Halo-miliony

Ty też możesz odebrać telefon od tajemniczego doradcy finansowego.

Brzęczy komórka. – Halo – w słuchawce miły kobiecy głos – dzień dobry dzwonię z firmy doradztwa finansowego OVB. Otrzymałem ten numer telefonu od Pańskiego znajomego – tu pada nazwisko niewidzianego od miesięcy kolegi – który skorzystał z naszych usług, jest bardzo zadowolony. Polecił nam Pana jako potencjalnie zainteresowanego. Czy zechce się Pan umówić na spotkanie w sprawie pomnażania majątku i inwestowania? Nasze usługi i porady nic nie kosztują – zachęca rozmówczyni.

Kto to dzwoni? Przedstawiciel jednej z największych w Niemczech firm doradztwa finansowego, która wchodzi na nasz rynek. Polecanie przez krewnych i znajomych królika to stary trick w marketingu finansów osobistych. Dotąd jednak w Polsce rzadko wykorzystywany. Podobnie jak agresywny marketing telefoniczny usług doradczych, z którym tu mamy do czynienia. Tego jeszcze nie było.

Co to oznacza? Że firmy doradztwa finansowego już za chwilę stoczą morderczy pojedynek o nasze względy i nasze portfele. Ta branża wyrosła, pomagając wybrać najtańszy kredyt hipoteczny (tak zaczynały Expander i Open Finance). Dziś chcą nam doradzać w wyborze polisy na dom, ubezpieczenia na życie, przy inwestowaniu w fundusze i na giełdzie. Firmy doradcze pączkują. Jeszcze do niedawna były tylko Expander, Open Finance, Xelion. Potem powstały Goldenegg, Notus. Doświadczeni pracownicy odchodzą, zakładając własne biznesy (tak powstały m.in. Homes Swiss, Wealth Solutions, Partnerzy Inwestycyjni, New World Alternative Investment). Są jeszcze niemieckie giganty, które też będą doradzać – AWD i wspomniany OVB. A nawet QFinanse – wyspecjalizowana finansowej obsłudze osób homoseksualnych.

Jak widać, konkurencja to olbrzymia. Za chwilę zaczną się również problemy typowe dla błyskawicznie rozwijających się branż, na przykład niedobór profesjonalnej i przeszkolonej kadry. Coraz głośniej mówi się, że doradcy, zarabiając na prowizji wypłacanej przez instytucje finansowe, coraz częściej zmieniają się w sprzedawców (często nachalnych).

Ale to namnożenie to też najlepszy dowód, że Polacy się bogacą. W  rozwiniętych społeczeństwach to normalne. Gdy jedni zajęci są zarabianiem pieniędzy, inni żyją z podpowiadania, jak je lokować.