Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

25.08.2010
środa

No co liczy rząd, podnosząc VAT?

25 sierpnia 2010, środa,

Można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że ceny w gospodarce wzrosną. Podejrzewam jednak, że nie wszystkich produktów, a już na pewno nie każdego w równym stopniu.

Ktoś wreszcie policzył, o ile skoczy inflacja, gdy rząd wprowadzi w życie zapowiadaną podwyżkę podatku VAT. Instytut Ekonomiczny przy NBP prognozuje, że spowoduje to jednorazowy wzrost o 0,3 proc. Co jednak ciekawe – według ekspertów NBP – szacunek ten będzie prawdziwy tylko w przypadku, gdy 75 proc. podwyżki zostanie przeniesione do ostatecznych cen towarów.

Only death and taxes for sure – skuteczności egzekucyjnej amerykańskiej izby skarbowej zazdrości zapewne nasze Ministerstwo Finansów fot. blmurch, Flickr, CC by SA

Powyższa kalkulacja potwierdza to, o czym od jakiegoś czasu mówili niektórzy ekonomiści. Podwyżka VAT o 1 proc. to dla rządu w miarę wygodne rozwiązanie. Może dać doraźnie budżetowi kwotę 5 mld zł, co w dzisiejszych chudych czasach jest dla ministra Rostowskiego sumą nie do pogardzenia (choć zapewne nie ratuje deficytu). Jest zarazem na tyle mało obciążająca, aby nie rozsierdzić obywateli i sympatyków PO. Mogą sobie pomyśleć, że już te 200-300 zł rocznie – a tyle według szacunków tzw. statystyczny Polak wniesie dodatkowo do państwowej kasy – ewentualnie na rzecz państwa zgodzą się zapłacić.

W rządowych kalkulacjach jest jednak ukryte drugie, populistyczne dno. Doradcy Tuska doskonale wiedzą, że jest w sklepach wiele towarów z grupy tzw. wrażliwych cenowo, które zdrożeć w wyniku podwyżki VAT-u po prostu nie powinny. Klient już się przyzwyczaił, że za serek płaci 0,99 zł, za bułeczkę 0,25 zł, za mleko 1,99 zł, a za kilogram kiełbasy przykładowe 7,99 zł.

W tej sytuacji podniesienie VAT o 1 proc. daje cenę z punktu widzenia marketingowego wstrętną. Powiedzmy sobie otwarcie, nie po specjaliści od reklamy, produkcji i logistyki stają na głowie, aby towar z ceną na półce 9,99 zł nagle zdrożał do 10,03 zł. Bo choć obie te kwoty różni zaledwie cztery grosiki, nasz mózg koduje je jako „poniżej dychy” albo „powyżej dychy”. A jak powyżej dychy, to już drogo, za drogo. Taki toster w gazetce reklamowej też lepiej wygląda, gdy kosztuje 199 zł, prawda?

Możemy więc podejrzewać, że klienci z grup wyjątkowo wrażliwych na ceny podwyżki VAT odczują w stopniu mniejszym (szczególnie w przypadku tzw. dóbr codziennego użytku). W gospodarce nic jednak nie ginie. Jeśli producent – np. koncern spożywczy – ma kilka różnych grup towarów, w tym również te z „górnej” i „średniej” półki, których odbiorcy nie zarzucą ich kupowania tylko dlatego, że podrożały o 2-3 proc., może chcieć sobie na nich różnicę odbić.

Inteligencji Szanownych Czytelników niniejszego wpisu pozostawiam odpowiedzenie na pytanie, kto więc poniesie większość kosztów łatania dziury budżetowej VAT-em.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Piotrze

    Mała uwaga bo pewnych rzeczy prowadzącemu blog ekonomiczny pisać nie wypada.

    „Klient już się przyzwyczaił, że za serek płaci 0,99 zł, za bułeczkę 0,25 zł, za mleko 1,99 zł, a za kilogram kiełbasy przykładowe 7,99 zł”

    I będzie płacił dalej wszak w górę ma iść jedynie najwyższa stawka VAT-u która żywności nie obejmuje.

    Natomiast vat wliczany jest w cenę nie tylko do tosterów ale przede wszystkim do paliwa i to jest podstawowe źródło podwyżek cen także i żywności. Nie mówię już o wzroście akcyzy. O tym silnym pośrednim oddziaływaniu warto również wspomnieć.

