Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

7.09.2008
niedziela

Rachunek za Gruzję cd.

7 września 2008, niedziela,

O chwiejnej równowadze między rusofobią a rusofilią.

Z dużym zainteresowaniem podczytuję liczne komentarze pod moim poprzednim wpisem, dotyczącym reakcji rynków finansowych na rosyjsko-gruziński konflikt na Kaukazie. Dziękuję wszystkim dyskutującym, szczególnie tym którzy wnieśli do tematu swój konstruktywny wkład 😉

Niestety obawiam się, że z punktu widzenia geopolityki nie dojdziemy prawdy obiektywnej (czy ona w ogóle istnieje?). Kilka osób przypomniało, że to wojska gruzińskie zaczęły konflikt. Ale przecież od kilkunastu miesięcy napięcie w regionie rosło, a władze rosyjskie testowały odporność Gruzinów na rozmaite prowokacje. Nie mnie (nam) jednak rozstrzygać tu, kto ma rację.

Chciałbym natomiast odpowiedzieć na głosy, zarzucające mi nacjonalistyczne zacietrzewienie itp. Oczywiście – paradoksalnie – zgadzam się z johnem rushem, że stosunki z sąsiadami powinny być jak najlepsze, bo zyskują na tym obie strony. Daleko mi jednocześnie do postawy rusofoba, która mi została zarzucona. Dla przykładu nie tak dawno pisałem w POLITYCE artykuł o Polakach, szukających dobrej pracy na Wschodzie, którego wydźwięk na pewno nie jest anty-rosyjski.

Natomiast niestety obawiam się, że swym zachowaniem Rosja dała solidny krok wstecz. Należę do grona osób, które miały wrażenie, że kraj ten powoli dołącza do grupy państw cywilizowanych (w rozumieniu „europejskim”). Miałem wrażenie, że pomimo iż kapitalizm wyszedł im znacznie lepiej niż demokracja czy prawa człowieka, to kierunek jest raczej do przodu. Tymczasem interwencja Rosji w Gruzji, włącznie ze sposobem jej przeprowadzenia, stylem publicznych wypowiedzi, hipokryzją, obudziła najgorsze wspomnienia z czasów ZSRR. Dla Rosjo-optymistów, takich jak ja, takie postępowanie jest niczym kubeł zimnej wody na głowę.

Akurat w dniu, w którym opublikowałem swój komentarz, pojawiły się wypowiedzi w podobnym tonie, wydrukowane przez prestiżowe światowe gazety: Financial Times „Rynek pokazał Zachodowi, jak ukarać Rosję” oraz The Economist, gdzie ten tekst stał się tematem okładkowym. Gazetom tym trudno wszak zarzucić wisłocentryczne zacietrzewienie, kargulowatość, brak wiedzy czy życiowego doświadczenia, co uczynili niektórzy szanowni komentujący.

Na koniec jeszcze komentarz do trafnej uwagi Pickarda – oczywiście jeżeli Europa przestanie kupować surowce z Rosji, to Rosja sobie poradzi i będzie je sprzedawać do Indii czy Chin, które spokojnie wchłoną całą produkcję. Proszę jednak zauważyć, że będzie się to wiązało z dodatkowymi kosztami (budowa rurociągów). Zresztą Chiny, same będąc krajem niedemokratycznym, jakoś nie palą się do uzależnienia od innej, sąsiadującej i niedemokratycznej potęgi, bo intensywnie szukają ropy i budują sobie zaplecze np. w Afryce. Ciekawe prawda? Na szczęście Europa pozostaje dla Moskwy strategicznym partnerem (co widać chociażby po takich komentarzach władz na Kremlu). To trudna symbioza, ale konieczna zarazem, bo Europę bez rosyjskich surowców czeka poważna zapaść.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 23

Dodaj komentarz »
  1. To może ja dodam coś od siebie 😉 Nie wiem czy fakt, iż Rosja ucierpiała ekonomicznie na konflikcie z Gruzją jest dla nas dobrym znakiem, bo wiele instytucji na świecie nadal wrzuca ten kraj do tego samego „worka” co Polskę i resztę państw Europy Środkowej. Po kursie walut i notowaniach giełdowych wyraźnie widać, że nasza część Europy oberwała ekonomicznym rykoszetem – powiedziałbym nawet, że oberwaliśmy dużo mocniej niż Rosja. Także nie cieszmy się, gdy do Wani strzelają, bo to Lachy kulki łapią 😉

  2. Nie chce wypowiadac sie na temat prognoz ekonomicznych, bo brak mi wiedzy i doswiadczenia. Ale na zdrowy rozum, ograniczenie mozliwosci Rosji w wyscigu zbrojeń i dokonywania kolejnych agresji – to chyba gra warta swieczki?

