Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka Pieniądze to nie wszystko - Blog ekonomiczny Piotra Stasiaka

18.07.2007
środa

Dość psucia emerytur

18 lipca 2007, środa,

Jeżeli rząd wycofa się z pomysłu emerytur małżeńskich, będzie to kolejny cios dla tych dzisiejszych 20 i 30-latków, którzy ciężko i uczciwie pracują, zamiast oszukiwać państwo albo uciec do Anglii.

Wprowadzenie małżeńskich emerytur jest pierwszym od dawna pomysłem władzy, który przyszłym emerytom mógł wyjść na zdrowie. Bo nie jest nim przecież rozszerzanie, pod groźbą górniczych kilofów, listy zawodów uprzywilejowanych. Od wprowadzenia 1 stycznia 1999 roku nowatorskiej – na skalę europejską – reformy ubezpieczeń społecznych, kolejne rządy robiły wszystko aby ją zepsuć.

Młode pokolenie dzisiejszych 20-, 30-latków jest i bez tego w wyjątkowo trudnym położeniu. Prawdopodobnie emerytura, którą w przyszłości otrzymają z ZUSu (I filar), z trudem wystarczy na zakup bułek i margaryny, ale już lekarstw niekoniecznie. Sytuację będą zapewne ratować nieco wypłaty z OFE (II filar), ale powiedzmy sobie szczerze – wiele osób, chcąc po przejściu na emeryturę utrzymać normalny standard życia, będzie musiało pracować aż do grobowej deski. O ile tylko starczy sił.

Sam należę do tego pokolenia. Oboje z żoną ciężko pracujemy, utrzymujemy dom, wychowujemy dziecko. Nie uciekamy w szarą strefę, nie wyjechaliśmy do Anglii (gdzie zapewne szybciej moglibyśmy się dorobić i mieć godziwą emeryturę). Płacimy niemałe podatki. Płacimy składki, choć gdy co miesiąc widzę, ile zabiera mi państwo, serce boli. Przecież za to można by spłacać ratę za kawał ziemi czy włożyć w fundusze, a na starość inwestycję spieniężyć. Ale trudno – to jest koszt życia w społeczeństwie.

Emerytura małżeńska w OFE w tej sytuacji to sprawiedliwy układ: jakby co, moja żona odziedziczy po mnie pieniądze uskładane w II filarze. I vice versa. Dlatego pomysł PiSu sprzed kilku miesięcy należało pochwalić. Teraz jednak rząd chce się z tego pomysłu okrakiem wycofać. Pod idiotycznym pretekstem, że świadczenie będzie trudne do wyliczenia. A tak naprawdę przecież chodzi o rozpaczliwe łatanie dziury w ZUS. Dziura ta powstanie nie tylko dlatego, że w przyszłości więcej osób będzie pobierało świadczenia, niż na nie pracowało. Również dlatego, że trzeba będzie wypłacać pieniądze tym, którzy dziś wyjechali do Anglii, pracują na czarno w Niemczech, udają rolników w KRUSie, są na rencie choć im się nie należy, figurują jako bezrobotni a budują dom u mojego sąsiada.

