się gdy coś haniebnego na wierzch wypłynie. Ogromne pieniądze kradzione obywatelowi wypłaca się bez jego wiedzy, zgody, utajnionymi umowami. Panu to nie przeszkadza? Takich spółek Skarbu Państwa z lukratywnymi posadami dla partyjnych przydupasów są w Polsce tysiące! Jakiego rzędu to sumy, nie śmię nawet podejrzewać! Polska jest już zapewne na poziomie Gracji, tylko afery zamiata się pod dywan. Nasi rządzący prowadzą jakąś podwójną księgowość. Żyjemy bowiem w różnych państach: ci, od żłobu i olbrzymich tajnych dochodów oraz pozostała hołota. A Pan, panie redaktorze gdzie się sytuuje?

  21. W normalnym i przyzwoitym kontrakcie menadżerskim premia jest oprócz terminu jest uwarunkowana wynikami ekonomicznymi. Tych wyników nie było lecz strata, bo wykonawcy podarowano karę za półroczne opóźnienie na budowie (podobny precedens powstał na budowie hali sportowej na Ursynowie). Wykonawca stadionu prawie od roku pracował na tej budowie osiem godzin dziennie, żeby nie płacić nadgodzin pracowikom – oszczędzać koszty. Jeśli główny menadżer na to pozwalał to premia raczej mu się należy od wykonawcy a nie od inwestora, który na skutek jego działalności poniósł wymierne straty – np brak wpływu pieniędzy za odwołane imprezy.

  22. ten artykuł to typowa propaganda i podawanie nie prawdy.
    W prywatnej firmie za podstawowe obowiązki nie dostaje się premii.

    Brak informacji ile miało kosztować wybudowanie, ile już kosztuje i szacunkowo ile będzie kosztować wykończenie i naprawienie fuszerek.
    Nie ma informacji ilu szefów mianował premier Tusk
    i ze to on jest odpowiedzialny za to co się dzieje z tym stadionem.

  23. @Stupecki
    Panie Stupecki, jak tak bardzo żal Panu tego prezesa to mu Pan płać, ale ze swoich pieniędzy. W tym kraju jest sporo ważniejszych rzeczy do zrobienia, niż umożliwienie paru łamagom pt. reprezentacja Polski w piłce kopanej pobiegania za piłką. Jak chcą biegać to niech się kibice i PZPN zrzucą i niech sobie budują nawet i 100 stadionów. Ale niech k…. budują za swoje!
    Dlaczego obywatele mają się zrzucać na premię dla faceta, którego najcięższą pracą było klepanie sekretarki poniżej pleców?

  24. powiedzmy, pracuje w firmie i mam pensje.
    jestem odpowiedzialny za sprzedaz zelazek.
    mam sprzedac ich 100 dziennie.
    ale ja sprzedalem ich 1000 dziennie.
    firma to docenila i dala premie.
    zmienilem prace. mam zbudowc stadion.
    prawie zbudowalem. zyskow nie ma zadnych.
    dostalem premie bo tak sie doi krowe.

  25. Odpowiadając na pytanie jednego z przedmówców.
    Wysokość 570 000 PLN to 15 miesięcznych pensji Pana Prezesa.
    38 000 * 15.

  26. Po pierwsze – tempo realizacji stadionu narodowego nie było wcale szczególnie imponujące. Należy wspomnieć, że jest to jeden z najdroższych stadionów tego typu w Europie, a proces inwestycyjny przebiegał różnie. Podobnie jak budowa – wpadki pamięta cała Polska. Rząd od początku oficjalnie i wprost stwierdził, że Euro jest sprawą priorytetową i budowa stadionów ma przebiegać bez opóźnień. Istniała wola i nacisk polityczny na realizację projektu. Stadion narodowy i organizacja igrzysk prześcignęła ważnością polski naród i przyszłość młodych Polaków – tych którzy zarabiają byle jakie pieniądze, jeśli w ogóle mają pracę. Tym Polakom nie będzie dane cieszyć się igrzyskami – bilety na stadiony bedą w zasięgu majątkowym prezesów i zagranicznych gości. Polacy będą mogli może dorobić na wakacje sprzedając im fajki w kiosku pod stadionem… i jak mamy nie być wkurzeni ? Nawet projekt architektoniczny narodowego stadionu wykonała niemiecka pracownia… mało to mamy zdolnych młodych architektów w naszym kraju ?