  3. @INTJ
    O ile obecne straty ekonomiczne (w zasadzie straty na rynkach finansowych w segmentach kapitałowym i walutowym) Rosji mają cokolwiek w ogóle wspólnego z Gruzją (może poza oddalającą się perspektywą rosyjskie członkostwa w WTO). Rosja jak i Polska jako EM zawsze z wyprzedzeniem reagują na wszelkie turbulencje na rynkach krajów wysokorozwiniętych. W zeszłym tygodniu napłynęły złe dane z USA, więc może się jeszcze okazać, że to wszystko nie jest efektem konfliktu w Gruzji, tylko preludium przed ujawnieniem kolejnego ‚trupa z amerykańskiej szafy’. Niestety w takim przypadku nie dostaniemy rykoszetem, tylko centralnie. Zobaczymy co będzie się działo jutro u nas.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Najwazniejsze, Panie Dziecko B., jakie bedzie miala mozliwosci Rosja tradycyjnego odgrywania roli europejskiego terrorysty i agresora. A jakie beda źrodla ewentualnych rosyjskich klopotow, czy wojna w Gruzji, czy inne przypadki – dla nas to nie ma znaczenia. I warto bedzie zapłacic za to nawet kryzysem gospodarczym w Polsce. Bo przed kryzysem jest obrona, a przed Rosja – nie.

  6. @ kalina
    A jakie to Polska ma możliwości obrony przed kryzysem wywołanym np. efektem domina na amerykańskich rynkach kredytowych? Podziel się swoją mądrością wiedzy wszelakiej krynico!
    Nic nie kapujesz po prostu i tyle. Pod względem przypływów i odpływów zagranicznego (czyt. zachodniego) kapitału inwestycyjnego jedziemy w gruncie rzeczy na tym samym wózku co Rosja. Powiedziałbym nawet, że sytuacja polski jest gorsza.
    Dodatkowo przed agresją zbrojną ze strony FR zabezpiecza Polskę członkostwo w NATO, ot taki drobiazg. Tymczasem, w przeciwieństwie do polskich granic, twoja emerytura jest zupełnie bezbronna.
    Nie rzucałbym także tak na lewo i prawo hasłami w stylu ‚agresor’ i ‚terrorysta’, bo jakby nie liczyć to wychodzi, że wojsko RP bierze aktualnie udział w okupacji większej liczby krajów/terytoriów niż armia rosyjska.
    Twoje marzenia o głodnej i bosej Rosji pozostaną niespełnione, tak długo jak Rosja jest eksporterem surowców. Tak się jakoś składa, ze analitycy Goldman Sachs przewidują ŚREDNIĄ cenę za baryłkę ropy w 2009 na 140USD. Żyję nadzieją, że ich prognoza jest mocno przeszacowana.

  7. Jest pewna podstawowa sprawa niezaleznie od takiej czy innej sytuacji na rynkach, od dochodu, od perspektyw emerytow i rencistow itd. Naszym priorytetem jest obrona przed rosyjskim imperializmem. I prosze nie porownywac go z polska obecnościa tu, czy tam w slad za amerykanskimi interesami, bo Polacy w Iraku czy Afganistanie – to po prostu kondotierzy, jakich nigdy nie brakowalo. Imperialne zakusy rosyjskie sa natomiast wpisane w rosyjska doktryne. A powstrzymanie ich bedzie kosztowac. Np drogim paliwem sprowadzanym z innego kierunku. I prosze nie straszyc bieda i klopotami gospodarczymi, bo kiedy zagraza nam nowotwór, przestajemy mysleć o wakacjach na Dominikanie.

