Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

28.09.2007
piątek

Spacerkiem po krawędzi

28 września 2007, piątek,

Ponad połowie Polaków grozi niewypłacalność w razie kryzysu gospodarczego.

Takie niepokojące wnioski płyną z raportu firmy doradztwa finansowego AZ Finanse opublikowanego w „Gazecie”. W badaniu wzięło udział kilka tysięcy klientów banków w całej Polsce. Zapytano m.in. jak długo będą w stanie spłacać swoje zobowiązania (raty kredytów, stałe wydatki rodziny) w razie utraty pracy. 62. proc. ankietowanych pociągnie zaledwie miesiąc. Co trzeci jest w stanie obsługiwać swe zadłużenie przez 3 miesiące. Zaledwie co dziesiąty z nas ma tak komfortową sytuację, że po utracie pracy będzie mógł dalej spłacać kredyty przez ponad pół roku.

AZ Finanse zapytało też, jaki procent dochodów rodziny idzie na wydatki stałe (rachunki, raty kredytów itp.). I znów wyniki niepokojące. Aż połowie z nas sztywne wydatki pożerają ponad połowę pensji, a co trzeciemu od 20 do 50 proc.
Co to oznacza w praktyce? Że żyjemy na styk, wydajemy większość swoich pensji i nie oszczędzamy na czarną godzinę.

Oczywiście trudno jest mieć ludziom za złe, że chcą żyć na przyzwoitym poziomie i mieszkać na swoim, a nie kątem u teściowej. O tą niepokojącą sytuację nie obwiniałbym jednak konsumpcji rozdętej ponad stan. Kolosalne zadłużenie Polaków nie wynika z zakupu na raty 60-calowej plazmy, a raczej z zaciągnięcia kredytu na 60-metrowe mieszkanie. Porażające raty za porażająco drogie mieszkania są głównym wydatkiem gospodarstw domowych w kraju. A luźne kryteria przyznawania kredytów powodują, że coraz więcej rodzin zadłuża się poza margines bezpieczeństwa.

Tak długo jak gospodarka się rozwija, zarobki rosną, a widmo bezrobocia nie zagląda w oczy, jest w porządku. Gorzej, gdy pojawi się kryzys, ludzie zaczną tracić pracę, a stopy procentowe (koszt kredytu) wzrosną. Kto z dziś biorących kredyt hipoteczny na 40 lat zakłada, że przy najbardziej sprzyjających wiatrach spłacając go przeżyje co najmniej jedną poważną recesję gospodarczą? Prawa statystyki są tu nieubłagane – jak rośnie, to musi kiedyś spaść.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Polecam Panskiej uwadze wczorajsza rozmowe w TV Puls po 20 o urokach brania kredytow na konsumpcje,ktora nam sie nalezy.Oprocz prowadzacej, udzial wzieli:profesor-specjalista od kredytow,szef Toyoty w Polsce oraz glowny specjalista(mlody czlowiekj) od pozyczek z Banku Kredytowego.
    Glowne przeslanie wlasciwie bylo, brac jak daja i sie nie przejmowac.Wyksztalcenie jest najlepszym gwarantem splaty kazdej pozyczki.
    Co innego jednak przykulo moja uwage.W pewnym momencie padla uwaga,ze banki w Stanach Zjednoczonych maja problemy ze sciaganiem kredytow hipotecznych.Na to jednak mlody specjalista z Banku Kredytowego odparl,ze polskim instytucjom finansowym to nie grozi,poniewaz polskie banki w przeciwienstwie do amerykanskich nie daja pozyczek(sic!)”byle komu”.Abstrahujac od tego,ze za taka publiczna uwage ten „mlody wyksztalciuch” na Zachodzie(mowiac jego jezykiem)zostalby wyrzucony na zbita twarz,to nareszcie wiadomo jak wyglada podzial w naszym spoleczenstwie i kto go ustala.
    Po lekturze Pana blogu wiem z kolei,ze zostanie „byle kim”grozi juz ponad polowie Polakow.

  2. 1.Zdaje sę że to na koniec czerwca stan naszego zadłużenia w bankach wynosił 150 mld.zł, w tym 40 mld. z tytułu kredytów na mieszkania…

    2. Różnica 110 mld finansuje wzrost „dobrobytu” i wzrost gospodarczy, tak się składa. Pralka, lodówka i telewizor, i komputer. Ludzie się bogacą. Tak mi pisano na blogach a i prof. Czapiński widzi zakupy, nie widzi kredytów, które do tej pory może jeszcze wzrosły.Wraz z kredytami rośnie frustracja.

