Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

20.07.2007
piątek

Do moich komentatorów

20 lipca 2007, piątek,

Wywołany do tablicy, czuję się w obowiązku poczynić kilka wyjaśnień.

Z ciekawością przeczytałem komentarze dot. dwóch ostatnio gorących tematów, tj. emerytur małżeńskich i akcji CBA.

Po pierwsze – dziękuję wszystkim, którzy czytają, dyskutują, wyrażają się. Po raz kolejny ujawnia się tu wspaniała moc internetu, która pozwala autorowi i czytelnikom na bieżąco poznawać różne punkty widzenia na ten sam temat.

Po drugie – do zorra – nie uważam emigrantów za oszustów. Co więcej – większość znanych mi osób, które wyjechały, zrobiło to całkowicie lege artis. W blogu wymieniłem jedynie szereg przyczyn w których powiększa się dziura w ZUS-ie. Jedną z nich jest pokaźna grupa tych, którzy wyjechali do pracy i nie płacą składek u nas. Ale przecież to ich święte prawo, a zgryz tu w kraju. Bo, jak słusznie Pan zauważa, w aktualnej sytuacji „jednostce oplaca sie wyjechac i oszczedzac na emeryture w normalnym kraju”. Moim zdaniem oszustwem jest za to zachowanie, w którym w kraju pobiera się zasiłek (rentę etc.) a tam zasuwa na czarno na budowie.

Po trzecie – do Wojtka z Przytoka – Pańskie poglądy są mi w dużej mierze bliskie. A decyzja o wyjeździe na emigrację, podejmowana przez młode osoby, ekonomicznie racjonalna i absolutnie jej nie potępiam.  W tej kwestii podzielam w pełni opinię zorro, że „Rzadzacy niestety nie rozumieja ze w systemie emerytalnym trzeba najpierw zadowolic mlodych platnikow a nie emerytow, bo brak perspektyw na jakakolwiek emeryture dla obecnych 20-latkow powoduje ze nie beda oni placili skladek dla obecnych emerytow.”
Gdybym miał taką możliwość – najchętniej sam wylogowałbym się z systemu ZUSowskiego. Mogę nawet podpisać cyrograf, że na starość niczego od państwa nie oczekuję. Problem polega na tym, że jeśli wszyscy młodzi uciekną, system się zawali. Tu akurat państwo jest cwane – bo owo wylogowanie się ciągle utrudnia, np. poprzez ograniczanie możliwości samozatrudnienia.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Panie Piotrze
    Okazuje się więc – na szczęście – że jesteśmy liberałami(wolnościowcami), więc zakałą naszej socjalno-solidarnej krainy. Mylnie odczytałem Pańskie intencje w felietonie o dziedziczeniu emerytur i trochę mnie to wzburzyło. Mam fatalne wspomnienia z lat 80-tych i daleko idącą nieufność w stosunku do państwa, biurokracji itp. W sumie mimo zmiany systemu ta nieufność nie zmalała i staram się żyć po swojemu placąc podatki, składki itp dla świętego spokoju nic w zamian nie oczekując. Po prostu liczę tylko na siebie i to daje mi poczucie satysfakcji. Może zresztą jestem przeczulony bo niepokoi mnie propaństwowa demagogia polityków prawicy adresowana do sierot po PRL-u. A głównie szczucie i ośmielanie ludzi by sięgali po cudze i żyli z cudzego. Okazuje się, że to co 17 lat temu niby definitywnie pogrzebano, przeżyło i zatruwa nadal głupotą ludzkie mózgi. No ale paszport mam w szafce koło lóżka, tylko sięgnąć ręką i w drogę. Na szczęście mam jeszcze na to siły i to daje poczucie wolności.
    Pozdrawiam serdecznie

  2. „Gdybym miał taką możliwość – najchętniej sam wylogowałbym się z systemu ZUSowskiego. ”
    Jak zapewne większość. Prowadzę działalność gospodarczą i jestem jednym z tych „naiwnych”, którzy nie zostali rolikami, więc comiesiąc haracz oddaje w pełnej wersji.

    „Mogę nawet podpisać cyrograf, że na starość niczego od państwa nie oczekuję.”
    Może sa jakieś cyrografy zbiorowe, to ja chętnie się podłącze 🙂 Szczególnie że odkładając połowę tego, co mi się miesięcznie odbiera uzbierałbym na emeryturę z 10 razy tyle ile mi przypadnie „ustawowo”, a ponadto w razie „nagłej a niespodziwanej śmierci” zona i dzieci (na razie jedno) miałyby przynajmniej te pieniądze dla siebie.

    „Problem polega na tym, że jeśli wszyscy młodzi uciekną, system się zawali. ”
    Oczywiście. Można oczywiście snuć wywody jak Janusz Korwin-Mikke, zę likwidujemy ZUS, i trzeba sobie radzić. Pytanie co z osobami, np mój tato, któzy przeszli teraz na emeryturę po 42 latach pracy. Więc to na nich my teraz płacimy. Gorzej, że nie bardzo ma kto płacić na nas.

