Droga ropa i Internet

Benzyna po 5 zł za litr? Pozostaje nam tylko jedno: siedź w domu i sieć.

Wczoraj cena ropy na giełdach po raz pierwszy pokonała magiczną granicę 140 dolarów za baryłkę. Choć w ostatnich tygodniach media donoszą o pękaniu kolejnych psychologicznych barier cen surowca, część widzów tego spektaklu traci powoli zainteresowanie. Główny analityk Deutsche Banku w ostatnim raporcie od razu poszedł na całość i przewidział ostateczny krach światowej ekonomii przy cenie 200 dolarów za baryłkę. Jego rozumowanie jest słuszne – jeszcze do niedawna niewyobrażalna była ropa po 100 dolarów, ale z dzisiejszej perspektywy okazuje się, że gospodarka jest w stanie ją zaakceptować (bo jest mimo wszystko mniej uzależniona od ropy niż np. w latach 70., poza tym wzrost ceny surowca w dużej mierze wynika ze spadku wartości dolara).

Czy do tej magicznej granicy dojdziemy? Mam nadzieję, że nie. Rację ma Andrzej Kublik w GW, który wskazuje, że większość kontraktów na rynku ropy zawierane jest dziś przez inwestorów finansowych. A więc tych, którzy z lepką, cuchnącą mazią nie mają wiele wspólnego poza tym, że chcą zarobić na wahaniach jej ceny. Spekulanci lokują w surowcach nadmiar gotówki, wycofanej ze spadających giełd akcji. Prawdopodobnie to oni odpowiadają za wywindowanie kursu ropy poza granice racjonalności. Niewykluczone więc, że w ciągu kilku tygodni (miesięcy?) będziemy świadkami spektakularnego załamania na rynku surowców. Być może wtedy też gwałtownie do góry ruszą akcje, bo przecież pieniądz musi krążyć i zarabiać.

Znacznie ciekawsza jest obserwowana w polskich mediach batalia o to, czy i kiedy pęknie granica 5 zł za litr benzyny. Co oczywiste, żadna stacja nie chce być pierwsza.

Na tym tle warto zauważyć ciekawą wypowiedź Vintona Cerfa, wiceprezesa Google, według którego wysokie ceny paliw służą rozwojowi internetu, bo skłaniają ludzi do pracy z domu i ograniczenia podróży. W tym ciekawym artykule pojawiają się wyniki dwóch badań przeprowadzonych w USA. Według pierwszego. jeśli każdy pracownik w Stanach Zjednoczonych, który mógłby pracować z domu, zrobiłby to dwa razy w tygodniu, to taki zabieg zaoszczędziłby 38.2 miliarda dolarów rocznie. Według drugiego – co trzeci pracownik branży nowoczesnych technologii w USA byłoby skłonnych do obniżki ich płac o 10 proc. gdyby mial możliwość pracy w domu. Co niniejszym donoszę, nie jadąc dziś do redakcji i pracując zdalnie z domu 😉 Miłego weekendu.