    3. Taki poziom zadłużenia obciąża nawet niemowlę średnio na 3000 zł (nie licząc kredytu na mieszkanie), co w sytuacji gdy 70% (ja twierdzę że ponad 80%) społeczeństwa żyje za mniej niż minimum socjalne, powinien już śnić się po nocach bankom i… rządzącym.

    4. Użalałam się, nikogo nie przekonałam, byłam zdumiona i jeszcze jestem.

  3. tss,Panie Piotrze
    Jezeli chcecie Panstwo tylko wywolac dyskusje to moge ukryc swoje zdziwienie trescia bloga.
    Wspolczesny swiat wymaga korzystania z kredytu zarowno w dzialalnosci
    biznesowej jak i w zyciu prywatnym.Dzialania ekonomiczne wymagaja kredytu czy finansowania.Panstwo i banki w swoim wlasnym interesie musza dbac o dyscypline finansowa.
    Dzisiaj biznes a i prywatny obywatel nie moga sie obejsc bez tej formy gry
    ekonomicznej.Jezeli Panstwa dane sa w jakims stopniu prawdziwe to Polacy zadluzeni sa w stpniu rozsadnym a powiedzialbym bardzo umiarkowanym.Nie bede tracil czasu na wyklady (uczyc sie trzeba samemu).Panow prywatne opinie nie koreluja z dawno opracowanymi i znanymi schematami ekonomicznymi krajow wysoko rozwinietych w tym
    Polski.Musze tej chwili ,czy ktos to lubi czy nie ,powiedziec jasno ze Polska jest krajem wysoko rozwinietym.Wiem ,ze to malo popularny poglad ale upowaznia mnie do niego moja przeszlosc i praca w kilku krajach tzw.wysoko rozwinietych.My Polacy mamy tylko krytyczny stosunek do rozwoju Polski.I jest on NIEPRAWDZIWY.
    Czarnowidzenie to „nasza specjalnosc”.W kazdym normalnym kraju ludzie ciesza sie z boomu gospodarczego i jest to moment do zorganizowania sobie lepszego zycia (joy).Natomiast kryzysy gospodarcze przychodza periodycznie i sa tylko czesciowo sterowalne i przewidywalne.Tak wiec jezeli bedzie tak w Polsce to jest to normalne, nie sa niczyja wina i zasluga.Ekonomie panstwowe to wielkie polaczone naczynia z roznym opoznieniem.
    I na koniec.MIT silnej zlotowki jest podstawowym elementem ciagnacym polska ekonomie do dolu.Jest tak dobrze tylko dzieki wyjatkowej konkurencyjnosci biznesu i zaradnosci normalnych ludzi.
    Drogia tss.
    Nie patrz w statystyki.Jezeli chcesz zobaczyc poziom minimum socjalnego w bogatych krajach np.USA ,UK, Francja,Niemcy nie czytaj gazet.Zadaj sobie trud ,wez kredyt ,pojedz ,zobacz i obiecuje ,ze bedziesz go splacal z radosca nie obawiajac sie krachu.
    Polska dalej jest krajem socjalnym a spoleczenstwo bedzie zawsze niezadowolone poniewaz otrzymuje swiadczenia ktorych w 99% w normalnym ,rozwinietym kraju by nie otrzymalo.Dawanie za darmo demoralizuje i umozliwia niekontrolowana gre polityczna.(Ale to inny temat.)
    Panie Piotrze ,tss
    Namawiam do postrzegania swiata nie przez pryzmat doraznych celow ale ogolnie znanych zasad ekonomiczny ,ktore (w co nie watpie )sa Panstwu znane.
    pelen sukcesu dzieki swojej pracy.USA

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dla porownania podaje ze w Australii zadluzenie tylko na kartach kredytowych wynosi powyzej $40 bil, natoniast na domy/mieszkania ponad $80 bil. calosc zadluzenia Australii to ponad $500 bil, natomiast rzad Australijski ma saldo dodatnie okolo $16 bil, prosze wziasc pod uwage ze w Australii jest okolo 22 mil ludnosci, a zatem prosze sobie przeliczyc jak to jest w innych panstwach?

    Oczywiscie dlugoletnie pozyczki sa uciazliwe, szczegolnie dokuczaja po paru latach splacania, bo placi sie i konca niewidac, ale koniec ten bedzie, bo Polska sie rozwija, zarobki rosna do gory, to co gospodarz pisze o zalamaniu rynku napewno bedzie, trzeba sobie powiedziec ze stounkowo maly procent splacajacych bedzie ofiarami, tak jak obecnie dzieje sie w Ameryce, ale to jest jedyny sposob do wzrostu ekonomicznego kraju, i dobrobytu narodu, a zatem trzeba ostrzegac, tych ktorzy zaduze biora pozyczki, ale ogolnie to jest normalna tendencja na rynku i z tego powodu mozna spac spokojnie.