Wprowadzenie emerytur małżeńskich to byłby akt elementarnej sprawiedliwości nie tylko wobec kobiet, które statystycznie żyją dłużej, a świadczenia mają niższe (bo m.in. zamiast zarabiać wychowywały dzieci, a więc przyszłych podatników). To przede wszystkim ukłon w stronę tych, którzy dziś w ogóle opłacają składki na ubezpieczenie społeczne. Jeśli ich kosztem sfinansuje się dziurę w ZUSie, to po raz kolejny potwierdzi tezę, że w tym kraju pracowici i uczciwi zawsze dostają po tyłku.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Panie Piotrze
    W pełni zgadzam się z poglądem, że emerytury małżeńskie powinny być dziedziczone natomiast nie mogę uznać części argumentów którym uzasadnia Pan tę tezę.
    1. Pisze Pan o „20 i 30-latkach, którzy ciężko i uczciwie pracują, zamiast oszukiwać państwo albo uciec do Anglii.” Sformułowanie emocjonalne – ci ludzie po prostu wybierają, ryzykują i mają do tego święte prawo.Po co ten patos?
    2. Pisze Pan o swojej rodzinie „Nie uciekamy w szarą strefę, nie wyjechaliśmy do Anglii (gdzie zapewne szybciej moglibyśmy się dorobić i mieć godziwą emeryturę). Płacimy niemałe podatki. Płacimy składki, choć gdy co miesiąc widzę, ile zabiera mi państwo, serce boli. Przecież za to można by spłacać ratę za kawał ziemi czy włożyć w fundusze, a na starość inwestycję spieniężyć. Ale trudno – to jest koszt życia w społeczeństwie.” Co to znaczy koszt życia w społeczeństwie? Cierpi Pan, serce boli ale płaci Pan z pełną świadomością, że nic z tego nie będzie. Więc może zamiast cierpieć uzna Pan iż składka jest przymusowym haraczem, kolejnym podatkiem, który musi Pan odprowadzić dla świętego spokoju bo inaczej państwo wejdzie Panu z kopytami na głowę.
    3. Z pewnym żalem pisze Pan krytycznie o tych” którzy dziś wyjechali do Anglii, pracują na czarno w Niemczech, udają rolników w KRUSie, są na rencie choć im się nie należy, figurują jako bezrobotni a budują dom u mojego sąsiada.” Pana zdaniem rujnują ci ludzie ZUS i budżet. Otóż nie oni rujnują a ZUS się daje rujnować. Ludzie tylko korzystają z luk prawnych i idotyzmu tej instytucji.
    4. Na sam koniec uzasadniania Pan oczywistą tezę, że państwo okrada Pana ze składki rozważaniami o sprawiedliwości. Zostawmy może tę umoralniającą gadkę ideologom socjalnej prawicy. Może jednak lepiej zacząć oszczędzać na starość bez pośrednictwa państwa lub wypracować sobie emeryturę w normalnym kraju. Zapewni to Panu komfort psychiczny na starość – przynajmniej będzie Pan żył ze świadomością, że nikt Pana egzystencji nie opłaca i nie marudzi o niesprawiedliwości państwa. No bo co ma państwo do sprawiedliwości?
    Pozdrawiam

  2. po co zatem w druku drugofilarowym wypisuje sie osoby uposażone? nie do tego, żeby dostały pieniądze małżonka (w razie jego smierci) z konta ofe?

  3. Jakie emerytury? Jaki ZUS? W Polsce (i w całej tej śmiesznej UE) to co nazywają emeryturami nie jest prawdziwą emeryturą tylko świadczeniem socjalnym, przydzielanym lub zabieranym przez państwo, a nie własnością kogoś kto na to pracuje przez kilkadziesiąt lat.

    Nie ma się czym ekscytować.

    Kiedy będziemy na emeryturze już dawno będzie po bankructwie socjalizmu, a przynajmniej tego w wydaniu „europejskim”.

    Uważam, że problem emerytur w dzisiejszym wydaniu mnie nie dotyczy. Też mam te 30lat.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Już dawno straciłem złudzenia, że moją starość zabezpieczy ZUS. Kiedy jeszcze słyszę medrców z Samoobrony, że dziedziczenie emerytury przez żonę jest niewychowawcze, wiem bez wątpliwości, że rządzą nami talibowie – za nic mają kobiety, które rodzą, wychowują dzieci, prowadzą gospodarstwa domowe, dzięki czemu – wyliczyli to między innymi ekonomiści amerykańscy, w tym Kenneth Galbraith – produkt narodowy brutto USA jest o co najmniej 25 % większy, niż gdyby tego wkładu żon i matek nie było.

  6. nie place skladek w Polsce, ale nie o tym chcialam tu napisac. Zainteresowalam sie sprawa OFE, i wyglada na to ze gdy pare lat temu powstawaly zasady byly inne a teraz rzad chce wszystko wywrocic do gory nogami.
    Poelcam lekture, http://www.portalfinansowy.pl/in/najczesciej_zadawane_pytania/najczesciej_zadawane_pytania_2.htm

    wydaje mi sie ze strona opisuje zasady na jakich OFE powstawaly, i tu istotna informacja dla naszego rzadu:

    Czy emerytura w nowym systemie jest dziedziczona? Jeśli tak, to na jakich zasadach?

