Kurs franka znów martwi kredytobiorców

Dla nas problemem są wyższe raty, dla Szwajcarów – nagła popularność ich waluty.

Od dwóch miesięcy kurs franka szwajcarskiego nieprzerwanie wzrasta. Od poziomu mniej więcej 2,75 zł, na którym utrzymywał się od zeszłorocznych wakacji, dochodzi już do 3,15 zł. Przez chwilę wydawało się nawet, że nieuchronne jest przebicie bariery 3,25 zł, który to rekord został ustanowiony w lutym 2009 r.

Dla spłacających kredyty denominowane w CHF to znów oznacza wzrost wysokości raty. Przy średnim kredycie na ok. 350 tys. zł, miesięczne obciążenie ich budżetów domowych wzrosło o 300-400 zł. O samej sumie kredytu lepiej nie myśleć. Jeżeli ktoś pożyczał 350 tys. zł w 2008 roku, gdy złotówka była rekordowo mocna, a szwajcarska waluta wahała się około 2 zł, dziś jest winien bankom sumę o 175 tys. wyższą.

Kurs franka w złotówkach w ciągu ostatnich 3 lat, źródło: Money.pl

Analitycy uspokajają, że dalszy wzrost ceny franków jest mało prawdopodobny (choć niestety pamiętam, że ci sami specjaliści przepowiadali latem 2008 roku, że na Boże Narodzenie za szwajcarską walutę zapłacimy nawet 1,80 zł). Te czasy niestety szybko nie wrócą. Pocieszać się można jedynie tym, że według doradców kredytowych, raty spłacane przy kredytach frankowych wciąż są niższe, niż dla tych samych sum zaciągniętych w złotówkach (ze względu na niższe oprocentowanie).

Zawirowania związane z kursem franka wynikają z załamania zaufania inwestorów do euro (po kryzysie greckim i coraz głośniejszych kłopotach budżetowych Hiszpanii, Włoch i Portugalii). Gdzieś trzeba lokować kapitały. Dolar ma już nadszarpniętą reputację, a złoto jest bardzo drogie. Wybór padł więc na walutę niewielkiego alpejskiego kraju. Dla gospodarki Szwajcarów to jednak jest bardzo niekorzystne – przestaje się opłacać eksport towarów (np. zegarków), zmniejsza się ruch turystyczny. Opłaca się za to przywożenie coraz tańszych produktów zza granicy (a więc spada sprzedaż w kraju). Bank Szwajcarii, który przez pewien czas próbował osłabiać swą walutę, prawdopodobnie doszedł do wniosku, że taka walka z rynkiem jest zbyt kosztowna. Teraz pozostaje tylko czekać, aż sytuacja w światowej gospodarce się unormuje, a ceny surowców i walut ustabilizują. Tak długo, jak odczuwać będziemy kolejne fale, echa i odsłony kryzysu, polscy kredytobiorcy też nie mogą spać spokojnie.