    Myślę (czasem mi się zdarza – slowo honoru), że metodą byłoby ograniczenie składki. Po pierwsze więcej ludzi zaczęło by ją uczciwie płacić, choćby dlatego że przedsiębiorcy zatrudnialiby kolejne osoby, w końcu w dużym zakładzie obniżka o powiedzmy 30% dla 200 pracowników to ogromne pieniądze, a więc albo podwyżki, albo kolejni pracownicy.
    Poza tym miło byłoby zobaczyc jak tnie się koszty. Nie obcinając emerytury, i bynajmniej wypłaty, które na szczeblu podstawowym wyglądają nader skromnie. Ale czy na przykład panie nie mogłyby pracować w zwykłym budynku? Czy musi byc on od razu marmurowo granitowy? W mieście moim powiatowym, jedyny budynek o atrakcyjniejszym wyglądzie niż ZUS to ING Bank Śląski. Odnosze wrażenie że za koszt remontu (granit na posadce, drewniane ramy okienne, gont na dachu) powiatowi emeryci – i to wszyscy łącznie – przeżyliby kilka lat w dostatku.
    I mogliby spiewać sobie wzorem Kabaretu Starszych Panów,jak to „wesołe jest życie staruszka” 🙂

  3. Jakie płacenie składek na obecnych emerytów? Nie na tym polega emerytura! Składki powinno płacić się na siebie, dopóki tak nie będzie nikt nie będzie chciał ich płacić wszyscy będą chcieli się wylogować.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. MichałB

    Możliwe, że nieprecyzyjnie się wyraziłem, ale wydaje mi się, że sprawa jest oczywista. Należy rozróżniać, pomiędzy wartością składki a wpływami ze składki.
    Od wartości rzeczywiście obliczona będzie postawa do emerytury.
    Ale wpływy wykorzystywane są na pokrywanie bieżących wydatków.

    Oczywiście, że powinno być tak, że wpłacasz pieniądze, ktoś je przechowuje, pomnaża, albo i nawet przechowuje, a potem otrzymujesz je żeby cieszyć się tarością…. ech rozmarzyłem sie, niestety.

    Że sparafrazuje – „nie z ZUZ-em te numery Podatniku”:(

  6. Franki napisał
    „Ale wpływy wykorzystywane są na pokrywanie bieżących wydatków.”
    Oczywiście, że tak nie może być. Pieniądze odkładane na emeryturę są własnością odkładającego. Można je wpłacać tylko i wyłącznie na fundusz emerytalny, który ma zarabiać tak samo jak bank, a nie wydawać na bieżące potrzeby. Dla tych którzy pracowali w PRL należy utworzyć fundusz emerytalny z pieniędzy, które się otrzyma za sprzedaż tego co wtedy zostało wybudowane za ich emerytury, w pierwszej kolejności np. szpitale, szkoły i uczelnie.

  7. MichałB.
    Miślimy tak samo i piszemy to samo. A wiesz jaka jest jedyna różnica. Ja nie wierze, że to się zmieni. I nawet nie staram się a włąściwie nie mam siły, wyobrażać sobie ani spekulować, co i jak powinno byc zrobione. Może to trochę pesymistyczne, ale ZUS ma się dobrze od 70 lat i pewnie będzie się miał dobrze, nawet jak mu braknie na emerytury. Zauważ, że nawet kiedy mówi sie o reorganizacji (bo nasz ZUS jest tak miły, że sam przyznaje, że niedługo braknie mu pieniędzy) to nie ma mowy o ograniczeniu składki, czy mniejszych pensjach kierowniczych. Za to jest pomysł „rąbnięcia nam” II filaru. Pomysł sprzedaży np. szpitali naprawdę mi się spodobał 🙂 Można by na poczatek odsprzedac parę budynków samego ZUS-u.

    Co do funduszu dla tych, którzy są już na emeryturze. Pomysł ok, ale mam zastrzeżenie. Widzisz ludzie zaczęli płacić na II filar, popłaca ileś lat i potem otrzymaja te pieniądze. Logiczne, tak jak powiedzmy z lokatą czy każdą inną formą oszczędzania z tą różnicą, że ta jest akurat obowiązkowa. Z ZUS-em jest ten problem, że od poczatku, kiedy Mościcki go utworzył, była grupa ludzi którzy mieli wypałacane to konkretne świadczenie. A więc (sprawiedliwe to czy nie) pieniądze brano z budżetu a uzupełniano z bieżacych wypłat. Tak przynajmniej tłumaczył nam to jeden z wykładowców. A wieć automatycznie z pieniędze na bieżąco pokrywano wydatki a później wyliczano emeryturę danej osobie a płaciło na nia kolejne pokolenie.
    Ja też wim że to niesprawiedliwe, ale nie wierzę, że ktoś z tym zrobi porzadek. a penie możnaby. Kiedy się czyta jakie sa przyrosty pieniędzy na kontach II filaru i słyszy jak leżakują na nieoprocentowanych kontach pieniądze w ZUS serce się kroi. Bo w końcu to nasze pieniądze. Nawet jesli są wydawane na kogoś to przy tych kwotach jakie wchodzą w grę rozsądne inwestowanie powinno przynosić niebagatelne sumy z pożytkiem dla wszystkich.
    Ale odnoszę wrażenie, że obaj nie wierzymy w rozsądne zarządzanie naszymi pieniędzmi przez Państwo.