Gdybyśmy mieli złoża…

…też mielibyśmy problem z drogą ropą.

Bowiem droga ropa szkodzi również jej producentom. Minister do spraw wydobycia tego surowca Arabii Saudyjskiej (największego na świecie producenta ropy) zapowiedział, że kraj ten po raz kolejny zwiększy wydobycie, aby cena za baryłkę na światowych giełdach powróciła do „właściwego poziomu”. Prawdopodobnie ostatnie rekordy ceny surowca przestraszyły nawet szejków.

Zbyt droga ropa uruchamia bowiem szereg ruchów przystosowawczych. Ludzie zaczynają oszczędzać, poszukiwać tańszych alternatyw. Opłacalne stają się drogie auta hybrydowe. Zaczynają się zwracać badania nad mniej paliwożernymi technologiami i paliwami alternatywnymi. Opłaca się też pozyskiwanie ropy z miejsc dotąd niedostępnych, np. olbrzymich głębokości czy roponośnych żużli w Kanadzie. W efekcie, gdy szok cenowy opadnie, a musi, bo spekulacyjna bańka w końcu pęknie, światowe zapotrzebowanie na ropę będzie niższe niż przed kryzysem.

ROPA_B5Y.gif
Cena ropy na światowych giełdach, ostatnie 5 lat za http://www.bankier.pl/

Na tym tle radowanie się z ceny 150 dol. za baryłkę przypomina piłowanie gałęzi na której się siedzi. I mogą to robić tylko krótkowzroczni południowo-amerykańscy prezydenci. Światowi konsumenci długo nie wytrzymają w roli kur znoszących złote jajka. W podobnej sytuacji są zresztą czołowi producenci innych surowców, np. gazu ziemnego (Rosja). Dla nich dobry poziom to drogo, ale nie zbyt drogo.