Dość psucia emerytur

Jeżeli rząd wycofa się z pomysłu emerytur małżeńskich, będzie to kolejny cios dla tych dzisiejszych 20 i 30-latków, którzy ciężko i uczciwie pracują, zamiast oszukiwać państwo albo uciec do Anglii.

Wprowadzenie małżeńskich emerytur jest pierwszym od dawna pomysłem władzy, który przyszłym emerytom mógł wyjść na zdrowie. Bo nie jest nim przecież rozszerzanie, pod groźbą górniczych kilofów, listy zawodów uprzywilejowanych. Od wprowadzenia 1 stycznia 1999 roku nowatorskiej – na skalę europejską – reformy ubezpieczeń społecznych, kolejne rządy robiły wszystko aby ją zepsuć.

Młode pokolenie dzisiejszych 20-, 30-latków jest i bez tego w wyjątkowo trudnym położeniu. Prawdopodobnie emerytura, którą w przyszłości otrzymają z ZUSu (I filar), z trudem wystarczy na zakup bułek i margaryny, ale już lekarstw niekoniecznie. Sytuację będą zapewne ratować nieco wypłaty z OFE (II filar), ale powiedzmy sobie szczerze – wiele osób, chcąc po przejściu na emeryturę utrzymać normalny standard życia, będzie musiało pracować aż do grobowej deski. O ile tylko starczy sił.

Sam należę do tego pokolenia. Oboje z żoną ciężko pracujemy, utrzymujemy dom, wychowujemy dziecko. Nie u...