Nieznośna śmieciowość pracy

Jeśli jest coś, co na przestrzeni ostatnich lat szczególnie mnie niepokoi, to odejście od jednej z podstawowych zasad kapitalizmu – że za pracę należy się płaca. Każdy szef chce z pracy korzystać, choć nie każdy chce płacić.

Przy okazji potwierdza się moja teoria, że jeśli chodzi o wdrażane rozwiązania biznesowe, świat mediów o kilka epok wyprzedza tak zwaną realną gospodarkę. Zróbmy teraz skok w czasie o ponad 10 lat do tyłu – młody Piotr Stasiak, student i początkujący dziennikarz (to ja) dostaje zaproszenie do rozkręcającej się prywatnej telewizji, aby tam wystąpić jako ekspert w jednym z programów. Mam mówić o biznesie gier wideo. „Jedź, jedź – mówi mój ówczesny szef – polansujesz się, i jeszcze 100 złotych honorarium dostaniesz”. Może to niewielka kwota, ale na taksówkę będzie, tym bardziej, że telewizja mieści się na jakimś wygwizdowie, gdzieś na południu Warszawy, a tu zima, mróz trzaska, a nagranie było jakoś tak nocą.

Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie, gdy żadnego honorarium dla gości programu nie przewidziano, o czym boleśnie się przekonałem, przytupując na mrozie w oczekiwaniu na nocny au...