Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

30.04.2008
środa

Ekonomia długiego weekendu

30 kwietnia 2008, środa,

Dlaczego należy nam się wolne.

Z punktu widzenia gospodarki wszelkie święta to dopust Boży. Trzeba pracownikom dać wolne i jeszcze im za to zapłacić. Zamiast produkować towary, jadą wylegiwać się na działkę lub nad rzeczkę. Dlatego na wszelkie próby wprowadzenia do kalendarza nowego święta organizacje pracodawców i przedsiębiorców reagują alergicznie. Państwo goniące Europę, społeczeństwo na dorobku – argumentują – nie może sobie pozwolić na luksus lenistwa. Każdy taki dzień to wymierne straty dla firm i Produktu Krajowego Brutto.

Inna sprawa, że Polacy są mistrzami świata w organizowaniu sobie tzw. długich weekendów. Przygotowania do nich zaczynają się na wiele tygodni wcześniej. Już na imprezach sylwestrowych trwa wertowanie kalendarzy w komórkach. I planowanie. Tu wezmą urlop, tam wyjdą trochę wcześniej, tu odpracują i w efekcie zamiast dwóch wolnych dni robi się tydzień laby.

Ale aby ktoś mógł wypoczywać, pracować musi ktoś. Co prawda w wielu firmach w tym tygodniu praca dosłownie zamarła, ale za to w innych wre w najlepsze. Długie weekendy to czas żniw dla branży turystycznej i hotelowej (rezerwacje na pół roku wcześniej). Rekordy sprzedaży biją producenci piwa i napojów. Gwałtownie rosną obroty stacji benzynowych, pubów, sklepów ze sprzętem sportowym. Utykający w kilometrowych korkach Polacy dają zarobić różnego rodzaju przydrożnym sprzedawcom jagód, grzybów, myjącym szyby i przydrożnym barom.

Nie należy też zapominać, że na tle innych państw europejskich jesteśmy dość pracowitym narodem. Nawet na świecie w zestawieniu przepracowywanych tygodniowo godzin – według statystyk OECD – plasujemy się w czołówce, tuż po Koreańczykach. Co prawda mamy rekordową liczbę emerytów i rencistów, ale ci, którzy są aktywni zawodowo, zasuwają jak przysłowiowe mróweczki. Dlatego trochę długoweekendowego relaksu dobrze wszystkim robi. Odstresowując, głaszcząc psychikę, a w efekcie poprawiając efektywność. Pozostaje mieć nadzieję, że ci, którzy muszą pozostać na swych newralgicznych stanowiskach pracy i nie jest im dane świętować długich weekendów, przynajmniej zostaną za to w odpowiedni sposób docenieni i wynagrodzeni.

Miłego długiego weekendu!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Zgadzam się, że potrzebny jest taki długi weekend. I nie wydaje mi się, iż spowoduje to wielkie straty w firmach. Dla przykładu: osobiście nadrobię zaległości powstałe w pracy – więc mój pracodawca będzie miał korzyść – za nadgodziny mi nie musi płacić (przecież mam długi weekend) a praca będzie zrobiona…

    Pozdrawiam!
    I życzę słonecznych dni!

  2. Te długie weekendy nie mogą dotyczyć transportu, celników, firm przewozowych, banków i innych służb . Konstytucja 3-Maja próbowała „znieść ohydę” z zajęć niegodnych szlachty polskiej. Jak się okazało , do tej pory to się nie udało. Wielu Polaków ma zakodowany stosunek do tej „ohydy” , która w wielu miejscach na świecie nazywa się pracą. Platforma też nie wydaje się zbyt pracowita. Miejmy nadzieję , że po paru latach, to się zmieni. To jest w Polsce temat nr 1 – stosunek do pracy w usługach, grzeczność, i pozbycie się fałszywego nadęcia.

  3. Dzięki Bogu, to nie ekonomia decyduje o wszystkich aspektach naszego życia. Niech się święci 1, 2, 3, 4 i 5 maja! 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A co to jest „fałszywe nadęcie”? Kto się nadyma, ale tak naprawdę jest skromny?

    Zawsze popieram czas wolny:).

  6. Cóż, ktoś pracować musi, aby reszta mogła korzystać z wcześniejszych emerytur i lewych rent. I mamy zagadkę przepadających pieniędzy: dlaczego nasza wytężona praca nie przynosi NAM znaczącego wzrostu jakości życia? Ano, przynosi …ale wczesnemu emerytowi górniczemu! Osobiście dziękuję za takie „państwo prawa” i samolubnie jadę pracować dla siebie i dla swojej rodziny za granicę. Papatki!

  7. Pan Wałęsa chciał kiedyś z Polski zrobić drugą Japonię.Dobrze,że mu nie wyszło.Polak miałby tydzień urlopu w roku i musiałby sobie powiedzieć,że najpierw praca,a wypoczynek później,że zakład pracy ważniejszy niż wszystko inne i wiele,wiele innych rzeczy obcych duchowi Polaka.Dla przeciętnego Polaka praca to dopust Boży,a pracodawca to buc (jak przeczytałem na jakimś forum),cham i krwiopijca.Polska bije rekordy długich weekendów,rekordy pijanch kierowców i zabitych na drogach,właśnie w te długie weekendy.
    Niech więc dalej święci się 1,2,3,4,5, i kolejne dni maja,czerwca,lipca…i tak aż do sylwestra!

  8. Na popczątek mały cytacik z powyższego tekstu:
    „(…) Trzeba pracownikom dać wolne i jeszcze im za to zapłacić. Zamiast produkować towary, jadą wylegiwać się na działkę lub nad rzeczkę.(…)”

    Większość tych którzy produkują te „towary” jest płatna na godzinę (ew. dniówkę) więc za święta nie dostają pieniędzy. Mogą jedynie wziąć sobie urlop pomiędzy świętami aby wydłużyć weekend – ale to wówczas jest ich ustawowy urlop który i tak muszą kiedyś wykorzystać.
    Jedynie ci którzy mają jakąś pensję miesięczną (bez względu na ilość ustawowo wolnych dni w danym miesiącu) mogą skorzystać finansowo na większej ilości świąt.

    Tak więc może nie przesadzajmy z prostymi wnioskami 🙂

  9. miły on moze być ale nie dla wszystkich. byłam świadkiem gigantycznego korku w mojej małej co prawda mijscowości ale nie ma to znaczenia. Przez kilka godzin nie dało się przejechać odcinku 5 km. trasa ta zwykle trwa kilka minut a teraz zajmowała ok 30 min ! byłam w komfortowej sytucacji, gdyż do pracy dojeżdżam pociągiem. gdybym musiała jechać samochodem lub autobusem miałabym niezłe spóźnienie i nieprzyjemności w pracy. Podobna sytuacja pewnie dotknęła wiele osób.

  10. Pingback: Ekonom.XMC.pl