Budowanie czy sprzątanie?

Mam nadzieję że nowy rząd nie będzie za długo latał ze szmatą, tylko weźmie się do ambitniejszych zadań.

Prawdę mówiąc nie zazdroszczę politykom Platformy. Gdy już opadło konfetti, a z głów wyparował szampan, rozglądają się po kraju. A gdzie nie spojrzą, tam jakieś pilne pożary do zagaszenia. Zaraz pewnie zaczną się raporty otwarcia, a po nich wielkie sprzątanie po rządach PiS-u. Pod tym hasłem czeka nas „odzyskiwanie” większości instytucji państwowych (np. w Publicznej Telewizji, a w gospodarce – spółek kontrolowanych przez państwo). Mam nadzieję, że nie będzie to żenujący spektakl i owo sprzątanie potrwa krótko. W gospodarce jest kilka naprawdę pilnych spraw do załatwienia:

• Ograniczenie wydatków i reforma finansów państwa – tak aby przygotować państwową kasę na chudsze lata w ekonomii. Przecież w końcu nadejdą.
• Dokończenie reformy emerytalnej, ustalenie zasad pobierania emerytur pomostowych oraz zawodów do nich uprawnionych.
• Reforma służby zdrowia.
• Stworzenie pozytywnego obrazu wokół biznesu, osób przedsiębiorczych i zaradnych.
• Powstrzymanie masowego odpływu najlepszych specjalistów i fachowców z administracji państwowej – bez dobrej kadry nie da się sprawnie rządzić.
• Rozruszanie inwestycji infrastrukturalnych – dróg, lotnisk, kolei i mostów, nie tylko tych na Euro 2012. Trzymamy za słowo – Polska ma się stać państwem nowoczesnym. Niezbędne będzie tu wprowadzenie partnerstwa publiczno-prywatnego. Ale nie jak dotychczas, opartego na podejrzeniach o łapówy i przekręty, ale rozsądnego, w którym obie strony zarabiają. W wielu krajach jest tak, że inwestor dostaje grunty np. pod budowę osiedla, ale w zamian stawia tam też szkoły, przedszkola, drogi i mosty. Dlaczego u nas to nie działa?

Im wcześniej te sprawy się załatwi, tym lepiej. Rząd póki co będzie miał duży kredyt zaufania. A owoce dobrych decyzji zbierać będzie dopiero przed kolejnymi wyborami. Dlatego mam nadzieję, że cała para nowej ekipy pójdzie w kierunku szybkiej modernizacji kraju, a nie rozliczania państwa PiS. Pocieszające jest to, że po raz pierwszy od wielu lat do władzy doszła formacja, która sprawia wrażenie zorientowanej na gospodarkę i przedsiębiorczość. Korzystając z irlandzkiej metafory, powołanej w kampanii Platformy – „Polska zasługuje na cud gospodarczy na miarę Irlandii” – mam nadzieję, że Donald Tusk nie będzie zbyt długo ze szmatą i na zmywaku sprzątał po PiS. Jest wiele ambitniejszych zajęć i wyzwań.