Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

5.10.2008
niedziela

Straszny ten kryzys

5 października 2008, niedziela,

PiS znów chce nastraszyć Polaków

Pod koniec zeszłego tygodnia w świat poszły sygnały, że w związku z globalnym kryzysem rynków finansowych prezydent Lech Kaczyński chce zwołać Radę Gabinetową – organ w którego skład wchodzi głowa państwa, premier i wszyscy ministrowie, zbierający się w momentach dla państwa ważnych. Niby nic dziwnego, bo w końcu Prezydent, któremu na sercu leży kieszeń każdego Polaka, chce tylko porozmawiać i upewnić się, że niedoświadczony Tusk i jego ekipa panują nad sytuacją (poprzednio Rada zwołana została w apogeum strajków w służbie zdrowia). Ale jednocześnie słyszę w telewizji wypowiedź posła Kurskiego, który na sugestię dziennikarza, że „eksperci uspokajają – żadnego kryzysu nie będzie” z właściwą sobie spin-doctorską hipokryzją odpowiada „ale to nie oni poniosą konsekwencje, a miliony uczciwych Polaków” (cytuję z pamięci).

O co chodzi? Ze wszystkich metod zarządzania państwem szefowie Prawa i Sprawiedliwości opanowali najlepiej „zarządzanie przez kryzys”. Wywoływanie napięcia, zagrożenia i konfliktu, a następnie w ostatniej chwili rozwiązywanie problemu – oto Kaczyńskich przepis na polityczny sukces. Nic to, że sprawiają wrażenie strażaka, który podkłada ogień, aby móc się wykazać w akcji gaszenia go. Dlatego muszę się zgodzić z Ewą Milewicz z „Gazety”, że prawdopodobnie chodzi jedynie o to, aby wyborca PiS poczuł, że jego partia dba o jego kieszeń.

Nie dziwię się rodakom, którzy nie rozumieją dlaczego banki na świecie padają i nie wiedzą, czym są obligacje zabezpieczone spłatą kredytów subprime w USA. Słowa „plajta”, „kryzys” i „panika na rynkach finansowych” mają wystarczającą siłę rażenia. Dlatego ta karkołomna polityka, obliczona na rozbicie samozadowolenia i poczucia bezpieczeństwa, Polaków może przynieść niestety efekty. Ale gorsze, niż spodziewa się PiS, bo jeśli zdezorientowani ludzie masowo rzucą się do wycofywania depozytów z banków, to będziemy mieli nad Wisłą krach aż strach. Dlatego ekonomiści jak jeden mąż apelują o spokój.
 
Platforma wciąż jeszcze może sprytnie ograć kryzys zaufania, który usiłuje wywołać PiS. Trzeba tylko, co rozumie chyba dobrze Zbigniew Chlebowski, wszem i wobec powtarzać, że najlepszym lekarstwem na kryzys jest jak najszybsze przyjęcie budżetu na 2009 rok i wprowadzenie Polski do strefy euro. Tylko czy lud to kupi?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Jakie beda skutki obecnego kryzysu tego raczej nie wie nikt na swiecie. Polska jest w o tylke korzystnej sytuacji, ze nasz zacofany rynek finansowy nigdy nie mial szansy w pelni uczestniczyc w najnowszej bance spekulacyjnej na nieruchomosciach. Tym niemniej klopoty innych posrednio odbija sie na polskiej gospodarce – jak bardzo, to nie powinno byc ustalane przez PiS ani Platforme.

    Chetnie od Pana uslysze w jaki sposob przyjecie euro mialoby Polsce pomoc w przetrwaniu kryzysu? Pisze pan pogardliwie „ciemny lud”; samemu nie przedstawil Pan chocby jednego merytorycznego argumentu na poparcie tej „oczywistej” tezy. Nie twierdze, ze takich argumentow nie ma – ale nikt ciemnemu ludowi nie wytlumaczyl.

  2. Ależ proszę docenić rozwój jaki toczy PiSowskie szeregi. Jeszcze kilka lat temu Jarosław K. trzymał kasę w skarpecie u matki. A teraz proszę, cały PiS chce deliberować jak ratować rynki finansowe w USA. Może niech PiS zrobi zrzutkę we własnych szeregach, aby dorzucić się Paulsonowi do TARPa.

  3. „Dlatego ekonomiści jak jeden mąż apelują o spokój.”

    **********************************

    Parę dni temu podobne zapewnienia padały z ust polityków UE. Nie było zagrożenia, a bankowość europejska była lepiej zabezpieczona od amerykańskiej. Zwracam uwagę na słowo „była”, bo mit eurosolidności runął wraz z Fortisem i Hypo. Gospodarka nie ma granic, więc dlaczego te na Odrze i Nysie mają być solidniejsze?

    No i kwestia „zdezorientowanych”. Jak pompowali spekulacyjną bańkę, to byli racjonalnymi inwestorami, a jak wycofują w popłochu wkłady i wyprzedają akcje, to są nagle „zdezorientowani”. Przecież to ten sam owczy pęd. Politycy z lubością obserwujący słupki PKB chcieli mieć owce, to je mają. Ubolewanie polityków to są tzw. pretensje do życia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przyjecie budzetu i euro recepta na kryzys? Gdzie pan sie uczyl ekonomii? Na szkolce niedzielnej?

  6. Czytać ze zrozumieniem! Przecież autor nigdzie nie twierdzi, że „Przyjecie budzetu i euro recepta na kryzys”, tylko że PO chce tym argumentem, równie absurdalnym co PiSowski, uspokoić tych, do których taka argumentacja trafia (w sporej części wyborcy PiSu?). Jest to taktycznie dobre zagranie i w przypadku, gdy PiS będzie robił problemy przy budżecie, PO obciąży go winą za ewentualne skutki kryzysu.

  7. Wetowanie ustaw, aby później krzyczeć, że rząd nic nie robi, torpedowanie reformy służby zdrowia i straszenie kryzysem, są to działania wyjątkowo szkodliwe i niebezpieczne. Trudno zrozumieć, że robią to ludzie uważający się za patriotów. Czy nienawiść zupełnie odbiera rozum?

  8. Pan Paweł Krzywulski uczył się ekonomii w szkółce lepszej niż niedzielna, więc zamiast ubliżać niech wytłumaczy tym niedokształconym ( a jest ich większość) jaka jest recepta na kryzys? Czy gdyby w Islandii było euro, to skutki kryzysu byłyby inne czy takie same?