  27. Obserwuje te dyskusje i nadziwic sie nie moge, czy to jest ten sam narod ktory w 1980 roku pod wodza elektryka krzyczal o wypaczeniach, bo przywodca kraju Edward Gierek wybudowal sobie wille w Ustroniu i do niej miasto zrobilo asfalt. Ci sami ktorzy w tym widzieli niesporawiedliwosc spoleczna z duma ogladaja rozdete wymagania nowo powstalej warstwy hohsztaplerow ktorzy w majestacie uchwalonego przez siebie prawa wydmuchali caly narod i robia to na jego oczach caly czas. Ten artykul mimo prob obrony „krzywdzonego” cwaniaczka pokazuje z cala rozciagloscia bezczelnosc wprowadzonego po 1981r systemu wyciagajacego uczciwym ludziom pieniadze z ich portfeli do tego stopnia iz wlasnie zabieraja sie za emerytury. Sam Pawlak juz zapowiada ze nie macie panstwo co liczyc na swoje panstwo. Ono te pieniadze przeznaczylo dla swoich. Ci ktorzy sa jego wasalami dostana tylko nastepne jarzmo do ciagniecia. I po co bylo to wszystko? Nie lepiej bylo sluchac ludzi wyksztalconych zamiast elektryka samochodowego? Teraz znie narzekajcie, bo samiscie to wszystko sobie zgodowali. Nikt do tego nie zmuszal.

  28. Jedno jest pewne- coś tu nie gra. Skoro urzędnicy z tym Prime na czele, odpowiadający za funkcjonowanie tego kraju nie wiedzą co się dzieje na ich podwórku to jest źle. Jak może być, że ministrowie premiera Tuska zawierają kontrakty o on sam po paru latach mówi, że trzeba im się przyjrzeć i zweryfikować. Jednocześnie jego dzisiejsi ministrowie zatrudniają ludzi o wątpliwych kompetencjach, którzy min. będą decydować o wydawaniu sporej kasy. Tylko, że za kilka lat Tusk będzie już byłym Premierem i nie będzie musiał krzyczeć, że zbada sprawę.

  29. Nalezy zadać pytanie czy Pan Prezes NCS ponosił szczególne ryzyko z tytułu wykonywanej pracy? Czy ryzykował majątkiem? Czy do tej pory był znanym zarządzającym w wielkich korporacjach światowych ?Nie nie był ! A wiec o co ten krzyk ? Tak to protest przeciw tworzeniu nowej kasty ludzi zerującej na pieniądzach budżetowych.Takie projekty jak ten to nie żadna filozofia to jest normalna systematyczna praca. I za taka trzeba zapłacić. Ale płacić tylko dla reguły ze wogole się coś zrobiło to jest patologia. Polskie państwo jest bardzo bogate skoro stać go na rozdawnictwo pieniędzy. Projekt stadionu to nie centrum onkologiczne czy szpital . Przy budowie tych obiektów obowiązują absurdalne zasady przetargowe i żaden zarządzający nie dostanie specjalnych gratyfikacji za ukończenie tych zadań.Państwo polskie wybudowało prywatnej spółce UEFA monstrualny stadion, z którego nie będzie pobierało żadnych zysków w trakcie rozgrywek a po zakończeniu igrzysk będzie go utrzymywać do śmierci technicznej.Tak wiec nie ma mowy a jakimś super interesie dla obywateli. Dlatego żadne nagrody nie powinny być wypłacone chyba ze z dochodów Premiera i jego ministrów. Czego Premierowi , ministrom i społeczeństwu życzę.

