Premier z wypasem

Z polityki płyną dobre wieści dla polskiej gospodarki.

1euro.jpgNajpierw rząd zapowiedział rewolucję październikową. W przeciwieństwie do tej, która miała miejsce w Rosji w 1917 r., ta nasza będzie przyjazna dla przedsiębiorców. W ciągu najbliższych tygodni do Sejmu ma trafić ponad 100 projektów ustaw. Z czego zdecydowaną większość stanowią produkty komisji Przyjazne Państwo, które mają zmniejszyć liczbę uciążliwości i prawnych absurdów, na które co chwila w naszej rzeczywistości natrafiają przedsiębiorcy. Niestety nie tylko sceptyczna „Rzeczpospolita” odniosła wrażenie, że te zapowiedzi to próba pokazania, że „coś przecież robimy”, w obliczu spadających powoli – ale jednak nieubłaganie – słupków poparcia. Jeśli jednak metoda drobnych kroczków ma być charakterystyczna dla tego rządu, to kilka w dobrym kierunku uda się może zrobić. W każdym razie – kibicujemy Palikotowi!

Rewolucja to jednak, jak się okazało, był tylko prolog do tego, co zdarzyło się na forum ekonomicznym w Krynicy. Donald Tusk zapowiedział bowiem, że rząd jest zdeterminowany, aby przyjąć w Polsce euro w 2011 r. Choć ekonomiści są sceptyczni (przy najlepszym możliwym scenariuszu wskazują raczej 1 stycznia 2012 r.) to i tak ogromny sukces i bardzo dobra informacja dla gospodarki. Mamy wreszcie konkretną datę i konkretną deklarację. Premier jak zawsze wie, jak zrobić dobre wrażenie. Już okrzyknięto go największą gwiazdą tegorocznego forum ekonomicznego. Oprócz efektu pr-owskiego udało się również wywołać wymierne zmiany na rynkach walutowych – złotówka dramatycznie się umocniła, w ciągu paru minut odrabiając spadki z ostatniego tygodnia. Przy okazji – dla śmiechu – przypominam tekst sprzed 2 lat o tym, co powinno się znaleźć na polskiej odmianie euro. Politycy i celebryci proponują między innymi: oscypka, słowiańską pramatkę-wierzbę płaczącą, Jana Pawła II, kuchenki Amica – no po prostu cudnie.

Trzecią dobrą zapowiedzią dla gospodarki są optymistyczne założenia, jakie w projekcie przyszłorocznego budżetu zapisał rząd. Planowane jest dalsze ograniczanie deficytu oraz wzrost wydatków na drogi, naukę i edukację.

W całym tym hurraoptymizmie niestety jest jedno zasadnicze ale – krytycy Platformy zaraz zauważą, że to wciąż są tylko zapowiedzi, a nie konkretne działania. Co jak co, ale w ucieczkach do przodu rząd PO-PSL jest mistrzem. Niestety, z pewną obawą muszę się do tych głosów przyłączyć.