  8. Myślę że obydwa artykuły Pana redaktora Piotra Stasiaka są trafne i zrozumiałe dla tych co rozumieją otaczającą rzeczywistość. Ci którzy snują dywagacje o rosyjskich racjach i nie widzą niczego złego w uzasadnianiu agresji na ościenne państwo w stylu Goebels – Mołotow błądzą nie zdając sobie sprawy jakie zagrożenie wynika z obecnej polityki rosyjskiej, również dla Polski. Oczywiście dramatem Polski i Rosji jest wspólna przeszłość i nie wykorzystane szanse na ułożenie relacji na poziomie politycznego partnerstwa. Taki czas był za rządów Jelcyna, nie potrafiono jednak lub nie chciano przewartościować polityki, zostawiając przeszłość i historię polskiego bólu. Gdyby Rosji kiedykolwiek udało się awansować do roli cywilizacyjnego centrum na wzór Europy Zachodniej czy USA na kontynencie Północnomerykańskim z wszystkimi dobrodziejstwami płynącymi z takiej roli zapewniam że nie byłoby potrzeby utrzymywania imperium za pomocą czołgów i doszłoby do zjednoczenia słowiańszczyzny /w myśl idei słowianofilskich/ w ogromny organizm społeczno – ekonomiczny. Niestety to sfera marzeń. Ten kto rozumie że Rosja jest potrzebna Europie wie również że ta potrzeba dotyczy Rosji przyszłości, Rosji której wielkość będzie atrakcyjna wynikła z siły ekonomiczno – cywilizacyjnej a nie siły czołgów i anachronicznej polityki z zeszłego wieku.. Rosji której państwa ościenne nie będą musiały się bać tak jak to miało miejsce przez ostatnie dwieście lat. Rosja która wygraża sąsiadom robi to że szkodą dla swoich interesów bowiem ci sąsiedzi bojąc się jej sąsiedztwa jak zarazy szukają sojuszy za każdą cenę byleby utrzymać swoją niepodległość choćby tylko na 20 lat tak jak udało się to wolnej Polsce lat 1918-1939. Za tą przyczyną Rosja ma pod granicami siły NATO . Niestety dla nas NATO obecnego które jest cieniem organizacji z czasów zimnej wojny. Również mylą się ci którym się wydaje że zespolenie z Europą za cenę częściowej rezygnacji z suwerennej polityki narodowej pokona egoizmy państw i narodów i dla obrony jednego z członków poświęcą choćby część swoich sił. Nie wyobrażam sobie walczącej Bundeswery lub armii francuskiej w obronie wschodnich granic Polski. Niestety jest to iluzja i oby nie trzeba było jej sprawdzać. Miejmy nadzieję że ten etap wolności którego jesteśmy uczestnikami nie zniknie wraz z rosyjsko – imperialnym przebudzeniem, miejmy nadzieję że imperialno -anachroniczne ambicje obecnych władców Kremla będą li tylko przejściową chorobą i Rosja przebudzi się z ducha narodu którego siła zmieni kształt Rosji, kształt który w pokojowy sposób wpisze się w Europę jako odnowioną strukturę państw oświeconych – oświeconych korzyścią pokoju i gospodarczej współpracy. Co w Europie znaczy wojna już wiemy i repeta historii jest zbędna oby dla wszystkich!
    Ps.
    Ameryka która w wielu komentarzach określana jest jako agresor i imperialista, oczywiście pomijam te co do których mam wątpliwość czy są pisane przez Polaków, te w stylistyce i treści nawiązujące do Moskiewskiej ,,Prawdy” i to z czasów wczesno – stalinowskich.
    Otóż ów ,,agresor i imperialista’’ nie rości sobie praw do ingerencji w wewnętrzne sprawy sąsiadów – Meksyku czy Kanady. Należy życzyć sobie by nasze sąsiedztwo z Rosją miało przynajmniej zbliżony obraz, idąc dalej Pax Americana w Europie po 1945 r. dało Europie wolność, odbudowę, pomoc gospodarczą i rozkwit a my z porządku na sposób rosyjsko – radziecki wyszliśmy z biedą, cywilizacyjną zapaścią.i wasalną zależnością. Rosja Tak ale nie z polityką Romanowów lub Stalina. Taka Rosja jest śmiercią dla Polski i wojną dla Europy!

