Banki po bandzie

Tym razem nieuczciwe reklamy nie ujdą bankom na sucho.

Pisaliśmy całkiem niedawno w Polityce o nieuczciwych sztuczkach i kruczkach reklamowych stosowanych przez instytucje finansowe ale temat powraca jak bumerang. Tym razem wydaje się, że Komisja Nadzoru Bankowego nie popuści. Będą kontrole, surowsze kary, zaś przygotowywane nowe prawo ma ujednolicić zasady reklamowania produktów finansowych.

Nie wiem jednak, czy dolepianie miliona ostrzeżeń do reklamy funduszy inwestycyjnych albo lokaty strukturyzowanej ma sens. Przecież produkt finansowy to nie tabletka na ból głowy. Jeśli chce się być w 100 proc. fair wobec odbiorcy, nie wystarczy powiedzieć, żeby przed użyciem (czyt. zainwestowaniem) przeczytać ulotkę (czyt. prospekt emisyjny). Z kolei wkładanie tych wszystkich ostrzeżeń w 30-sekundowy spot radiowy, reklamę prasową czy banner internetowy nie ma głębszego sensu. Nietrudno przewidzieć, że ostrzeżenia, wyjątki, zastrzeżenia itp. będą zajmowały większość komunikatu. „Tak się nie da nic promować” – zakrzykną marketingowcy i będą mieli rację.

Pozostaje więc droga pośrednia – zaufać mądrości klienta. Należy wrzucić jedno-dwa zdania ostrzeżenia do każdej reklamy, coś chwytliwego, jak „palenie zabija”. Pojawia się również olbrzymia szansa dla organizacji branżowych – panowie ze Związku Banków Polskich i Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami – obudźcie się! Na co idą te składki, de facto płacone przez klientów? To waszą rolą w dużej mierze jest edukowanie klienta. Zaskakujące jest, że gdy fundusze szły do góry jak szalone, Towarzystwa Funduszy wydawały miliony na reklamy. Teraz, gdy nadeszły złe czasy, milczą. Podczas gdy właśnie teraz warto się reklamować, edukować społeczeństwo, przedstawiać fundusze jako sposób inwestowania na lata. Panowie z TFI pompowali reklamami atmosferę, a teraz udają że nie ma sprawy. W ten sposób umacniają tylko postrzeganie funduszy jako instrumentu spekulacyjnego i utrwalają negatywny wzorzec zachowań.

Marzą mi się uczciwe reklamy instytucji finansowych. I mam nadzieję, że KNF to wyegzekwuje. Marzy mi się wielka kampania edukacji finansowej społeczeństwa – i mam nadzieję, że ZBP lub IZFA ją zrobi.