Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

17.02.2009
wtorek

Po co to euro?

17 lutego 2009, wtorek,

Przeczytajcie, jeśli uwierają was rosnące kursy franków szwajcarskich.

Narodowy Bank Polski wydał z dawna oczekiwany raport o konsekwencjach przystąpienia Polski do strefy Euro i zmiany naszej narodowej waluty. Konia z rzędem temu, kto przez niego przebrnie w całości. Mniej cierpliwym polecam kluczowe aspekty zawarte w prezentacji z konferencji prasowej. Raport jest niejednoznaczny, a przez to bardzo fajny, bo pokazuje większość plusów i minusów, a wniosek każdy może sobie wyciągnąć sam.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na opisane w raporcie korzyści, które autorzy podzielili na bezpośrednie i pośrednie. Większość z nich jest znana, bo przewijają się w debacie od dawna (m.in. brak ryzyka kursowego dla firm handlujących z zagranicą, co z punktu widzenia sytuacji złotówki w ostatnich tygodniach może mieć, jak widać,  kapitalne znaczenie). Druga korzyść bezpośrednia, odczuwalna od razu po wprowadzeniu euro, to obniżka stóp procentowych (zarówno w przypadku kredytów dla ludności, co dla przedsiębiorstw). Oba te elementy mogą, zdaniem autorów raportu, pozytywnie odbić się na przyroście polskiego PKB (o ok. 0,7 proc. rocznie, w długim okresie o ok. 7,5 proc. łącznie). Warto jednak przyjrzeć się bliżej korzyściom pośrednim, które autorzy definiują jako potencjalne, mające charakter szansy, a przez to również trudne do oszacowania. Wśród nich mamy m.in. dostęp krajowych przedsiębiorstw do światowego rynku kapitałowego, wzrost konkurencyjności Polski, wzrost handlu i inwestycji oraz stabilności i wiarygodności naszej gospodarki.

Szczególnie ostatni punkt dobrze współbrzmi z wydarzeniami ostatnich tygodni oraz z obserwowanym spektakularnym i chyba jednak nieuzasadnionym głębokim spadkiem kursu złotówki. Wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z odruchem stadnym światowych inwestorów, którzy problemy z wypłacalnością Węgier i Ukrainy z automatu rzutują na wszystkie kraje z naszego regionu. Do tej fali wycofywania kapitału, na której cierpią giełdy i waluty, podłączają się jeszcze zapewne fundusze spekulacyjne, które usiłują na całym zamieszaniu coś ugrać. Dramatyczny wzrost kursu dolara, euro i franka szwajcarskiego w ostatnich tygodniach udowadnia nam, że w globalnym świecie finansowym posiadanie lokalnej waluty, podatnej na spekulacyjne ataki, może być tyleż powodem do dumy, co i trosk.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Wydaje mi sie,ze bedzie bardzo latwo sprawdzic,czy posiadanie euro byloby dla Polski teraz korzystne.Wystarczy porownywac dalszy rozwoj sytuacji w Polsce i na Slowacji,powiedzmy przez najblizszy rok.Gospodarki obu krajow,a takze mentalnosc mieszkancow sa bardzo podobne(abstrahujac od naprawde fatalnej kuchni slowackiej).Obawiam sie,ze Slowacja wypadnie lepiej.

  2. Witam,
    mam pytanie, a po co nam mierni politycy, a po co mam myśleć o euro skoro wiedza rządzacych w tym temacie jest żadna, rozumiem ,że świadomie zadaje pan pytanie retoryczne?
    Dopóki bycie posłem w Polsce będzie nierozerwalnie związane z profitami finansowymi/ diety poselskie , immunitet itd. /, dopóty nieudacznicy wszelkiej maści będą sobie wchodzic do Sejmu, zostawać Prezydentem i bezkarnie podejmować durne decyzje / meszkania spoldzielcze za 1 zl czy obecne próby mieszania w opcjach /.