  9. Panie Redaktorze,

    czytałem oba Pańskie ostatnie wpisy, czytałem artykuły w ‚The Economist’ i FT. Jeżeli mógłbym prosić, bardziej niż na ideologiczne przytyki i kontrprzytyki (rusofobia, itd.) liczyłbym może na próbę analizy realnej siły ekonomicznego oddziaływania Zachodu na Rosję. Czy pięć miliardów dolarów (albo i dwadzieścia pięć) wycofanych w sytuacji ogólnego pogorszenia wskaźników dla rynków wschodzących i przy historycznie rekordowej zasobności rosyjskich rezerw walutowych można w ogóle odczytać jako efektywną sankcję? Czy sankcją można nazwać działania niezależnych od rządów inwestorów, którzy przecież pierwsi powrócą po uspokojeniu się sytuacji politycznej, zwłaszcza jeżeli – co sam Pan zapowiada – podniesione zostanie oprocentowanie rosyjskich papierów skarbowych? Czy w kraju oligarchicznego kapitalizmu, w którym kluczowe aktywa są w posiadaniu kompleksu polityczno-militarno-specsłużbowego, wyłączonego spod presji mediów, weryfikacji demokratycznej, realnej międzynarodowej kontroli, możliwy jest mechanizm transmisji bodźców ekonomicznych choćby odlegle porównywalny do skuteczności z jaką kryzysy ekonomiczne są w stanie wpływać na rządy w krajach demokratycznych? Czy rosyjscy decydenci nie brali ekonomii pod uwagę decydując się na zaangażowanie militarne w Gruzji? Czy poniesione dotąd w związku z tym koszty sprawiają wrażenie większych niż przewidywalne? Czy może raczej Rosja (rządzący nią polityczno-militarny kompleks) zdając sobie sprawę z perspektyw makroekonomicznego pogorszenia się sytuacji zdecydowała się na gruzińską interwencję aby zyskać maksimum tego co można politycznie zyskać zanim utrudni to sytuacja gospodarcza (i był to, jak się zdaje, chyba udany zamysł)…

    Kto zechciałby się poważnie pochylić nad powyższymi pytaniami, powinien oczywiście uwzględnić historyczne precedensy, kiedy to ekonomia decydowała o rosyjskiej polityce. Precedensem takim nie jest chyba wywołany gospodarczą zapaścią upadek ZSRR – to Rosji raczej w przewidywalnym okresie nie grozi. Może rosyjski kryzys finansowy z 1997 r.? – uderzył on w Polskę nie mniej niż w Rosję… Z drugiej strony, są też precedensy świadczące o możliwej doskonałej symbiozie totalitarnej polityki i wolnorynkowej ekonomii. Jak wiadomo ZSRR był w XX wieku jednym z głównych deponentów walutowych w jak najbardziej kapitalistycznym Londynie – sowieci byli wręcz twórcami inwestycyjnej techniki zwanej ówcześnie lokowaniem eurodolarów (chodziło w niej o nic innego jak o zabezpieczanie interesów ekonomicznych Moskwy przed sankcjami politycznymi USA). Obecnie inwestycje rosyjskich państwowych funduszy inwestycyjnych (sovereign wealth funds) dokonywane są w zachodnich gospodarkach, w tym amerykańskiej, w wielu bardziej wyrafinowanych formach. Jeżeli o czymś to ‚geopolitycznie’ świadczy to raczej o uzależnieniu krajów-odbiorców od takich inwestycji niż o rosyjskiej słabości (proszę spojrzeć choćby tutaj: http://www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601085&sid=aSYm9ue3ZkM0&refer=europe).

    Być może poważna analiza powyższych aspektów przekracza formułę blogu, nie mniej zachęcam…

  10. Panie Redaktorze,
    ja rowniez martwie sie o „przyjaciol Moskali”.Mysle jednak,ze putynizm w swoim obecnym wydaniu znajdzie sie niedlugo tam,gdzie jego miejsce,tzn.na smietniku historii.
    Rosjan nie mozna w dobie globalnej wymiany informacji bez konca oszukiwac i np.wmawiac im,ze polityka Rosji na Kaukazie przynosi cokolwiek pozytywnego.Jesli obecna polityka Kremla doprowadzi do zalamania gospodarczego,to moze on utracic poparcie oligarchii i sluzb specjalnych.Zycze tego naszym rosyjskim przyjaciolom z calego serca.