    Jaka jest alternatywa nie zaciaganie pozyczek, ale czynsze ida do gory szybciej niz splacanie rat, innymi slowy nie kupisz na dluzszy okres tracisz, a straconych pozycji nie bedzie sie w stanie dogonic.

    Jest rzecza oczywista bez pozyczania pieniedzy 95% ludzi nic by nie osiagnelo, bo tak pracuje system w ktorym zyjemy, z mojego punktu widzenia gdybym nie pozyczal i to duzych sum, poprostu bym do niczego nie doszedl, a zatem trzeba pozyczac ale z umiarem, i prowadzic discypline splacania pozyczki, bo nikt za mnie nie splaci, a banki sa bezpardonowe i nigdy nie traca.

    Pragne zainteresowac calego szeregu inwestorow gielda Sydnejska, jak mozna dobrze zainwestowac, i jakie akcje ida do gory przynoszac duze dochody, prosze o pytania.

    Gielda Sydney http://www.asx.com.au

  6. Nie-ekonomisto, przepraszam. Nie zrozumieliśmy się. Mnie nie przestrasza to że ktoś na kredyt kupił pralkę, czy lodówkę. Mnie się słabo robi od tego, że ponad 70 % społeczeństwa żyje za mniej niż minimum socjalne (w 1997- 50 %). To minimum nie uwzględnia spłaty rat kredytu, więc pytam z czego ludzie odejmują przy mniej niż minimum, aby raty spłacać.

    Z psychologicznego punktu widzenia sytuacja ta niesie wiele niepokoju dla obciążonych nad miarę. Nadmierny niepokój przynosi destrukcję i autodestrukcję, czy tak?

    Płace rosną? Średnie płace rosną od premii dla urzędników ministerstw itp.,
    także od wysokich uposażeń w nowych resortach siłowych. Średnie myli. Płaca minimalna ma wzrosnąć od nowego roku o grosze.

    Swoją drogą czy gdyby uposażenie posłów, ministrów, premierów, prezydentów itp było uzależnione od płacy minimalnej (np uposażenie posła mogłoby wynosić 7 krotność płacy minimalnej, przyjmując za „wzór”, że w Kanadzie wynagrodzenie najniższe wynosi 1350, a wynagodzenie posła – 9200) to mielibyśmy sytuację jaka jest, czy może inną? Czy wówczas kasta rządzących dbałaby by pracownik bandlu miał/a na czynsz, buty, edukację swoją i dzieci? Mnie to zastanawia…

  7. Tych, co sa ciekawi, aby dowiedziec sie wszystkiego na temat hipotek amerykanskich, z ktorych mam juz trzy za soba, to polecam http://calculatedrisk.blogspot.com/, gdzie ostatnio ‚poturbowano’ naszego rodaka (Pana Tomasza Piskorskiego) za nierealne teorie finansowe.

    Polecam rowniez film „MaxedOut”, ktory na krotko ukazal sie w marcu i szybko zniknal z ekranow i ktory w dosc jaskrawym swietle przedstawia system finasowania osobistego w USA razem z przykladem dwoch przypadkow samobojstwa z powodu niesplaconego kredytu z kart.

    Krzyzys kredytowy, ktory zaczal sie na poczatku sierpnia w Londynie, nad Wisle widocznie jeszcze nie dotarl. Troche na wyrost wszystkie problemy zrzucane sa na konsumenta amerykanskiego (bankructwa srednich bankow w Niemczech i Wielkiej Brytanii).

    Podstawowym powodem ekonomicznym, od wielu lat poruszanym przez ekonomistow jest szybszy przyrost cen nieruchomosci od poziomu dochodow, ktory byl finansowany kredytem, ktory kosztowal mniej niz inflacja. Niestety nie dotyczy to wylacznie USA, ale rowniez Wielkiej Brytanii, Australii, Irlandii, Hiszpanii i chyba niestety rowniez Polski.

    Niestety, teorie ekonomiczne nie intersuja zbytnio rozgoraczkowanych inwestorow, bo nie udalo mi sie przekonac mojego znajomego, aby nie zaciagal kolejnej (czwartej) pozyczki hipotecznej, tylko najpierw zlikwidowal jedna, a dopiero potem zaangazowal sie w ta najwieksza, pozostajac przy trzech. Jego osobiste doswiadczenie do tej pory go nie zawodzilo.

