Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

2.08.2010
poniedziałek

Czego uczy nas historia?

2 sierpnia 2010, poniedziałek,

Nadaję krótko z urlopu, ale uważam, że strasznie to zabawne. Czytając „Biały zamek” Orhana Pamuka znalazłem ciekawy dopisek, poczyniony przez tłumaczkę, a dotyczący jednej z postaci wspominanych w tekście:

Tarhuncu Ahmed Pasza (ok. 1590 – 1653) – osmański mąż stanu, z pochodzenia Albańczyk. Jako wielki wezyr zasłynął z uczciwości i nieprzejednania w sprawach finansowych. Próbując uporządkować finanse publiczne (przygotował pierwszy w państwie sułtańskim budżet roczny) obciął wydatki dworu, za co został uduszony.

Być może to w jakiś sposób tłumaczy, dlaczego rząd tak się ślimaczy z cięciem własnych wydatków, zaś chętniej podnosi podatki 😉 Pozdrawiam wakacyjnie

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. To rzeczywiście zabawne.
    Ale jakby podniósł podatki to być może skonałby w męczarniach a nie tak humanitarnie jak na tamte czasy został uduszony.

    Przy okazji taka uwaga.Na blogach Polityki co naturalne króluje polityka ale i o kulturze sporo osób pisze, książkach,kuchni,problemach nauczycieli.
    A o ekonomi tylko Pana blog i proszę wybaczyć krytykę, niemrawo prowadzony.
    Wydaję mi się, że portal tak ważnego dla kształtowania opinii tygodnika powinien więcej miejsca poświęcić tej ważnej dziedzinie naszego życia.
    Polecam uwadze Redakcji.

  2. A jak ważna jest edukacja ekonomiczna niech świadczy dzisiejsza dyskusja w mediach o planowanych podwyżkach VAT.
    Takiej masy demagogi i nie zawaham się użyć słowa kłamstw nie prostowanych przez dziennikarzy dawno nie słyszałem.
    Jestem przeciwnikiem podwyższania podatków dopóki tak poważna ich część jest marnotrawiona.
    Ale argumenty przeciw nie mogą się opierać na nieprawdzie.
    Jeden przykład a słyszałem więcej tego typu wypowiedzi tyle, że z ust polityków a tym kłamać wolno jak się przyjęło.

    Pan Piotr Kuczyński, analityk i doradca finansowy mówi z uśmiechem do kamery:
    „Co z tego,że VAT na chleb obniżono jak i tak zdrożeje bo podwyższono VAT na mąkę z której chleb się robi.”

    Każdy przedsiębiorca który płaci VAT wie,że nawet jakby VAT na mąkę wzrósł do 50% procentów to nie ma to wpływu na cenę chleba.
    Jak VAT na chleb obniżono to chleb potanieje bo VAT od produktów i usług służących do wyprodukowania chleba(mąki,paliwa,prądu i czego tam jeszcze) podlega odliczeniu.
    Takiemu „ekspertowi” złamanego grosza bym nie powierzył.
    Bo albo głupi albo nieuczciwy.
    Jak głupi to moje pieniądze przetraci.
    Jak nie uczciwy to ukradnie.

  3. Prawdziwi patrioci,a takimi chyba sa czlonkowie rzadu powinni byc gotowi w kazdej chwili oddac zycie za ojczyzne w slusznej sprawie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jestem tego samego zdania co parker – Panie Boże chroń nas od takich ekspertów. Niedawno w radiu wypowiadał się Grzegorz Kołodko. Na stwierdzenie prowadzacego, że inni eksperci ( tu padły nazwiska ) mają całkowicie odmienny pogląd na to zagadnienie, pan Kołodko odpowiedział : „Ekspert X jest głownym analitykiem banku AAA, ekspert Y jest członkiem rady nadzorczej funduszu BBB a działalność instytutu, w którym pracuje ekspert Z jest w większej swej częsci finansowana przez firmę CCC dlatego doradzają oni w interesie swych mocodawców. Ja jako niezależny naukowiec wykładający na zagranicznej uczelni jestem obiektywnym ekspertem”
    Wielu zarzuca Kołodce zadufanie w sobie, narcyzm czy wręcz megalomanie ale w tym stwierdzeniu jest coś ” na rzeczy”. Czy w końcu jest to tylko kwestią przypadku, ze to własnie Kołodko wyciągał polska gospodarke z najwiekszych zapaści i właśnie w końcowych okresach jego rządów i krótko po nich gospodarka nasza wykazywała sie najwiekszą dynamiką.
    Problem nie polega na tym, komu zabrać a komu dołożyć ale na tym, co zrobić aby w „misce było wiecej” Jak w niej bedzie wystarczająco dużo i na dodatkek rozsądnie zostanie podzielone – jednym wiecej , drugim mniej ( proporcjonalnie do zasług ) ale bez przesadnej rozpiętości.
    O zamożności społeczeństwa nie decydują kwoty zgromadzone na kontach banków, funduszy emerytalnych, wielkość obrotów na giełdzie lecz wolumen wytworzonych przez nie towarów i usług służacych zaspokajaniu potrzeb ludzi. Aby się dajej nie rozwodzić nad sprawami oczywistymi podsumuję krótko.
    Jeśli chcemy, żeby herbata była słodsza to musimy zadbać o wiecej cukru a nie kłócić się o to, czym, jak długo i w która stronę mieszać !!!