    To właśnie zasadnicza różnica pomiędzy I a II filarem. Pieniądze, wpłacone na I filar (ZUS) nie podlegają dziedziczeniu, czyli – mówiąc potocznie – „przepadają” w chwili śmierci ubezpieczonego.
    Inaczej jest w II filarze (OFE) – tu wpłacone składki są dziedziczone, po śmierci ubezpieczonego pieniądze są przekazywane osobom do tego uprawnionym.

    Kto dziedziczy pieniądze po zmarłej osobie, która zdecydowała się na uczestnictwo w II filarze systemu?

    Współmałżonek otrzymuje 50 procent środków, zgromadzonych na koncie osoby ubezpieczonej. Nie są one jednak wypłacane gotówką, ale transferowane na rachunek współmałżonka w funduszu emerytalnym. Pozostałe pieniądze są wypłacane gotówką osobom uposażonym (w tym także współmałżonkowi).

    Co dzieje się więc z pieniędzmi, wpłacanymi do ZUS w przypadku śmierci ubezpieczonego? Czy jego rodzina otrzyma świadczenie?

    To zależy od konkretnej sytuacji. Generalnie pieniądze, zgromadzone na naszym koncie w ZUS-ie (to jest w ramach I filaru nowego systemu), nie podlegają dziedziczeniu. Jeżeli współmałżonek zmarłego nie pracuje i ukończył 50 lat, otrzyma rentę rodzinną. Jeśli jednak nie ukończył 50 lat, świadczenie nie przysługuje.

    pozdrawiam

  7. Panie Piotrze,

    Nie moge zgodzic sie z wymienianiem jednym tchem ludzi oszukujacych panstwo i emigrantow.
    Jako 20-kilku latek nie mam zadnych zludzen ze ZUS wyplaci mi cokolwiek gdy bede chcial przejsc na emeryture w okolicach 2044-2049 roku (zakladam ze moge pracowac do 70tki).
    Uklad w ktorym moge przez najblizsze 40 lat placic skladki ktore zostana przeznaczone na chlubne cele wspierania KRUS ale dla mnie juz nic nie zostanie jest moim zdaniem niesprawiedliwy.
    Skorzystalem wiec z mozliwosci wyjazdu do Irlandii i tutaj oszczedzam na emeryture. Podkreslam ze z ZUS nie spodziewam sie zadnych pieniedzy.
    Nie rozumiem wiec dlaczego uwaza pan emigrantow za oszustow – przeciez jezeli nie place skladek to nie nalezy mi sie zadna emerytura. Jezeli chodzi o umowe miedzypokoleniowa to stan ZUSu pozwala przypuszczac ze sie od niej nie wymigam, a praca za granica pozwala mi na latwiejsze zaoszczedzenie na emeryture moich rodzicow niz gdybym pracowal w Polsce.
    Problemem Polski nie sa w tym momencie emigranci tylko istniejacy stan rzeczy gdzie jednostce oplaca sie wyjechac i oszczedzac na emeryture w normalnym kraju.
    Rzadzacy niestety nie rozumieja ze w systemie emerytalnym trzeba najpierw zadowolic mlodych platnikow a nie emerytow, bo brak perspektyw na jakakolwiek emeryture dla obecnych 20-latkow powoduje ze nie beda oni placili skladek dla obecnych emerytow.
    Ostatnie badania wskazuja ze ponad 50% emigrantow nie ma zamiaru wracac do Polski i poki nie nastapia powazne zmiany – rowniez w ZUSie – to prawdopodobnie odsetek ten bedzie wzrastal.