  8. Droga tss
    To nie tyle nie zrozumienie co inny punkt widzenia.
    Przykro mi ,ale zycie jest ciaglym stresem zarowno dla bogatych jak i biednych.Rozny jest tylko podmiot stresu.Przyznaje ,ze biedny w wiekszosci martwi sie jak zwiazac „koniec z koncem” a bogaty byc moze ,ze nie udalo mu sie posiasc wiecej.
    Ale miedzy logika a ekonomia nie ma w zasadzie punktu stycznosci.Dowodem na to jest to ,ze nie wszyscy biedni sa glupi ani tez nie wszyscy madrzy staja sie bogaczami.Po prostu kazdy przypadek jest indywidualny.Inny dowodem sa zle inwestycje madrych i doswiadczonych etc….
    Zmierzam do tego ,ze kazdy jest odpowiedzialny za swoj los na wyzszym lub nizszym szczeblu ekonomicznym.
    Destrukcja osobista to przypadek kliniczny.
    Jezeli mamy zbudowac jakies uogolnienia to musimy odrzuci przypadki a zajac sie tendencjami wiekszosci.
    Np. w USA czy UK etc. ponizej minimum socjalnego zyje wiecej ludzi niz w Polsce.Dobry jest przyklad Kanady z Pani strony.Gdyby Pani tam pojechala
    ze zdziwieniem mozna by Pani zauwazyc „na pierwszy rzut oka” ze ludzie sa „biedniejsi” niz w Polsce.To samo dotyczy tzw.”prawdziwej Ameriki”.Prosze pojechac na srodkowy zachod czy na poludnie.
    Moge podawac dziesiatki miejsc w rozwinietych krajach gdzie przecietnie jest znacznie gorzej niz w przecietnej Polsce.
    Pominmy mity i wlasne niedowartosciowanie lub pojedzmy i zobaczmy.
    Dowodem na to jest powrot czesci „leniwej emigracji polskiej”.Zobaczyli i wracaja bo nigdzie ,tylko w naszym kraju da sie dobrze zyc ,malo pracowac i duzo narzekac.
    Relacja zarobkow to w Polsce sprawa POLITYCZNA.Politycy robia co chca a spolecznstwo ich wybiera.NIC BARDZIEJ PRAWDZIWEGO JAK TO ,ZE SA ONI ODBICIEM I REPREZENTACJA SPOLECZENSTWA.
    W kazdy demokratycznym kraju podejrzenie w stosunku do polityka zmiata go ze sceny politycznej.Bo traci poparcie spoleczne.W Polsce ?.
    Pozdrawiam serdecznie i zycze optymizmu.

  9. Nieubłagane prawa statystyki nic nie mówią o tym, że jak rośnie to musi spaść. To są nieubłagane prawa socjalizmu/eurokomunizmu.

  10. nie-ekonomista,
    nie mogę się z Panem zgodzić, a brak mi czasu na popracowaniem nad wpisem uzasadniającym moje przekonania. W swoich rozważaniach brałam w rachubę i to co o skutkach braku bezpieczeństwa (finansowego!) wie nowoczesna (jakieś 60 lat) psychologia.

    Proszę zauważyć jak wielu ludzi w Polsce ma się za wykluczonych, jaki odsetek nie uczestniczy w wyborach… Wie Pan jak wielu pracuje tu ciężko za 700 zł na rękę ?!

  11. PRZECZYTAŁEM KOMENTARZE,MAM WNIOSKI NA PEWNYM POZIOMIE OGÓLNOŚCI,PROSZĘ SIE DO NICH ODNIEŚĆ;
    GOSPODARKA JAK NATURA POTRZEBUJE NIETRAFIONYCH INWESTYCJI{BANKRUCTW}JAK W NATURZE NA POPIOŁACH,ZŁAMANYCH DRZEWACH UROŚNIE NOWY SOLIDNY LAS.
    PRZYKRE DLA BANKRUTA [KREDYTOBIORCY KTÓREMU BRAK NA SPŁATĘ],ALE DLA GOSPODARKI ,DLA JEJ ROZWOJU TO NAJLEPSZE, SELEKCJĘ „ZŁYCH”[SŁABYCH],I ROZWÓJ INNYCH POTRAFIĄCYCH UCZYĆ SIĘ NA BŁEDACH INNYCH ,LUB SWOICH JEŚLI MAJĄ SIŁĘ WALCZYĆ.
    NIE UWAŻAM ZA SŁUSZNĄ WIZJĘ ,ABY KAŻDY MIAŁ SWOJE MIEZKANIE, DOM.[UNIKAM OSOBIŚCIE KREDYTOW]POZDRAWIAM