    Bez rozbicia największego i najbardziej niebezpiecznego układu dla Polski jakim są Sejm, Senat, Prezydent – zmian reguł funkcjonowania tych instytucji – bez kolejnej tym razem politycznej rewolucji na miarę Solidarności – wszelkie próby zmian ekonomicznych spełzną na niczym.
    Potrzebujemy kolejnego Balcerowicza, który nie bedzie zakładnikiem niedouczonych politykow

    Reguły funkcjonowania powyższych instytucji muszą ulec zmianom, wtedy jest nadzieja, ze wybrniemy z tego bałaganu i wtedy rozmowa o euro i innych elementach makro i mikro ekonomii będa miały sens.
    pozdrawiam jola

  3. Oslabienie zlotowki to najlepsza rzecz jaka sie zdarzyla w polskich finansach od dlugiego czasu. Slaba zlotowka obniza cene polskich towarow w eksporcie i jednoczesnie hamuje import. Oba czynniki wspomagaja rozwoj gospodarki krajowej oraz wplywaja na wzrost miejsc pracy ( o ile oczywiscie nie nastapia niewywazone interwencje NBP). Jedynym mankamentem jest trudniejsza obsluga dlugow zagranicznych, ktore zreszta i tak rosna w zastraszajacym tepie. Ale wzrost produkcyjnosci w Polsce moze dac nam szanse na splacenie nie tylko odsetek ale i kapitalu bezmyslnie pozyczonego w ciagu calego ostatniego 20-to lecia. Polska zostala zlapana przez zachodni kapital w tak zwana pulapke typu „company shop”. Polega to na zaciaganiu dlugow aby za pozyczke kupowac technologie, towary i uslugi dostarczane po rozbojniczej cenie najczesciej przez pozyczkodawce. Efektem tego jest niemozliwosc wyplacenia sie dluznika i jego faktyczne niewolnictwo finansowe. W USA i Ameryce Lacinskiej byl to trick stosowany niegdys wobec
    gornikow i pracownikow na plantacjach. Wszedzie tam gdzie pracodawca mial monopol na zaopatrzenie czesto oddalonych od alternatywnych zrodel zaopatrzenia pracownikow. USA stosuje je na duza skale wobec panstw, ktorym „pomaga”. Opisuje to dosc dokladnie „Diary of economic hit man”. Radze przeczytac. Przyjecie euro oznaczaloby ubezwlasnowolnienie NBP a tym samym oddanie calej kontroli finansowej w rece EBC. Nie ma najmniejszego powodu aby bank ten mial preferowac polskie interesy czy pomagac w rozwoju polskiej wytworczosci.
    Przed wojna (w drugiej polowie lat 30-tych i po reformie Grabskiego) relacja wymiany wynosila 8.90 zl = 1 USD. W tym czasie obie waluty byly w pelni wymienialne na zloto i nie byly tylko swistkami zadrukowanego papieru jak obecne euro i PLN.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Korekta, ksiazka o ktorej wspomnialem nosi tytul „Confessions of an economic hit man” . Autorem jest John Perry. A oto fragment wstepu:””Economic Hit Men are highly paid professionals who cheat countries around the globe out of trillions of dollars. They funnel World Bank, US government, and other foreign ‚aid’ funds into the coffers of international businesses and the pockets of a few wealthy families who control the planet’s natural resources. Their tools include fraudulent financial reports, rigged elections, payoffs, extortion, and murder. They play a game as old as Empire but one that has taken on new and terrifying dimensions during this time of globalization. ”

    Wiecej pisze o polskich finansach w blogu http://bobolowisko.blogspot.com.
    Serdecznie zapraszam.

  6. Nie dyskutujmy czy wprowadzac euro tylko kiedy i po jakim kursie. Obecne plany wprowadzenia nowej waluty – przy kursie ok 4,5-5 zl oznaczałoby oddanie 40%wszystkich kapitałow zgromadzonych w funduszach emerytalnych i w konsekwencji przyszle emerytury (dla wszystkich obecnie pracujących, nie tylko dla obecnych emerytów) w wysokości max. 150-300 euro. Ceny z biegiem lat sie zrównają, a więc 15 mln ludzi pójdzie pod most bo emerytura starczy na polowe czynszu. To jest prawdziwy dylemat, o którym tak łatwo sie zapomina. Pierwszy raz moją kase ukradł p. Balcerowicz, gdy oszczędności w wysokości 2 letnich zarobków stopniały do mniej niz jednomiesięcznych, teraz kolejny skok, tym razem na nasze fundusze emerytalne. Euro tak, ale po kursie mniejszym niz 3 złote. Słowacja wchodziła do strefy w innej fazie cyklu. tam kurs został ustalony wczesniej, był lepszy niz kurs euro w chwili wymiany. Dodatkowy impuls ok. 10% osłonił wzrost płac i wzmógł popyt wewnętrzny.

