iPoco ten szum?

Zwykły telefon i niezwykły marketing.

iphone_600.jpgPo ponad roku od premiery firma Apple łaskawie wprowadziła na polski rynek swój przebojowy telefon komórkowy iPhone. Premierę w Warszawie zorganizowano prawie tak, jak pokaz kasowego filmu – były występy, czerwone dywany, VIP-y sączące wino z kieliszków. Eksperci z branży telekomunikacyjnej od dawna zauważają, że telefon Apple’a to żadna rewelacja – ot ładnie wyglądający, z intuicyjną obsługą. Do niedawna nie obsługiwał nawet sieci trzeciej generacji (firma wprowadziła tę opcję dopiero w wersji 3G sprzedawanej od kilku tygodni).

Tajemnica finansowego sukcesu iPhona leży więc w nad wyraz sprawnym marketingu, dzięki któremu produkt otoczony jest przez nimb niedostępności i kultu. Na premierze telefonu, zorganizowanej przez sieć Orange na warszawskim Pl. Konstytucji, tak na oko było więcej fotoreporterów niż tzw. fanów. Większość dziennikarzy namiętnie filmowała młodych ludzi, koczujących przed drzwiami salonu. Przedstawiciele sieci bez krępacji przyznali, że w kolejkach ustawiają się ludzie przez nich opłaceni, bo telefonów raczej nie zabraknie. Ale czas wybrany na taką akcję promocyjną jest idealny. Wakacje, nic się nie dzieje, więc o ludziach stojących za komórką jak za mięsem w czasach PRL powiedzą i napiszą zapewne wszystkie media. Premiera o północy – też niezły myk. Koledzy dziennikarze kolejki sa sztuczne – trochę mi za was wstyd, daliście się złapać na marketingowy haczyk.

<br>Niemiecki filozof Peter Sloterdijk napisał kiedyś, że kultura konsumpcji to reorientacja pożądania z potrzeb metafizycznych na potrzeby fizyczne. Marketingowcom z firmy Apple udało się tą zasadę wprowadzić na metapoziom. Do zwykłego telefonu dołączyli całą warstwę symboliczną i na niej skupili swój przekaz reklamowy. Dzięki temu posiadanie iPhona może zaspokoić metafizyczną pustkę, odczuwaną przez współczesnego człowieka. Niektórym da miłe poczucie wyróżnienia i spełnienia. Na odtrutkę proponuję ten tekst – jak widać jest wiele innych, podobnych telefonów.