  2. Panie Marchewa, ma Pan połowiczną rację: cena bułki nie skoczy z powodu wzrostu VAT ale skoczy z powodu wzrostu cen paliwa (objętych wzrostem VAT). i to miał na myśli autor – piszący o wzroście cen towarów wrażliwych

  3. Państwo Marchewa i Lusiek
    Jeśli chcecie dyskutować o podatku od wartości dodanej, zwanym w Polsce VAT, to musicie znać podstawowe prawa rzadzące tym podatkiem. Ceny worobów nie wzrosną z powodu wzrostu VAT na paliwa, energię itp. VAT doliczony do ceny paliwa jest odliczany od VAT ceny wyrobu, nie ma to zadnego wpływu na cenę końcową. Klienta interesuje tylko VAT doliczony do ceny netto w sklepie ( cena netto = cena towaru + marża ). Wzrost Vatu obciąża tylko klienta końcowego, a nie wytwórcę, hurtownika itd.
    Wiem co pisze, bo od 25 lat prowadzę wlasną firmę i prowadzę samodzielnie księgowość. Jeśli jakiś sklepik twierdzi , że z powodu wzrostu VAT na paliwo dostawcy podnieśli ceny to oszukuje
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. andrzej52 pisze:
    2010-08-25 o godz. 18:59

    Oczywiscie ze VAT skierowany jest na koncowego klienta.

    Ale po co ta podwyzka. To niczego nie rozwiazuje poza zmniejszeniem konsumpcji. Nie jest jasne czy rzad cos tu zyskuje. Eksperci pisza ze 5 mld zl wplynie do kasy rzadu z tej podwyzki, z drugiej strony rzad straci w wyniku zmniejszenia konsumpcji.

    Podwyzka VAT-u jest aktem rozpaczy.

    W EU tylko Dania ma VAT na takim poziomie. Podatki w Polsce sa rowniez jedne z najwyzszych w EU. Dalsze powyzszanie jakichkolwiek podatkow zatrzyma gospodarke. Tak samo zrobia ciecia budzetowe. Reforma emerytur niczego nie poprawi. Wiek emerytalny nalezy przedluzyc ale juz z 13% bezrobociem i milionach na emigracji nie bedzie to mialo zadnego efektu.

    Rzad wydaje sie nie wiedziec ze zawsze sa dwie strony do budzetu; przychody i rozchody. Rzad nie robi nic wsprawie przychodow. Nie ma zadnej injatywy by zwiekszyc baze podatkowa. Nie ma planu rozwoju gospodarki, nie ma incjatyw by zwiekszyc atrakcjynosc Polski dla biznesu. Np, rerestracja nowych biznesow – po co te tortury ??? W innych krajach rejerstracje nowych biznesow w ich najporostszych formach nawet nie sa potrzebne.

    W ‚business frindly’ klasyfikacjach Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie. W 2007 byly obietnice ‚mniej rzadu’ A jest odwrotnie, administracja i biurokracja ciagle rosna. Badzmy jednak wyrozumiali, partia mniejszego zla po dyktatura historyka nie jest zdolna by kierowac panstwem. Ale lepsze zlo jest lepsze.

  6. Szanowny Panie Andrzeju

    Po pierwsze kwestia odliczania VAT na paliwa dla samochodów poniżej 3,5 tony jest skomplikowana i jeżeli lokalny sklepikarz bułeczki dowozi własnym autem „bez kratki” to na odliczenie VAT-u nie ma co liczyć. Co do reszty przedsiębiorców to tu zakusy rządu póki co powstrzymał ETS ale nie wiem czy pomysły z ukróceniem odliczania VAT-u od ceny aut czy paliwa nie pojawią się ponownie.

    Nie wiem jak jest z VAT-em w paliwie dla rolników.

    Co do produktów żywnościowych tu na cenę większy wpływ ma urodzaj niż przywiązanie producentów do kwestii cen z końcówka 99. Używanie więc tego rodzaju asortymentu w charakterze przykładu uważam za nietrafione.

  7. Jak to na co liczy? Na parę miliardów z naszych kieszeni. No i na poklask takich „speców” od gospodarki jak Żakowski.

  8. Wyższe stawki VAT (najwyższe) są jeszcze w Szwecji. Poza tym nie tylko najwyższa stawka się liczy, ale również pozostałe. Np. VAT 0% jest tylko w Polsce. Na Słowacji jest wprawdzie „tylko” 19%, ale za to na wszystko. Chyba odpowiedź na pytanie, czy podatki są wyższe niż w innych krajach, jest nieco bardziej złożona.