  8. Swiadczenia na ZUS w tej formie jaka istnieje to wersja schematu Ponzziego. Aktualne skladki zebrane od pracujacych sluza do pokrycia emerytur wyplacanych obecnie rencistom. Jest to zapewne tym co jeden z blogowiczow nazwal konwencja miedzypokoleniowa. Faktycznie jest to jeszcze jeden skladnik systemu podatkowego. Zdrowszym rozwiazaniem byloby systematyczne potracanie czesci wynagrodzen dla ustanowienia personalnego rachunku emerytalnego . Fundusze bylyby obdarzone zwolnieniem od podatku dochodowego i moglyby byc inwestowane zgodnie z wola wlasciciela. Po osiagnieciu wieku emerytalnego wlasciciel konta moglby wycofywac zgromadzone zasoby na pokrycie kosztow utrzymania. Gwoli sprawiedliwosc trzeba dodac, ze system ZUSowski nie jest tak bardzo rozny od systemu Social Security w USA gdzie przymusowe skladki sa wazna czescia redukujaca wielkosc deficytu budzetu federalnego. Propozycja, o ktorej pisze wyzej istnieje w USA w formie tak zwanych IRAs (Individual Retirement Accounts).

  9. Nie podoba mi się zastsowana terminologia i logika, gdyż państwo to my, obywatele, państwo nie jest „obok” nas. Jeśli mamy prawo mieć pretensje to do władz państowych. Przyjęta w artykule konwencja niesie negatywny ładunek przekonania, iż obywatel nic nie może, a „państwo tylko okrada”. Brutalna prawda jest tak, iż mamy taką władzę na jaką zasługujemy. Jeśli wybieramy durnów lub pazerniaków, to mamy głupie przepisy lub tworzone z korzyścia dla aktualnie rządzących. Jeśli zatrudniam u siebie cymbała, to nie mam prawa mieć pretensji, że schrzanił robotę – przyczyna bowiem tkwi nie w jego działaniu, ktore jako osoba myśląca powinienem przewidzeć, lecz w złej rekrutacji. w okresie demokraci, kiedy mieliśmy decyzję we własnych rękach, wybieraliśmy oszustów i karierowiczów, którzy powolująć się na nasze głosy kradli i kombinowali. Jeśli komukolwiek coś dawali, to bez pytania o zdanie, zabierali to innym. Budżet jest wspólny i można wyjąć tyle ile się włożyło.
    Uważam iż najwyższy czas, aby zacząć tępić „Lewusów”, za których uważam ludzi wyciągających bezpodstawnie łapę do wspólnego worka. Lewus mógłby zadbać sam o własne interesy, ale po co jak idioci złożą się na jego utrzymanie. Lewus nie szanuje niczego, nawet tych na których pasożytuje. Lewusy mają swoją reprezentację w parlamencie, która jest oczywiści tzw. lewica – też lewusy, z tą różnicą, że kradną więcej oraz muszą dla poklasku trochę rzucić innym lewusom. Hasła o równych brzuchach, solidaności społecznej, to „opium” dla ludu. Niestety tak jak każdy inny narkoty też wyniszcza organizm – stwarzając wrażenie że się należy, uczy bezczynności i promuje naganne postawy pasożytnictwa społecznego.
    DO WSPARCIA ZE WPOLNEGO WORKA MA PRAW JEDYNIE TEM, KTO ZROBIŁ WSZYSTKO, ABY ZAŁATWIĆ SWOJE SPRAWY SAMODZIELNIE. JEST USPRAWIEDLIWIONY JEDYNIE, JEŚLI NIE POTRAFI LUB NIE MOŻE, ALE BARDZO SIĘ STARAŁ. Jesli ktoś nic nie robił, to jako PASOŻYT nie ma żadnych praw do wsparcia.
    Nie może być tak, iż zorganizowani cwanuacy i lenie, będą żyć na koszt „uczciwych durniów”.
    W tym konkretnym przypadku uważam, że społeczeństwo ma dług w stosunku do każdej rodziny. Dla rodziców rodziana, to dodatkowe obowiązki oraz dodatkowe koszty i wyrzeczenia. Tylko w noramalnej rodzinie mogą wyrosnąc następne pokolenia pożytecznych obywateli. Dlatego wszelkie formy wsparcia, są w pełni uzasadnione i mają moje poparcie.

  10. Pingback: Pieniądze to nie wszystko » Archiwum bloga » Do moich komentatorów