  11. Drogi Panie, pIsze Pan, że Rosja dała silny krok wstecz istarcił Pan niadzieję, że kraj ten dołączy do grupy państw cywilizowanych w rozumieniu europejskim. Chciałem zapytać, czy Rosja tego potrzebuje, czy Rosja , jak zakłada Sołżenicyn, nie zbudowała własnej cywilizacji, różnej od europejskiej, na wzór indyjskiej lub chińskiej. czy potrzebuje coś z Europy za wyjątkiem rynku zbytu i miejsca do wojaży turystycznych? Rosja posiada własną kulturę, nie gorszą od europejskiej i większą dynamikę rozwojową także w wielu diedzinach techniki i broni. Czego może oczekiwać od Europy? Kolejnych napaści lub okrążającyh spisków, a może przykładów inkwizycji. wojen religijnych lub wyniszczenia narodów, zbrodniczych napaści na kraje Jugosławii itd. Lepiej pozostawić ja w spokoju i zagłębic sie w przeżywanie wielkich dzieł muzyki, poezji i litertury rosyjskiej, a oni sami określą swoją cywilizację. Jak my mamy swoją na czele z Kosciołem, elitami POPiSu i zanikiem kultury i nauki.

  12. Panie Stasiak, w cywilizowanym kraju dziennikarze próbują pisać obiektywnie!

  13. rowi, jak im to wychodzi widać na przykładzie Igorka Jankgo albo Ziemkiewicza. Idź im zwracać uwagę, bo Polityka to jedna z ostatnich ostoi w miarę niezależnej myśli. Nie zawsze zgadzam się z poglądami tutejszych komentatorów, ale zazwyczaj z ciekawością czytam ich opinie a co więcej wiem, że polemika z nimi może mieć miejsce i bywa konstruktywna.

  14. jasny gwincie
    Rosja przejada pieniądze pochodzące ze sprzedaży surowców i nie ma ich na badania nad nowymi, przełomowymi rodzajami broni. Ich armia jest w fatalnym stanie i stać ją co najwyżej na lokalne konflikciki, takie jak w Czeczenii albo Gruzji. Wiem, że to brzmi jak ocena niemieckiego wywiadu wobec armii Stalina, ale obecnie sytuacja jeśli o możliwość pozyskania realnych danych jest zupełnie inna niż wtedy. Tak więc straszenie Europy rosyjską inwazją jest niepoważne.
    Rosjanie powinni zresztą poważniej zastanowić się nad przyszłością swojego Dalekiego Wschodu – Chińczycy w końcu mogą sięgnąć po Syberię i Azję Centralną, sięgnąć bardzo fizycznie. Część rosyjskich wojskowych o tym wie. Nie mam pojęcia, jak planują rozwiązać w przyszłości tę sprawę. Być może są w takiej samej czarnej d.. jak Europa wobec rosyjskiego dyktatu energetycznego.
    Z drugiej strony chętne przyznanie Albańczykom w Kosowie niepodległości było ze strony państw Unii straszną głupotą – wbrew swoim interesom podrażnili Rosjan (którzy wyraźnie przeciw temu oponowali) – dobrze wiedząc, że dają tym samym Rosji pretekst do takich samych działań wobec Gruzji czy dowolnego innego państwa(a gadki-szmatki o prześladowanych Albańczykach okazały się taką samą bajeczką jak prześladowania Osetyńców przez Gruzinów, co wmawiają nam ostatnio Rosjanie).
    USA faktycznie starają się zająć miejsce Rosji w byłych krajach ZSRS, ale czemu państwa Europejskie to robią to nie mam pojęcia.
    No niby w USA są wolne wybory, a w Rosji nie, być może o to chodzi. Ale to w końcu polityka, która z etyką (jak pokazał przykład Kosowa) nie ma nic wspólnego.
    Podsumowując – wydaje mi się, że na całej tej gruzińskiej sprawie przegrają Rosja i kraje UE, a wygrają USA i Chiny (przez osłabienie pozycji Rosji i odepchnięcie jej od Zachodu). Bilans dla nas niezbyt korzystny.

  15. Pickard, po raz pierwszy napisales cos bardziej rozsadnego. Ale jasny gwint rowniez dal bardzo trzezwa ocene. Rosja nie jest winna ze ma mineraly. Nie sa rowniez winni ze posidaja swoja kulture i niepodleglosc czego nie mozna powiedzic o naszym bogobojnym mocarstwie znad Wisly. Kargulskie awnaturnictwo, dominacja amerykanskigo imperializmu i terror religijny to charakterystiki ktore nie sa nam potrzebne. Jedna z szans na poprawe sytuacji ekonomicznej jest wykorzystanie naszego polozenia georaficznego. Polska mogla by bardzo zyzkac z handlu miedzy EU i wschdem. Jednakze kargulskie charaktery prezydenta i premiera wyeliminowaly te mozliwosc. Kargulstwo poszlo nawet dalej i probowalo przekonac Nimcow zeby nie handlowac z Roja. Czy to nie jest dowod choroby spolecznej?