  9. Na pytanie kto poniesie wiekszość kosztów podwyżki VAT odpowiedż jest prosta.
    Ten kto więcej wydaje.
    Wiecej wydają bogatsi więc oni zapłacą więcej do wspólnej kasy.
    To najsprawiedliwszy w mojej opinii podatek.
    Oczywiście rozumiem intencje autora zawarte w pytaniu.
    Nie wiem czy żywność dziś opodatkowana dwiema stawkami 3% i 7%(faktycznie trzema ale 22% pomińmy dla czystości rozważań) po jej ujednoliceniudo 5% persaldo zdrożeje czy nie.
    Dla kogoś kto sam sobie robi kiszone ogórki ze świeżych lub wędzi szynkę czy robi kiełbasę zdrożeje.
    Dla reszty pewnie stanieje ale nie mam pewności, bo nie wiem jaki procent w koszyku statystycznego konsumenta stanowi żywność nieprzetworzona.
    Pewnie bedzie to zmiana neutralna lub coś koło tego.
    Jeśli tak będzie to za podwyżkę zapłacą konsumenci dóbr objetych stawką 22% którą w płacimy wszyscy.
    I jak na początku komentarza napisałem,wiecej ci co wiecej wydają a więc potencjalnie elektorat PO.
    Gdzie tu populizm?
    Populizm to wydawanie na powodzian pieniedzy nas wszystkich niezależnie czy byli ubezpieczeni czy nie.
    Czy wymagaja pomocy czy nie.
    Gdzie wysokie odszkodowania dostaną właściciele bogatych domów i jeszcze mogą na powodzi teoretycznie zarobić jak byli przezorni i się ubezpieczyli.
    Bo było ich stać i mieli co ubezpieczać.
    Pomoc państwa powinna być kierowana do tych którzy bez pomocy państwa sobie nie radzą.
    Pomoc kierowana do wszystkich jest zabieraniem wszystkim złotówki po to żeby części oddać pięćdziesiąt groszy, bo resztę koszty pomocy zabierają.
    To jest populizm.

  10. @parker
    Calkowicie zgadzam się z Twoją wypowiedzią, wg. mnie na ceny towarów typu AGD , mat. budowlane itp więcej zależą od aktualnego kursu EUR i popytu na te towary niż od tego czy VAT wzrośnie o 1 czy o 2%. Przykładem może być wzrost cen mat budowlanych w ostatnich latach spowodowanych boomem budowlanym, a to bylo spowodowane łatwo dostępnymi kredytami budowlanymi (za łatwo). Podam przyklad : w latach 2003-2007 cena drewna dębowego(tarcicy), z którego produkuję swoje krzesełka wzrosła o 50%, co nie było spowodowane wzrostem kosztów, a popytem i chciwością polskich producentów. Doszło do tego, że w Niemczech dąb był o 30% tańszy niż w Polsce, przy znacznie wyższych kosztach produkcji. Na tartaku w Bawarii ,gdzie się zaopatruję 60% produkcji idzie do Polski. Moim zdaniem podwyżka VAT o 1% jest dobrym tematem medialnym na wakacje, a nie do dyskusji poważnych komentatorów ekonomicznych, których się nam namnożyło w mediach, a każdy mówi co innego (zależnie od tego jaką opcję polityczną popiera).
    Pozdrawiam

  11. Niewiele się o tym mówi, lecz 1 % naszego VATu idzie do kasy EU więc nie wszystkie pieniądze trafią do naszego budżetu. Zaokrąglając około 38 milionów euro powędruje na ratowanie gospodarek greckich, portugalskich etc. Dla zainteresowanych polecam tusi.pl – najlepdze blogi biznesowe

  12. Zgadzam się z Tobą, Piotrze, aczkolwiek faktem jest to, że Polska jest jednym z tych krajów, gdzie podatki są monstrualne. Wzrost podatków parwdopodobnie spowoduje spadek konsumpcji, a to nikomu nie przyniesie korzyści. Niestety. Co do pytania końcowego… Bogaci nie odczują wzrostu podatków, za to mniej zamożni i biedni ludzie aż nadto.