  7. Zgadzam się z gospodarzem bloga. Tylko, że ci którzy decydują o wprowadzeniu Euro mieli zawsze coś pilniejszego do załatwienia (czyt. wywalenia kasy na) i nie zmierzali do spełnienia warunków koniecznych do jego wprowadzenia. Ale oni nie muszą się martwić spłatą kredytów w walutach. Słowacy załapali się w ostatniej chwili, bo teraz dostać się do strefy Euro będzie trudniej.

    @Bobola

    „Oba czynniki wspomagaja rozwoj gospodarki krajowej oraz wplywaja na wzrost miejsc pracy”.

    Tak, ale pomimo że złotówka spada na łeb, a moze włąśnie dlatego ludzi zwalniają z roboty, czesto masami.

    i jeszcze: „Jedynym mankamentem jest trudniejsza obsluga dlugow zagranicznych”

    To jest cholernie poważny mankament. Wyobraź sobie, że długi w walutach to nie tylko pan Mietek, co kupił z żoną mieszkanie i płacze, bo musi całą pensję wydawać na płacenie rat, ale i przedsiębiorcy, którzy przy niemożności spłacenia długów firm muszą ogłosić upadłość i wywalić dziesiątki takich panów Mietków na bruk, co rykoszetem trafi w banki, które także zwalniają ludzi.

  8. Wszystko wskazuje na to ze pan Stasiak byl na odwykowce i wyleczyl sie z rusofobii. Zloty spada i Rosja nie jest temu winna !!!! Nie ma zadnych oskarzen ani fantastycznych teorii wplatujacych Rosje ktorych mozna sie spodziedac od osob dotknietych ta choroba spoleczna jaka jest rusofobia.

    Polska nie powinna zwlekac ze wstapieniem do Euro. Jest w Unii i nie ma sensu odwlekanie wejscia w Euro. Nia ma innej alternatywy. Peiniadze malych panstw zawsze beda obiektem spekulacji.

    Pawlak ma racje, opcje walutowe trzeba uniewaznic. Spekulanci wykupili opcje i dzialaja w kierunku zeby je zrealizowac. To sa manipulacje nie majace nic wspolnego z gospodarka i ekonomia.

  9. Drogi Jasiu Goraczko,czy doczekamy Twojego wpisu bez aluzji do rzekomej rusofobii Gospodarza tego blogu?Istnieje pewien termin medyczny,ktory dobrze charakteryzuje Twoja postawe:osobowosc anankastyczna.
    A poza tym,to stalo sie juz nudne.Jesli tak strasznie kochasz Rosje z jej obecnymi wladzami,to moge Ci tylko wspolczuc.

  10. Moi Szanowni Wspolblogerzy zdaja sie zapominac, ze rynek kapitalistyczny jest z natury rzeczy rynkiem spekulacyjnym. Dla kazdego nabywcy opcji istnieje sprzedawca tejze opcji i kazdy z kontrahentow oczekuje przeciwstawnego biegu dalszych wydarzen jesli chodzi o wielkosc podstawowa. Sprzedawca (writer) opcji ma nadzieje, ze opcja nigdy nie bedzie wykorzystana a on zatrzyma oplate za usluge. Musi sie on jednak zabezpieczyc przed niekorzystnym dlan (a korzystnym dla kupujacego) biegiem wydarzen. Istnieje caly szereg technik aby to zrobic (robia to zawodowo market makers). Jak dlugo kupujemy tylko opcje , czy to typu call czy put nasze ryzyko jest ograniczone do oplaty jaka uiscilismy przy zakupie. Opcja to tylko prawo ale nie obowiazek do wykonania pewnej czynnosci (zakupu lub sprzedazy) w okreslonym odcinku czasu. Jest to po prostu forma ubezpieczenia. Problem polskich przedsiebiorcow polegal na tym, ze chcieli oni ubezpieczyc sie od ryzyka za darmo i w tym celu stali sie sprzedawcami innych opcji, ktore w chwili operacji wydawaly im sie malo prawdopodobnymi co do dojscia do realizacji. To takze jest czynnosc, ktora wielu spekulantow, mnie wlaczajac, robi na rynku derywatyw. Jesli sie jednak to robi to trzeba bardzo uwaznie obserwowac bieg wydarzen na rynku aby w pore odkupic sprzedane opcje w wypadku gdy rynek pojdzie przeciwko naszym oczekiwaniom. Tego najwyrazniej nasi przedsiebiorcy zaniedbali. Niestety za nauke trzeba placic a jesli sie nie rozumie jak dzielaja pewene instrumenty rynku to nie nalezy ich stosowac.
    Co zas do „nieoczekiwanej” zmiany kierunku PLN to winni nie sa spekulanci ale nas stary drogi NBP, ktory codziennie oglasza za ile bedzie skupowal zloto. Ze wzgledu na to, ze zloto jest sprzedawane na rynkach swiatowych i tam denominowane w USD albo EC wiec z tego ogloszenia automatycznie wynika relacja wymiany PLN na obie waluty. Na przyklad dzisiaj NBP oferuje wyzsze ceny skupu zlota w sztabkach i monetach niz jakikolwiek kantor w Warszawie a pewnie i w calej Polsce. Efektem tego sa duze kolejki przed punktami skupu. Po co NBP zloto tego nie wiem ale zapewne istnieje logiczny powod takiej decyzji. Jest to zreszta decyzja sluzaca dobrze polskiej gospodarce , ze powodow, o ktorych wspomnialem wyzej.