    Obawiam sie ze takiego zachowania nie bedzie mozna naprawic przez nastepnych 50 lat.

    Jezeli EU nie poprawi natychmiast relacji z Rosja, Rosja zacisnie kontakty z Chinami. Europa na tym straci. Z punktu widzenia producenta, wiecej runkow zbyt tym lepiej, wiecej mozna zarobic. W podbny sposob Canada planuje sprzedawac swoja rope rowniez do reszty swiata nie tylko do US i buduje rurociag do Vancouver.

    Jakikolwiek konflict zbrojny miedzy Rosja i US skonczy sie zaglada swiata. Nie bedzie zwyciescow. Nie ma sie co podniecac potega Amerykanskiego imperializmu. Latwo jest przeleciec nad krajem trzeciego swiata i zrzucic sateritarnie kierowana babe na ludzi spiacych w shoich glininakach. US udowodnilo wielokrotnie ze to potrafi. Z Rosja nie bedzie tak latwo. Amerykanskie awanturnictwo skonczy sie w ciagu 2-3 lat. Po prostu upadna ekonomicznie. Obecnie US dlug powieksza sie o 2 miliardy dollarow dziennie. System bankowy jest bliski upadku. Rosja zarabia 300-400 millionow dollarow dziennie i to jest tylko z podatku na rope i gas.

  16. Pickard i John rush, USA posiada 761 baz rozsianych w 151 krajach globu. W tychże bazach szerzących moralność i demokracje pełni służbę 510 927 żołnierzy. Budżet USA zwanym ironicznie Impreium Dobra wynosi na rok bieżący ponad 600 miliardów dolarów. Zgromadzone zapasy bomb atomowych zdolne sa zniszczyć świat kilkaset razy. I nikt sie tym nie przejmuje ani nie buntuje. Wiadomo dlaczego. W tej sytuacji wszystko co czyni Rosja aby przeciwastawić sie temu zagrożeniau warte jest poparcia. NIe ma innego wyjścia. Brutalność nacisku i kolonizowanie świata realizowana jest także przez BŚ, MFW i Ministerstwo Finansów USA. I co?
    Ktoś napisal ostatnio,że Polska ulega „samosatelizacji”. Europa także. Popieram więc Putina i Miedwiediewa. Pozdrawiam

  17. Jasny Gwincie. Zgadzam sie w 100%. Factem rowniez jest ze bomby atomowe nie musza nawet uderzyc w target. Zmiana kimatu spowodowanego explozjami nuklearnymi gziekolwiek przyniese epoke lodu na calym swiecie.
    Tylko dlatego ze Rosja jest w stanie zniszczyc US, US nie uzyje bab atomowych i nie skolonizuje calego swiata. Jak za czsow zimnej wojny.
    US rozpodnie sie z przyczyn ekonomicznych. W ostatni weekend dlug amerykanski powiekszyl sie o 3 trylliony dollarow. Dziecko urodzone dzisiej w US jest winne 150 tys dollarow jego czesc za dlug kraju. Ich sytuacja jest juz tragiczna.

  18. jasny gwincie
    chyba umknęła Ci istota mojej wypowiedzi: w USA nadal są wolne wybory.
    Rosja tak naprawdę nie jest dla USA konkurencją. Konkurencją taką są Chiny o proszę znajdź sobie w necie informacje o wzroście ICH budżetu zbrojeniowego oraz charakter ICH zbrojeń. To właśnie jest to co stawia włos na głowie niektórym rosyjskim wojskowym. Pytanie czy stawia Putinowi i Miedwiediewowi. Mam nadzieję.
    I tu istotne pytanie, które Ty również powinieneś sobie zadać. Świat się podzieli. U nas, w Polsce (nie wiem czy tu mieszkasz) będziemy mieli wybór – USA czy Rosja Putina, ewentualnie USA czy Chiny. Z całym szacunkiem, ale dlatego że w USA są wolne wybory i w krajach które są sojusznikami USA też są wolne wybory, wolę trzymać z USA. Wolę móc sobie pokwękać na USA jeśli przyjdzie mi na to ochota, bo wiem że nikt mnie za to nie ześle za koło polarne albo nie zrzuci bomb na głowę. Ups, przepraszam, nie przyjdzie z braterską pomocą.
    Takie są realia i trzeba moim zdaniem twardo trzymać się rzeczywistości, a nie zaklinać ją bajając o dobrym wujku Putinie który przeciwstawia się złej Ameryce.

