Będzie Sajgon

Prawa człowieka kontra prawa rynku – 0:1

pekin_2008.jpgTrzeba to przyznać otwarcie – zakończone właśnie igrzyska olimpijskie w Pekinie to spektakularny sukces Chin. Jeśli ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, że oto na naszych oczach wyrasta nowe super-mocarstwo, teraz powinien się ich pozbyć. Największa liczba zdobytych medali w klasyfikacji państwowej to tylko ostatni klocek tej spektakularnej układanki, na którą złożyły się m.in. monumentalne budowle, perfekcyjna organizacja i nowoczesna technika. Igrzyska to kropka nad i – ostateczny dowód na gospodarczą, a wkrótce i technologiczną przewagę Państwa Środka. Takim zresztą sygnałem dla świata miała być Olimpiada.

Wraz z rosnącą potęgą Chin centrum decyzyjne światowej gospodarki przenosi się powoli z Zachodu na Wschód. Warto zajrzeć do wywiadu, udzielonego kilka tygodni temu przez dr Krzysztofa Rybińskiego, byłego wiceprezesa NBP. Kilka fragmentów zacytuję:

– Chiny są jednym z głównych rozgrywających, a w wielu globalnych procesach gospodarczych są głównym rozgrywającym. Z pewnością za dziesięć, dwadzieścia lat serwisy finansowe nie będą się zaczynały od tego, że Dow Jones czy S&P 500 wzrósł lub spadł, tylko że giełdy w Hongkongu, Szanghaju, Shenzhen, czy może alians tych trzech giełd, jakoś tam się zachował i to będzie wyznaczało ruchy na rynkach kapitałowych.

I jeszcze:

– Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat yuan stanie się trzecią walutą i zdecydowanie zdominuje jena. Będzie trzecią główną walutą poza dolarem i euro. Być może za dwadzieścia, trzydzieści lat powstanie waluta azjatycka, która zdominuje świat. Wtedy – już w drugiej połowie tego stulecia – waluta azjatycka może zostać główną walutą rezerwową świata.

Nie bez powodu cała ta sytuacja wywołuje niepokój obrońców praw człowieka (tu mądry komentarz z Gazety).
Nawet dla ekonomistów to sytuacja nowa i wywołująca konsternację. Na naszych oczach pada właśnie mit niezbędnego powiązania sprawnie funkcjonującej gospodarki z liberalnym ustrojem, wolnym rynkiem, swobodą obywateli i przestrzeganiem praw człowieka. Okazuje się, że można zbudować gospodarczą i konsumpcyjną potęgę trzymając obywateli w zamordystycznym uścisku. Co więcej – tak zorganizowana ekonomia może działać efektywniej i sprawniej. Gdy nie trzeba przejmować się związkami zawodowymi, ekologami, gdy nie trzeba wszystkiego uzgadniać i dyskutować, wszystko idzie sprawniej. Jeśli Partia zadecyduje, że dla dobra kraju potrzebna jest elektrownia czy autostrada, to się buduje. Nawet jeśli przy okazji trzeba przesiedlić 3 miliony obywateli (jak to pokazał wyświetlany niedawno w kinach dokument „W górę Jangcy”).

Globalnymi potęgami stają się również Rosja i Indie – inne dwa kraje, w których dbałość o jednostki jakoś nigdy nie była stawiana wysoko na liście priorytetów. Na tym tle Zachód i Europa, staromodnie przywiązane do zasad, praw, dyskusji, będą zostawać w tyle. Dla świata to sytuacja nowa. Ale trzeba będzie się nad nią zastanowić, bo to największe wyzwanie naszych czasów.