Nowy serwis, nowy blog

Rusza odświeżona strona naszego Tygodnika, warto również, abym ja obudził się z uśpienia.

Przede wszystkim przepraszam – tych wiernych czytelników, którzy różnymi kanałami (GG, maile, blip) dawali mi do zrozumienia, że zarzucenie bloga jest złym rozwiązaniem. Wytłumaczenie mego – karygodnego oczywiście – zaniedbania będzie niestety standardowe i prozaiczne: za mało czasu, za dużo obowiązków. Moje zamilknięcie było również związane z małą rewolucją w życiu prywatnym – w czerwcu urodziła się nam druga córeczka. Kalinka jest zdrowym i wspaniałym dzieciakiem, a cała rodzina dosłownie oszalała na jej punkcie.

Odrobina prywaty: moje wspaniałe córki (od lewej Kalina, 5 miesięcy i jej starsza siostra Klara, lat 4 i pół)

W tych dniach rusza jednak odświeżona strona Tygodnika „POLITYKA” (w której powstaniu też pewien udział mam 😉 i pomyślałem, że warto po raz kolejny w życiu podjąć męską decyzję, powracając do aktywności blogowej.

Poprzedni mój wpis pochodzi z połowy lutego i nosi znamienny tytuł „W oku cyklonu”. Spojrzenie na niego daje już na wstępie bardzo ciekawą perspektywę. Gdy osiem miesięcy temu pisałem że – oto Europa Środkowo-Wschodnia, cały nasz region, znalazły się na chwilę na czołówkach gospodarczych. Zdaje się, że światowi inwestorzy wpadli na chwilę w panikę. Podejrzewają, że oto nasz region jest kolejnym, po USA, Islandii, Ukrainie, w którym w sposób dotąd niespodziewany, zogniskuje się światowy kryzys gospodarczy – sytuacja wyglądała groźnie. Dziś, z ponad półrocznej perspektywy zdaje się, że punkt kulminacyjny kryzysu mamy już za sobą. Jeżeli światową gospodarką nie zaczną wstrząsać jakieś konwulsyjne wydarzenia, sytuacja powinna powoli się stabilizować. Po rozmowach z ludźmi biznesu wiem, że ich nastroje w okresie luty-czerwiec wyraźnie siadły. Najpierw – bo na giełdach dramat, bo złotówka poleciała na łeb, bo banki wycofywały finansowanie. Potem – w czerwcu i lipcu – gdy zaczęły spływać kiepskie wyniki finansowe za pierwsze półrocze.

Miesiące sierpień-wrzesień to jednak już jakby czas poprawy, wychodzenia z szoku. Zmienił się też ton doniesień medialnych i nagłówków. Więcej jest w nich optymizmu. Oby więc nam się udało.
I tym optymistycznym witam Państwa ponownie. Obiecuję że postaram się, aby ta wspaniała platforma kontaktu z Czytelnikami na nowo zaczęła żyć 😉

PS. Niedawno uruchomiłem też swój kanał na serwisie społecznościowym Blip. Można go znaleźć tutaj lub wpisując w przeglądarce adres: http://piotrstasiak.blip.pl/