Źródła impasu w PO

Donald Tusk może stać się ofiarą własnej polityki personalnej w Platformie – odsuwając najsilniejszych działaczy z drugiego planu, zostanie osamotniony i pozbawi się zaplecza do działania.

Arcyciekawą dyskusję w poranku Radia TOK FM mieli dziś Jacek Żakowski, Tomasz Lis, Tomasz Wołek i Wiesław Władyka. Punktem wyjścia był poranny wywiad Janusza Palikota – który w swoim stylu grzmiał „PO czeka zagłada”. Oczywiście Palikotowi, jako sile politycznie przeciwnej, wolno takie rzeczy mówić, ale publicyści TOKU słusznie zauważyli drobniejsze wydarzenia, które świadczą o oddolnym niepokoju, nawet wśród samych polityków PO. Przykładem mogą być chociażby sejmowe interpelacje posła Gibały:

Zgadzam się z publicystami TOK-u, co do przyczyn swoistego impasu, w który wpadła w ostatnich tygodnia PO. Po wygranych wyborach i płomiennym expose, w którym zapowiedziano wiele odważnych reform, trudno oprzeć się wrażeniu, że rząd ugrzązł w papierach, nie do końca ogarnia rzeczywistość. Być może to przede wszystkim efekt tego, że budując sobie pozycję silnego – i jedynego lidera – Donald Tusk pozbawił się niejako politycznego zaplecza, które co prawda nie jest twarzą rządu, ale zapewnia jego sprawne funkcjonowanie na co dzień. Odsuwając Grzegorza Schetynę od bieżącego kierowania pracami partii, a więc również od narzucania tempa prac resortów na projektami ustaw, pozbawił się sprawnego organizatora. Nie chcę tu występować w roli – jedynie – obrońcy Schetyny. Ale myślę, że jest to zbyt wyraźny sygnał wysyłany wewnętrznie dla innych działaczy PO. Coś, co ustawia najbardziej rzutkich, najbardziej kreatywnych i chętnych do działania, na pozycjach asekuranckich. „Nie wychylajmy się”. To uczy szkodliwego na dłuższą metę, politycznego kunktatorstwa.

To może być jedna z przyczyn, dla których do tej pory Donald Tusk był szefem sprawnej ekipy organizatorów, wzywanym jedynie do gaszenia pożarów. A teraz powoli staje się zarówno organizatorem, jak i głównym i jedynym strażakiem. W tej sytuacji – jak przy konieczności tonowania nastrojów wokół prokuratury – spokojnych urlopów zapowiada się coraz mniej.