Inwazja ekotoreb

Dlaczego mam wrażenie, że pod płaszczykiem ekologii ktoś mnie robi w konia?

biotorby.jpgZnów będzie o eko-hipokryzji i o tym, jak przymusowo wprowadzane rozwiązania ekologiczne wpływają na naszą wolność oraz możliwość wyboru. Sieć handlowa Carrefour od 5 czerwca wycofała wszystkie bezpłatne foliowe torby na zakupy, zastępując je ekologicznymi, ale odpłatnymi. Biodegradowalne torby – w cenie 60 gr. sztuka – jak zapewniają przedstawiciele Carrefour, mają same plusy.

Niestety, w te plusy nie chciał uwierzyć emeryt, który stał przede mną w kasie. Widać było wyraźnie, że ledwo starczało mu do pierwszego, bo kupił same najtańsze rzeczy. Odżałowanie 1,20 zł na dwie torby przyszłoby mu z wielkim trudem, widziałem że się łamie, że jest bezradny. W końcu postanowił wziąć swe zakupy w garść, co oczywiście było gestem rozpaczliwym i daremnym, bo mu się cały czas rozsypywały. Ostatecznie zdjął sweter, przerobił go na tobołek i zarzucił na plecy. Jak za starych, XIX-wiecznych lat. Współczesny wolny najmita odmaszerował w stronę ruchomych schodów, bo byliśmy w Arkadii, jednym z eleganckich warszawskich centrów handlowych.

Powyższa scenka jest przykra. Tym bardziej, że nawet wysoko postawieni szefowie sprzedaży w wielkich sieciach handlowych przyznają nieoficjalnie, że wycofanie darmowych torebek jest im mocno na rękę, a ze sprzedaży tych ekologicznych będzie niezły zysk. Na tym tle PR-owskie przekonywanie, że Carrefour robi to z miłości do przyrody, zalatuje mi hipokryzją. Rozumiem, że rozdawaliby je za darmo, a tak…

Poprzednie wpisy na temat przymusowo wprowadzanych rozwiązań proekologicznych wywołały na tym blogu burzę, która zaowocowała tekstem na łamach POLITYKI. Pewnie i tym razem znajdzie się wiele osób, które nie zgodzą się z moim poglądem. Wszystkim komentatorom chcę jednak wyraźnie powiedzieć – uważam się za osobę o poglądach pro-eko, nie śmiecę, segreguję odpadki (i za tą segregację dodatkowo płacę), wyłączam zbędny sprzęt AGD. Staram się żyć odpowiedzialnie.

Wszystko to jednak mieści się w sferze mojej własnej, podjętej świadomie i bez przymusu decyzji. Pomijając już fakt, że wiele eko-prawd jest dyskusyjnych (np. co jest bardziej szkodliwe dla środowiska – rozkładający się tysiące lat „plastikowy” pampers dla niemowlaka, czy pielucha tetrowa, którą potem trzeba wyprać zużywając proszek, wodę i cenny prąd?). Sieć handlowa zlikwidowała darmowe torebki plastikowe, które ułatwiały mi życie. Jako świadomy konsument, który dbał aby KAŻDA z nich trafiła potem do worka z napisem „plastik”, mam prawo czuć się pokrzywdzony, a nawet ukarany za tych, którzy śmiecą. Gdy sieć w miejsce darmowych torebek wprowadza torebki odpłatne, mam prawo czuć, że robi to nie z miłości do środowiska, a z miłości do pieniędzy. Zapytam zresztą Carrefour, czy i ile zarabia na tych torbach. [mały update: dostałem odpowiedź z firmy Carrefour – sieć na tych torbach nie zarabia, czyli płaci ich producentom również 60 gr. za sztukę. To się chwali!!]

Oczywiście Carrefour jest firmą prywatną. Wolno jej jednego dnia wprowadzić przymusową odpłatność za wszystkie torby służące do pakowania zakupów. A nam wolno – zgodnie ze swoimi przekonaniami i sumieniem – podjąć decyzję, czy przyjmujemy to tłumaczenie. I czy chcemy tam robić zakupy, czy nie.