Biedne gwiazdy

Z czego będą żyć artyści w czasach MP3?

Po ciężkim tygodniu ostrych spadków na giełdach można zawsze się pocieszyć, że inni mają jeszcze gorzej. Zeszłotygodniowy „The Economist” doniósł o fatalnej kondycji branży muzycznej. Sprzedaż płyt CD spada dramatycznie. Na przykład w Ameryce w ciągu 2007 o 19 proc. (dane Nielsen SoundScan), znacznie bardziej, niż oczekiwali analitycy. Według innych danych (za pierwszą połowę 2007 r.) sprzedaż była niższa o 6 proc. w Wielkiej Brytanii, 9 proc. w Japonii, Francji i Hiszpanii, 12 proc. we Włoszech, 14 proc. w Australii i 21 proc. w Kanadzie. Niestety dochody z legalnie sprzedawanych w sieci plików MP3 nie rosną tak szybko, jak się spodziewano. Dotychczasowi quasi-monopoliści – kilka dużych wytwórni, którzy związali kontraktami większość najjaśniejszych gwiazd (zwanych tzw. „majorsami”) – wpadli w poważne finansowe tarapaty. Na przykład wytwórnia Warner Music jest dziś na giełdzie warta o 72 proc. mniej niż w 2005 r. Zresztą sam tytuł tekstu w „The Economist” jest znaczący „From major to minor”.

Bardziej niż dochody majorsów, zastanawiają mnie dochody artystów, którzy przecież żyli w dużej mierze z kontraktów płytowych. Pół biedy znane gwiazdy – Madonna, Red Hot Chilli Peppers czy U2 – ci pewnie nie muszą już pracować. Ale co z gwiazdami dopiero wschodzącymi? Na sprzedaży nagrań będą mogli zarobić prawdopodobnie znacznie mniej niż ich starsi koledzy po fachu. Zostaną koncerty, gadżety dla fanów i… reklamy oraz sprzedaż twarzy do różnych gazet. Widać to już dziś, gwiazdy, gwiazdeczki a nawet tzw. celebryci (czyli osoby znane z tego, że są znane) coraz chętniej reklamują szampony, majtki albo – co chętnie podchwytuje prasa plotkarska – wręcz ich brak.

Pozostając w weekendowym klimacie chciałem Państwu polecić jedną z moich ostatnio ukochanych artystek – Alison Jackson. Ta utalentowana fotografka znana jest m.in. z publikowania zdjęć dziecka Angeliny Jolie (zanim się jeszcze narodziło), Brada Pitta, który w łazience asystuje żonie przy goleniu nóg, królowej Elżbiety II na sedesie, czy Micka Jaggera prasującego koszulę. Zdjęć w 100 proc. nieprawdziwych. Jak ona to robi? Wyszła ze słusznego założenia, że skoro świat celebrytów w dużej mierze jest sztuczny, angażuje na sesje sobowtóry gwiazd oraz efekty komputerowe. Gwiazdy są oburzone. Kilka próbek polecam na autorskiej stronie Alison Jackson.