Kiedy internet kłamie

Coraz więcej ukrytej i perfidnej reklamy w sieci.

Chciałem ostatnio kupić ekspres do kawy. Ostatecznie wybór padł na Krupsa. W takich sprawach jestem skrupulatny, dużo poczytałem, popytałem. Gdy już prawie się zdecydowałem, zajrzałem na strony komentarzy użytkowników w serwisie Skąpiec i aż mnie zmroziło. Takiej liczby złych ocen nie ma tam żaden model ekspresu, ani żaden producent. Ostatecznie z zakupu zrezygnowałem.

Ale zaraz zacząłem się zastanawiać. Co, jeśli te komentarze napisali po prostu konkurenci?
W tej sytuacji padłem ofiarą perfidnej manipulacji. Ziarno niepewności zostało zasiane. Wszak Internet staje się coraz częściej miejscem, gdzie konkurencyjne firmy zwalczają się zaciekle. Co gorsze, robią to w sposób anonimowy, a często wręcz wrogi. Pisałem o tym w POLITYCE kilka miesięcy temu, więc jestem przeczulony. A więc jak z tym Krupsem? Rzeczywiście taki wadliwy, czy tylko Bogu ducha winien producent stał rozsiewanego w sieci czarnego PR?

Internet staje się coraz potężniejszym medium reklamowym (polecam tekst w jednej z ostatnich Polityk o marketingu wirusowym). Sam uwielbiam tracić czas i oglądać zabawne reklamówki na YouTube (ostatnio moi faworyci to reklamy mBanku z Halamą – pierwsza, druga i trzecia – jest ich tam więcej, no i oczywiście klasyk – John West). Coraz więcej osób – widzę po sobie i znajomych – przed kupieniem jakiegoś produktu konsultuje się z jego użytkownikami w sieci. Coraz więcej zamiast ufać reklamie, zagląda na strony z opiniami konsumentów. Jak odsiać ziarno od plew, a rzeczywistą spontaniczną reakcję społeczności od manipulacji? To coraz poważniejszy problem nie tylko dla branży reklamowej, ale też samych internautów.