Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

9.05.2008
piątek

Jeszcze o jedzeniu

9 maja 2008, piątek,

Wygląda na to, że świat trapią dziś dwie plagi – głód i otyłość u zwierząt domowych.

Pisałem już na tym blogu o coraz dotkliwiej dostrzegalnym problemie z niedoborami żywności na świecie. A co za tym idzie – wzrostem cen wielu produktów, co odczuwalne jest szczególnie w tych biednych krajach, których mieszkańcy muszą przeżyć za dolara dziennie. Naturalnie jest to również temat, któremu wiele miejsca poświęcają światowe media oraz organizacje międzynarodowe (ostatnio ONZ). Właściwie nie ma tygodnia, aby nie pojawiały się kolejne, niepokojące wieści. Ale również nas takie podwyżki nie ominą (zdrożeją zapewne ryż, słodycze, drób, wołowina, olej, produkty sojowe)

Jak już pisałem, nadmiar paniki jest moim zdaniem nieuzasadniony – co gorsze – spowoduje zapewne dalszy wzrost cen towarów rolnych na giełdach. Sytuacja jest jednak na tyle poważna, że największe państwa świata powinny się zająć rozwiązaniem tego pęczniejącego problemu z co najmniej taką uwagą, z jaką starają się ratować gospodarki przed skutkami kryzysu na rynkach finansowych.

Otaczająca nas rzeczywistość potrafi jednak płatać figle, dostarczając ciekawych wręcz bolesnych paradoksów. W dniach, w których Reuters przekazuje wstrząsającą relację jednego z mieszkańców Somalii, biorącego udział w protestach na ulicach stolicy kraju, rusza ogólnopolski tydzień walki z otyłością u zwierząt (oficjalna strona sponsorowana przez znanego producenta karmy). Jak można się tam dowiedzieć „nadwaga dotyczy jednego psa na cztery (podobnie jest w przypadku kotów), a częstość występowania otyłości u zwierząt gwałtownie wzrasta”. W związku z akcją na ulicach pojawią się więc dwuosobowe patrole „strażników psiej wagi”, które będą informować właścicieli o zgubnych skutkach przekarmiania czworonożnych ulubieńców.

Trudno nie zauważyć, że gdzieś tu proporcje się zagubiły.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. moim psom to nie grozi 🙂 mam nadzieje ze Affonowi rowniez, pozdrawiam

  2. Dopóki cała Ziemia nie stanie się czymś w rodzaju Unii Europejskiej to te różnice będą się pogłębiać. A my zjadamy własny ogon : walczymy z GMO, robimy z żywności paliwo do samochodów chroniąc się podobno przed mitycznym „ociepleniem klimatu”, nie zastanawiając się nad tym że podobne ocieplenie miało miejsce choćby w średniowieczu 🙂 mimo tego że ani aut ani wielkiego przemysłu nie było itp. itd. A tymczasem żywność drożeje, połowa ludzkości głoduje a druga połowa żre bez opamiętania co niestety widać już coraz bardziej także i na naszych ulicach. I nie dość że pożeramy coraz więcej to jednocześnie ta żywność to przeważnie coraz większe g… z fastfoodów i torebek.
    I tak to się kręci bez większego sensu…

  3. Balonow na ulicach jest coraz wiecej. Zwlaszcza Ameryka, ten kraj obfitosci, obfituje rowniez w ludzkie sterowce czyli blimpy. Jedna z przyczyn jest nowoczesna zywnosc przetworzona przez doswiadczonych biologow, specjalistow od zywienia. W niej tez zapewne lezy przyczyna tycia naszych czworonogow. Sucha zywnosc zawiera sporo przetworzonej soji. Ta zas jest szkodliwa i prowadzi do cukrzycy. Nie ulegajmy pokusie latwizny i serwujmy psom i kotom zywnosc do jakiej ich organizmy sa przystosowane. To przedluzy im zycie chociaz moze wymagac od nas dodatkowego wysilku rowniez i finansowego.