Ból w baku

Czy drożejąca ropa zmieni nasze codzienne przyzwyczajenia?

Niemieccy Zieloni zaproponowali, aby skrócić tydzień pracy. Piątek mógłby być wolny, za to w pozostałe 4 dni należy wydłużyć pracę z 8 do 10 godzin. Ekologiczna partia ma ekonomiczne argumenty na poparcie tego pomysłu – w ten sposób uda się zaoszczędzić wciąż drożejące paliwo, a tym samym zmniejszyć koszty użytkowania samochodu o 20 proc. O korzyściach dla środowiska naturalnego nie wspominając. Ulgę odczują przede wszystkim ci, którzy codziennie dojeżdżają po kilkadziesiąt kilometrów do miejsca pracy.

Choć informację niemieckich mediów potraktować można w kategoriach ciekawostkowych, warto zadać sobie pytanie – czy i jak drożejąca ropa zmieni nasze codzienne przyzwyczajenia. Dotąd umacniająca się złotówka stanowiła bufor ochronny, dzięki któremu rekordy cen paliw nie biły nas po kieszeni. Ale laba się kończy i są już przyjmowane zakłady – czy bariera 5 zł za litr pęknie jeszcze w czerwcu, czy dopiero w lipcu. Pewną próbę odpowiedzi na te pytania podjął na łamach Polityki prof. Orłowski.

Na mój nos – pierwsze co zniknie z ulic, to ropożerne, szpanerskie auta terenowe (tzw. SUV). Uderzeni po kieszeni będziemy szukać tańszych małolitrażowych pojazdów miejskich, w przyszłości z silnikami hybrydowymi, a więc palących nie więcej niż 3-4 litry na 100 km. Mówiąc szczerze – propozycje ekologów, aby korzystać z efektywniejszego transportu publicznego jeżą mi włosy na głowie. Transport publiczny w Polsce – jaki jest każdy widzi. Skoro i tak muszę stać w korku, to pozwólcie mi robić to we własnym klimatyzowanym aucie, bez dodatkowych wrażeń węchowych, ścisku i ryzyka utraty portfela.

Znacznie bardziej podoba mi się pomysł wykonywania części pracy z domu. Wszak dziś, dzięki nowoczesnym środkom łączności i wszechobecnej sieci, nie trudno pracować zdalnie. Głowna bariera w wykonywaniu telepracy to na razie mentalność szefów, którzy lubią mieć pracownika pod ręką.