  19. Pickard, Wszystko się zgadza za wyjątkiem twierdzenia , że w USA są wolne wybory. Cyrki obserwowane ostanio w USA są to medialne totalne prania mózgów. Największy wpływ na wybory w USA ma Murdoch i tzw kompleks militarno przemsyłowy. Społeczeństwo ma najmniej do powiedzenia. USA wydają na zbrojenia tyle ile kolejnych dziesięć krajów. To przerażające. Na temat Chin radzą przeczytać ostatnią książke Davida Harveya o katastrofie neoliberalizmu. Stan katastrofy gospodarczej świata nie budzi także żadnych nadziei. Mimo wszystko popieram Rosję jako jedyną przeciwagę dla zła, którym zaraża świat USA. Nie mam także żadnych złudzeń czym w rzeczywistości jest Rosja.

  20. hehe, Rosja jako przeciwwaga dla zła – toś mię serdecznie rozbawił 😉
    Co do środków przeznaczanych przez Chiny na zbrojenia oraz charakter tych zbrojeń – poczytaj sobie nie jakichś nawiedzonych lewicowych radykałów, ale zaprenumeruj RAPORT Wojsko Technika Obronność. Są rzetelni.
    Acha, Murdoch itede o dla mnie bajki, ale nawet, jeśli by to była prawda, wolę onego Murdocha niż rosyjską rządową telewizję. Z całym należnym szacunkeim.

  21. Blog ekonomiczny, a dyskusja o geopolityce mocarstwowej. Nie czas i miejsce, aby debatować o doktrynach.
    Rosyjskie indeksy nurkują w najlepsze, na co chyba ma jednak wpływ taniejąca ropa, a nie Gruzja.
    W USA dalej ćwiczą reaganomikę, ale najwyraźniej entuzjazmu dla starych metod wystarczyło tylko na jeden dzień, bo dziś już jest ostro:
    http://www.bloomberg.com/markets/stocks/wei_region1.html
    Zobaczymy jak nasza bananowa GPW jutro zareaguje.
    Swoją drogą ciekawe, czy Amerykanie pamiętają jak zakończył się kryzys S&L? Pewne analogie stają się, o zgrozo coraz bardziej widoczne, a nawet aktorzy, jak Darth McCain, ci sami. A Sith Emperor Bush tylko deficyt produkuje. Ach ten republikański konserwatyzm fiskalny…

  22. Pickard, jestes zniewolony, zablakany i zdemoralizowany.

  23. @dziecko_bessy
    słuszna uwaga 🙂

    @Johny Gorączka
    skoro tak mówisz 😉 do tej pory myślałem że mam tylko zakwasy w nogach od nordic walking, a tu masz babo placek 😉

  24. jasny gwincie
    a propos Twojego przekonania o „dobrej Rosji”:
    http://wiadomosci.onet.pl/1823375,10,1,1,,item.html
    tu najistotniejsze (szczególnie ostatni akapit):

    Exodus kapitału zagranicznego, brak kredytów od rosyjskich banków oraz utrata zaufania, zarówno wśród Rosjan, jak i udziałowców zagranicznych, sprawiły, że nastroje w Moskwie zmieniły się z nadmiernej pewności siebie w przygnębienie – ocenia FT obecną sytuację w Rosji. W opinii gazety proces ten nie rozpoczął się wraz z wojną z Gruzją, chociaż ta wojna mocno zaniepokoiła zagranicznych inwestorów. Sprawcą największego szoku był niepohamowany język Putina, grożącego publicznie czystką jednemu z rosyjskich miliarderów, właścicielowi notowanej na giełdzie nowojorskiej firmy Meczel (ang. Mechel – górnictwo węgla i hutnictwo), za rzekome spekulacje cenowe.

    Ta wypowiedź wymazała w końcu lipca z rosyjskiej giełdy prawie 60 miliardów USD. Uznano ją za ponure przypomnienie, że w Rosji rządzi siła, a nie prawo – pisze FT