  6. Problem polegał będzie na spłaceniu / aniu długu publicznego. A wynosi on – bagatelka TRZY BILIONY zł. Jest to już skala katastrofy. Rząd kreeatywnie wobec powyższego zamierza do pkb włączyć szarą strefę – włancza manipulacje statystyczno księgowe. Jest że tu sens ? Zamiast przystępować do reform WYDATKÓW, częstuje nas podwyżką vat’u, w dodatku okłamuje iż podwyżka będzie krótkoterminowa. W tej sytuacji? W Grecji rządy ukryły prawdziwye zadłużenie. U nas na ten czas zadłużenie jest powoli odkrywane. Ale- kogo to obchodzi, skoro nie interesuje rządu ? A zadłużenia nikt nikomu nie daruje- trzeba będzie spłacać.

  7. Najpierw BYŁY cięcia w wydatkach w administracji, czego wielu nie chce pamiętać (przy tworzeniu gabinetu, łączeniu ministerstw, w województwach, cięcia były w budżetach ministerstw, zwłaszcza MON, słynne przyjazdy do premiera kto ile odda z budżetów), potem były podwyżki: dla lekarzy (styczeń 2008), potem celników (bodaj marzec 2008), potem sędziów (styczeń 2009), potem kryzys ekonomiczny (2009), wreszcie kilkanaście milionów na pogrzeb katyński i ponad 250 mln na powodzie, a przecież budowane są mimo wszystko równolegle stadiony i drogi. Ileż można dawać. Nie mamy na co narzekać. Mamy dobry rząd jak na polskie problemy. A co do reformy finansów publicznych- każda reforma kosztuje ogromne pieniądze (trzeba przeorganizować instytucje, połączyć zadania, przewidzieć egzekutywę reformy itp.), dlatego takie reformy przeprowadza się w okresie prosperity, a nie kryzysu i klęsk żywiołowych. Szkoda przy tym, że opozycja zamiast twórcza jest tylko bełkotliwa.

  8. Ciekawe, dlaczego żaden z polskich ekonomistów nie ma odwagi na odbycie publicznej dyskusji z Profesorem G. Kołodko? czyżby brak rzeczowych argumentów?

  9. jotkaes

    Różni są eksperci.
    Uważam, że nie ma znaczenia czy są zależni czy bezrobotni.Wolę zależnego co mądrze mówi od niezależnego głupola szukającego zatrudnienia.
    Panu Kołodce też ktoś płaci i śmiem twierdzić, że chciałby żeby tym płatnikiem znów był podatnik bo znów chciałby być ministrem.
    O ministrze Kołodce mam bardzo złe zdanie.Nawet to oskarżanie ekspertów o działanie we własnym interesie bardzo żle o nim świadczy.
    Jaki ma osobisty interes człowiek zatrudniony w banku,funduszu czy instytucie finansowanym przez XXX kiedy mówi o potrzebie reform i ich kierunku?
    Zwłaszcza osoby zatrudnione w gospodarce są zainteresowane rozwojem gospodarczym czyli „żeby w misce było więcej.”
    Pan Kołodko kiedy wypowiada się publicznie prezentuje opinie na temat gospodarki o silnie politycznym zabarwieniu.
    On się zajmuje tym, kto ma mieć jaka „łyżkę do tej miski” i kto ma „za zupę” zapłacić.
    Jak już są niezależne jego poglądy,to niezależne od zdrowego rozsądku najczęściej, choć to moja subiektywna ocena oczywiście.

    Wracając do „eksperta” którego zdanie przytoczyłem, to pisząc, że albo głupi albo nieuczciwy przez nieuczciwość nie rozumiałem gadania na korzyść firmy w której pracuje.
    Jego opinie,a często jest przez media proszony o zabranie głosu więc miałem wiele okazji go słyszeć mają właśnie silnie polityczne tło.
    Jeśli kłamał a nie się mylił, to uważam że z powodów politycznych.