  11. @divak2

    Nic nie dziala natychmiast. Wzrost PLN nie byl wynikiem operacji przeprowadzonej w ciagu jednego dnia a skutki potanienia zlotowki takze nie ujawnia sie „od zaraz”. W dodatku kryzys swiatowy obniza popyt na artykuly importowane na najwaznieszych rynkach konsumpcyjnych. To wszystko sa czynniki skomplikowanej gry ekonomicznej. Obecnie cierpia nawet eksporterzy, ktorzy jak np Chiny, nie przywiazywali sobie kamienia do nogi w formie nadwartosciowej waluty krajowej. Przypominam, ze chinczycy od lat powiazali swoja walute , chinskiego jena z USD i zmieniali jej wartosc bardzo wolno (obecnie 7 chin.yen= 1 USD). Poniewaz amerykanie kupuja mniej wiec eksport chinski na tym cierpi. Ale eksport polski juz praktycznie nie istnieje na rynku amerykanskim od paru lat.

  12. Artur, gaopodarz dal sie poznac jako rusofob. We wrzesniu napisal lobuzerski artykol „Im Gorzej w Rosji Tym Lepiej” na podstawie nie sprawdzonych informacji. Prawda wyszla na jaw ale gospodarz nie sprostowal nic ani nie odwolal bezpodstawnych oskarzen. Jest to oznaka rusofobii co jest w Polsce choroba spoleczna.

    Ta choroba jest rezultatem wscieklej propagandy, znieksztalcania historii, i skandalicznej glupoty.

    Jesli chodz o Rosje – to najwieksza szansa dla Europy i Polski. Trzeba to wykorzystac i robic szmal.

  13. W traktacie akcesyjnym do UE Polska zobowiązala sie do przyjecia wspólnej waluty euro – nie rozumiem więc po co te dyskusje n/t referendum, które już bylo – prawie 70% Polaków głosowalo za akcesją.
    Zwlekanie z przyjeciem euro wypchnie nas praktycznie poza UE i będziemy krajem biednym bez perspektyw rozwoju cywilizacyjnego.
    Istnieją w Polsce eurofobi, którzy de facto nie chcą pełnej integracji Polski z UE, liczac naiwnie na odrodzenie Polski mocarstwowej – hegemona na Wschodzie. To se ne wrati – nasi wschodni sasiedzi mają swoje interesy i wcale nie pałają do nas milością.
    Druga grupa eurofobów to kler obawiający się laicyzacji spoleczenstwa w zetknięciu się z laicką Europą.
    I wreszcie trzecia najliczniejsza grupa – to biedny narod bojący się integracji z Europą, a szczegolnie z Niemcami, rzekomo ” odwiecznym wrogiem” Pamiętają oni zbrodnie niemieckie z ostatniej wojny, ale często nie wiedzą, że przez liczne wieki Polacy i Niemcy żyli w zgodzie, a nawet w przyjażni.
    Można powiedziec bez przesady, że obecnie ważą się losy Polski i tylko od nas zależy czy będziemy społeczeństwem nowoczesnym i bogatym, czy zacofanym i biednym.