Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

19.10.2008
niedziela

Ekologia, głupcy!

19 października 2008, niedziela,

Wybory w USA z punktu widzenia ekologów.

No i masz – rozszyfrowali mnie komentujący pod poprzednim wpisem, że nie oglądam amerykańskich debat prezydenckich na żywo. Przyznaję się – kampanię w USA śledzę z punktu widzenia konsumenta mediów, ale za to konsumenta zaangażowanego, stąd wpisy które publikuję. Może nie wyraziłem się jasno na wstępie – wcale nie oczekuję od obu kandydatów jasnych i klarownych programów gospodarczych i zdaję sobie sprawę, że dla obu ekonomia nie jest najsilniejszą stroną (to chyba McCain powiedział, że nie wie o ekonomii tyle, ile powinien wiedzieć). Moja uwaga z początku wpisu dotyczyła raczej pewnego odczucia – że tam gospodarka zajmuje o wiele więcej miejsca w kampaniach, niż zazwyczaj dzieje się to u nas. Niemniej dziękuję dyskutującym za obszerne i merytoryczne wypowiedzi pod poprzednim wpisem, szczególnie o problemach w amerykańskiej służbie zdrowia i pomysłach obu kandydatów w tym zakresie.

Ze swej strony chciałem jeszcze dodać słów kilka o ekologii, bo zarówno McCain, jak i Obama, mają w tej sprawie odmienne poglądy. Z programu pierwszego wynika raczej, że to rynek powinien wynaleźć nowe paliwo przyszłości i to biznes, a nie państwo, powinno zająć się rozwijaniem „zielonego sektora”. Obama tymczasem z „Zielonej Rewolucji” uczynił jedno z haseł kluczowych swej kampanii. Obiecuje silną rolę państwa w budowaniu nowej, ekologicznej gospodarki. To państwo, poprzez podwojenie nakładów na badania, oraz wspierany przez rząd specjalny fundusz inwestycyjny, ma dokonać wyboru i wspierania technologii (jednej lub kilku) pozyskiwania i wykorzystywania energii przyszłości. Obama zakłada wpompowanie w zielony sektor 150 mld (!) dolarów państwowych dotacji. Obiecuje, że powstanie w ten sposób 5 mln miejsc pracy (tzw. zielone kołnierzyki, na wzór niemodnych dziś białych kołnierzyków, którzy pracują na Wall Street). Nie brak też pomysłów karkołomnych – np. obowiązkowe zastąpienie do 2014 r. wszystkich żarówek tradycyjnych energooszczędnymi świetlówkami.

Zwolennicy i przeciwnicy obu kandydatów znajdą amunicję w innych postulatach dotyczących energii i środowiska naturalnego. Na przykład McCain, któremu zarzuca się nadmierne wspieranie wielkich korporacji, proponuje ograniczenie akcyzy na paliwa, da biznesowi czas na dostosowanie się do przepisów ekologicznych, proponuje wybudowanie 45 nowych elektrowni atomowych. Tymczasem Obama, który kreuje się na „walczącego z systemem”, chce narzucić korporacjom ostre normy ekologiczne, zasilić budżet podatkiem od zysków firm naftowych, wymusić na producentach aut ostre ograniczenie zużycia paliwa oraz jest przeciwnikiem budowy jakichkolwiek elektrowni atomowych. Jeżeli pod tym wpisem pojawią się komentarze (na co liczę 😉 będzie pewnie sporo o Keynesie, no to jeszcze na deser proponuję jego sylwetkę w „Financial Times”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Wydaje mi sie ze w obliczu kryzysu cały świat problem efektu cieplarnianego odłoży na bliżej nieokreślona przyszłość. A szkoda.

  2. http://moto.onet.pl/1512278,2217,1,artykul.html
    głos rozsądku w sprawie biopaliw. Te mody są naprawdę irytujące.
    A co do amerykańskich kandydatów, to jak dla mnie, głos Obamy przeciwko energii z atomu to kolejny dowód na jego dyletanctwo. Co nie znaczy że McCain był by lepszy.