  30. Moje odczucia są identyczne jak autora. Pracuję w branży od 1968 roku. Bralem udział jako kierownik budowy lub Inzynier Kontraktu w olbrzymich inwestycjach w PRL, w Rosji i kontrakty z Banku Światowego w Afryce. Potem duże projekty firm Światowych w Polsce.
    Biznes prywatny jest realizowany w zgodzie z podpisanym kontraktem. Równiez dla zarzadzajacego. Tam są warunki jakie przy premiach bonusach czy też II cześci kntraktu muszą byc spełnione. Nawet umowa ustna jest ŚWIĘTA.
    Ale zawsze jest to odpowiedzialność zindywidualizowana. Ludzi ocenia sie po zaangażowaniu, lojalnosci i efektach. Jak Inwestor wprowadza zmiany to ocenia ryzyko i kosztu w tym czasowe. I jeśli jest to po jego stronie nie przenosi na zarządzajacego, ktorego ma poto aby zrealizował jego pomysly i był ‚sędzią” miedzy wykonawcą a zamawiającym.
    Pracuję czasami przy kontraktach w Polsce w ramach zamowień publicznych, opartych o roźne wersje FIDIC. Projekty w olbrzymiej wiekszości niedopracowane, zawierają błedy oraz zapisy niemozliwe do spełnienia przez oferentów. SWIZ-y i tym podobne dokumenty sa tworzone za zasadach „kopiój i wklej”. Inwestorzy nie rozumieja po co przywolali w kontraktach zapisy FIDIC. Prawnicy wprowadzaja interpretacje tych przepisów, (chociaż istnieja już ich międzynarodowe interpretacje), interpretują robiac decydentom wodę z mózgu. Ale opinia prawna nawet głupia jest święta. I przez kontrolerów respektowana. Kontrolerów więcej jak zarządzających. Pojęcie Project Management to dla opinii publicznej brzmi jak zlodziej. W trakcie kontraktów naciski na zmiany (czego zamowienia publiczne z zasady zabraniaja). A rozumienie pozycji tz. Inzyniera Kontraktu jest prawie zerowe. Troche sie to zmienia ale wszyscy w procesie są uczuleni na tz. przecieki medialne. Istnieje strach przed mediami, ktory paralizuje decydentow. A wtedy dopiero robi sie balagan i przepychanka. Bo dziennikarz powołujac sie na „guru z branży” oczywiście dla newsa nagina wszystko co uslyszy. I tak mamy przy okazji stadionów. WSZYSTKICH.
    W Polsce wszystko jak zawsze postawione jest na głowie.

  31. Zgadzam się z diagnozą Warszawiaka. To są stanowiska z partyjnego rozdania. Mają jeden cel: wyprowadzenie kasy z budżetu państwa do budżeztu partii. Jak inaczej można by dostać w RP taki kontrakt? Ciekawe, ile szło do kieszeni Kaplera, stawiam, że coś ok. 10 tys. W innym przypadku po co by porzucał posadę w Orlenie, za 52 tys. Nie mógł na tym starcić, ale partia też coś musiała zyskać. Trzecie nurtujące mnie pytanie, to kto sprawę ujawnił i dlaczego. Czyżby wojna na górze?

  32. Bo czy nie jest to trochę tak, że jednak prezes Kapler na (jakąś) premię zasłużył? Stadion stoi.

    Nie, nie zasluzyl. Za to, ze stadion stoi, dostal pensje, pomylil Pan pojecia. Premie, czyli cos „ekstra” (ponad pensja) otrzymuje sie za cos „ekstra”. W tym wypadku, podajmy nierzeczywisty przyklad, za oszczednosci w porownaniu z zalozonym budzetem, albo za oddanie obiektu przed czasem.
    Ten pan nie wykazal sie nie tylko niczym „ekstra” (oprocz ekstra przytomnosci umyslu, gdy zdecydowal sie wziac nogi za pas, ale troche za pozno).
    Co wiecej, wracajac do pensji, jesli pracownik nie wywiazuje sie z powierzonych mu zadan – a w tym wypadku dyrektor nie wywiazal sie z terminu oddania obiektu – to bywa tak, ze obcina mu sie nie premie, ale PENSJE. I calkiem slusznie.

    Ale to tylko jeden element ukladanki, mnie interesuje raczej, jak to sie stalo, ze przy calym szumie, nadal nie wiadomo, kto podpisal mu ten kontrakt, przy goracych zapewnieniach biezacej pani minister sportu (ja nie!) i poprzedniego pana ministra sportu, wiadomo kogo (ja nie!).
    Nikt nic nie wie. Kontrakt sam sie podpisal, a pewnie oryginaly i kopie zniknely. Co wiecej, kontrakt sam sie NAPISAL. Czy probuja rozwiklad ta sprawe i dotrzec do faktow tabuny dziennikarzy sledczych? Jakos nie widze.

  33. Od kiedy PO jest przy władzy przejęła zaszczytny tytuł mistrza świata w nepotyzmie. Nie ma żadnych konkursów, są tylko zatrudniani krewni , znajomi bądź fyzjerzy. Dlatego najwyższa pora na zmiane nazwy na Partia Obłudy inicjały te same a jakże bliżej zycia.

  34. Doszło do mnie, że ten kontrakt podpisał pan Drzewiecki.