    Jak patrzę na eksperta lub polityka od ekonomi, to zawsze się zastanawiam czy swoje ciężko zarobione pieniądze bym mu powierzył.
    I każdemu niezależnie od poglądów politycznych polecam to samo zastanowienie.
    Ministrowi Kołodce bym w zarządzanie nie dał złamanego grosza.
    Podobnie jak Piotrowi Kuczyńskiemu.
    Przykro mi jeśli Cie rozczarowałem swoimi wyjaśnieniami @jotkaes

  10. A ja mysle ze Kolodko byl jednym z lepszych ministrow finansow po 89. Jego problemem bylo ze zajmowal te stanowisko za krotko. Udalo mu sie ustabilizowac gospodarke po balaganie Balcerowicza co jest jego osiagnieciem.
    Jest oczywista oczywistoscia ze eksperci zatrudniani przez instytucje doradzaja w interesie swych pracodawcow. Dlatego nalezy miec to na uwadze.

    W sprawie podatkow, rzad nie ma pola do manewru. Podnoszenie podatkow nic nie poprawi wrecz przeciwnie, spowoduje to wiecej bankrupcji firm i zwiekszenie bezrobocia co spowoduje zmniejszenie wplywu z podatkow. Problem w tym ze obywatele i biznesy maja za duzo dlugow. Przecietny polak jest winny az 79 tys zl. Podatki w Polsce sa jedne z najwyzszych w Europie. VAT tylko Dania ma wiekszy, przez 173 dni w roku polak pracuje na podatki. W USA 90 dni mniej.

    Zamiast podnosic podatki rzad powinien sie zajac zwiekszaniem bazy podatkowej. To jest duza roznica ale kto to zrozumie?

  11. Póki co rząd redukował wydatki, a nie podnosił podatków – proszę być uczciwym! Obecny rząd, jak wszystkie poprzednie, po prostu NIE POTRAFI odejść od schematu: reformujmy tak, aby nie wzniecać społecznego niepokoju; czyli nie reformujmy. No więc gdy już na gardle jest nóż, odsuńmy go na chwilę, a potem może zdarzy się cud. I tak leci od początku transformacji ustrojowej za wyjątkiem terapii wstrząsowej L.Balcerowicza. Ponoć wielkie reformy mają zaistnieć po wakacjach – Boni w pocie czoła je przygotowuje. Tylko dlaczego tak po cichu? Gdyby była szeroka ich konsultacja i współudział tęgich głów, zapewne wiedzielibyśmy sporo o zamiarach. Nie sądzę więc, aby nastąpiła proefektywnościowa rewolucja. Cała nadzieja w wolnym rynku, na którym jak grzyby po deszczu pojawiają się nowe restauracje. A więc u ludzi przybywa pieniędzy. A więc można zwiększać VAT. Ale czy to powód do rozpaczy? Obżarstwo przecież jest grzeszne i niezdrowe.

  12. Właśnie słuchałem magazynu ekonomicznego EKG w TOKFM z udziałem pana Piotra Kuczyńskiego.
    Ekspert wyraził zdziwienie,że rolę opozycji w Polsce przejęli eksperci ekonomiczni a nie partie opozycyjne.
    Stwierdził, że przecież partie ekonomiczne mogłyby i powinny z usług tych ekspertów korzystać.
    Można powiedzieć, że na antenie radia złożył podanie o pracę do jakiejś partii opozycyjnej.
    I wyjaśniła się zagadka z mojego komentarza.
    Głupi nie jest.

  13. Partie opozycyjne nie ekonomiczne powinno być

  14. Witam,

    Pan Kolodko po nikim nie posprzatal a tym bardziej po panu Balcerowiczu.
    I takie mam wrazenie, ze pan Kolodko jest mylony z panem Belka a to jest bardzo duza roznica. Oczywiscie jest to moja opinia i nie jestem ekonomista. Slucham tylko co mowia profesorowie i eksperci a potem sprawdzam co zrobili lub robia. I niewielu ten test zdaje. Pan Kolodko jest jednym z nich.
    Pozdrawiam

  15. nic sie nie zmienilo.

  16. jedyne co sie udaje,
    to zlikwidowac stary dwor i zastapic go nowym;
    w uszczuplonym skladzie oczywizda…

  17. Nie wiem ile by mi musieli zapłacić, aby reklamować PKP!
    Ostatnio z chłopakiem (Irlandczykiem) jechaliśmy z Poznania do Szczecinka (pociąg chyba z Krakowa do Gdyni), w każdym razie kupiłem 1 klasę. W tym samym czasie na peron podjechał identyczny pociąg jadący w przeciwną stronę – wagonu pierwszej klasy nie było, więc ogarnął mnie pewien niepokój. Jak przyszło co do czego, to moj partner robił zdjęcia pociągu, kibla itd. bo nie mógł uwierzyć, że coś takiego w ogóle jeździ po torach. Pociąg miał 4 wagony w tym jeden pierwszej klasy i całe szczęście, bo ci co kupili drugą musieli się nieźle ścisnąć (ok. 200 osób czekających na peronie). Sprywatyzować to dziadostwo i sprzedać DB czy innej Arrivie lub FirstCapital i będzie po krzyku.