Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

19.07.2012
czwartek

Pieniądze z UE – na drogi czy innowacje?

19 lipca 2012, czwartek,

I znów – chcąc nie chcąc – wracam do tematu infrastruktury, a to dlatego, że wraca i nabiera tempa dyskusja o tym, jak wykorzystywać pieniądze wpływające do Polski z przyszłego budżetu UE.

A pieniędzy będzie sporo. Choć budżet (pespektywa finansowa) UE na lata 2014-2020 wciąż nie jest gotowy, w pesymistycznym scenariuszu możemy liczyć na 67 mld euro, zaś w optymistycznym – nawet na 80 mld. To będzie później dzielone na różne programy i konkretne projekty, ale już teraz – bo do jesieni – rząd musi zdecydować o strategicznych celach. Czyli o tym, jakiego typu projekty będę preferowane. Na razie trend jest taki, że większe szanse mają innowacje, niż drogi. Czy to dobrze?

Uznawana za jednego z najlepszych ludzi w rządzie Tuska – minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. To ona pilnuje unijnej kasy. /fot. Materiały prasowe

Jak do tej pory na drogi wydawaliśmy 38 proc. wszystkich przychodzących z Brukseli pieniędzy i – jakkolwiek byśmy nie psioczyli – trochę dróg jednak zbudowanych zostało. W ciągu ostatnich kilku lat prawie tyle samo kilometrów autostrad, ile wcześniej w całym okresie od początków ustrojowej transformacji.

Teraz czytamy, że większość pieniędzy na pójść dla firm, na wdrożenie nowych produktów, usług i innowacji. Kierunek – high tech – jest słuszny, tylko czy jakiekolwiek innowacje da się zaprogramować odgórnie? Czy Facebooka albo Google wymyśliła jakaś wspaniała biurokracja?

Prawdziwie innowacyjne projekty prawdopodobnie – o ile procedura kwalifikowania wniosków pozostanie ta sama – nie mają co liczyć na unijne wsparcie, bo są zazwyczaj niegotowym projektem albo samym pomysłem w głowach ich autorów. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że sporo z tych pieniędzy zgarną firmy, które już mają technologie i doświadczenie, i które pewnie i tak by swoje pomysły wprowadziły w życie, tyle że zrobią to ze wsparciem unijnej kasy. A że będą potrafiły odpowiednio napisać wniosek (albo zatrudnić odpowiednich doradców)  – no cóż, to będzie właśnie ta przewaga konkurencyjna. Tylko czy o to nam chodzi?

Sporo zgarną też firmy specjalizujące się w szkoleniach, programach edukacyjnych, reklamach społecznych (na przykład ostatniej – żeby jeść pstrąga). Na tego typu „efekty miękkie” wydajemy już sporo i jak można przeczytać w genialnym raporcie opublikowanym w najnowszej „Polityce” czasem trudno jednoznacznie wskazać, jakie efekty udało się w ten sposób osiągnąć.

Czasem zastanawiam się, czy nie lepiej jednak zostawić tych funduszy na infrastrukturę, bo one przynajmniej dadzą coś namacalnego. Albo zamiast środków i dotacji  przyznawanych na drodze biurokratyczno-unijnej procedury, dać po prostu pewnym branżom – na przykład bardzo silnie rosnącym globalnie, jak produkcja gier wideo – ulgi podatkowe. Których to ulg Bruksela nie cierpi. Może więc ciało na wzór Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej dla gier?

Nie jestem do końca przekonany, czy innowacja bardzo nam przyspieszy, jeśli z fabryki do magazynu trzeba będzie przewieźć części jakiegoś wysoce innowacyjnego urządzenia, lecz wioząca je ciężarówka utknie w korku.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. 100% zgody.

  2. „Czy Facebooka albo Google wymyśliła jakaś wspaniała biurokracja?”

    No cóż, jakby to Panu powiedzieć… http://en.wikipedia.org/wiki/Stanford_Digital_Library_Project

  3. Tym bardziej, że nie da się jednoznacznie zdefiniować „innowacji”. To takie słowo wytrych. Się tak mówi bo wszyscy tak mówią. Jest duże prawdopodobieństwo, że kilkoro cwanych zgarnie forsę i tyle. Nie staniemy się potęgą nowych technologii tylko z powodu kilkudziesięciu miliardów euro. Potrzeba by sto razy więcej przez 20 lat a i to nie gwarantowało by wyników. Podaje się przykład Noki ale akurat ta firma ma kłopoty. I to jest normalne. Na jednej firmie nie można budować. A na drogach można. Komunikacja również w znaczeniu przewozu to podstawa. Pociągi, transport wodny, powietrzny to zwykłe mrzonki. Akurat ciężarówki to obecnie podstawa głównie z powodu mobilności. No i bez autostrad, chcemy czy nie litwini, białorusini, rosjanie, ukraińcy rozjeżdżą nam nasze stare drogi i ulice w miastach tranzytowych a na autostradach i obwodnicach (dla ciężarówek płatnych) może się nawet uda zarobić.
    Z poważaniem W.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pełna zgoda.

    Wydawało mi się, że to unia określa kierunki dotacji?

    Ulgę można dać wszystkim. Zlikwidować CIT i wprowadzić w zamian podatek od sumy aktywów, który obciążyłby firmy już duże, a zwłaszcza sektor finansowy, którego specjalnie nie potrzebujemy.
    Podobnie należy skasować PIT i wprowadzić podatek katastralny od wartości nieruchomości. Prościej i lepiej, dużo zapłacą tylko duzi właściciele, a nie młodzi założyciele nowych firm i rodzin.

    Zastanawiam się, skąd unia weźmie te pieniądze i czy jej np. w połowie nie zabraknie.

  6. @moroux – dzięki, nie wiedziałem

  7. Wydac tylko na infrastrukture. Wykonawcami powinny byc tylko polskie firmy. Nie wydawac na innowacje. Innowacje sa juz wspieranie innym programem UE. Pozatym Polska nawet nie posiada strategii w sprawie innowacji. Po prostu dykator historyk jest za glupi i nie ma takiej wizji.
    Ale jest to haniebnae zebractwo. Rzad dyktatora Donka zniewaza polakow. Gdyby Polska miala powazny rzad, byla by strategia rozwoju kraju i co najmniej zbalansowany budzet. Ten rzad natomiast zebrze i nie wie co z wyzebranymi pieniedzmi zrobic.
    Unia jednak jest w rozpadzie. Istnieje szansa ze Unia nie przetrwa do 2014. I na pewno nie utrzyma budzetu.

  8. To też ekonomia (???):
    Wg danych Międzynarodowego Funduszu Waluowego (IMF), Banku Światowego, Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS) oraz danych z rządów, niezapłacone przez bogatych podatki, m.in. ukrywane w tzw. rajach podatkowych, wynosiły na koniec 2010 r. ok. 21 – 32 trylionów dolarów (tyle wynosi łączny PKB Stanów Zjednoczonych i Japonii). Wartość ta dotyczy tylko pieniędzy, nie wliczano podatków niezplaconych za ruchomości i nieruchomości (BBC)..

  9. Ich tryliony to nasze biliony

  10. Sto procent zgody. Same innowacje (czy też „innowacje”, kampanie społeczne, itd, itp) PKB nam nie podniosą. Sprawna gospodarka rodzi się ze sprawnej infrastruktury. Już jest nieźle, ale może być zdecydowanie lepiej.

  11. Biorac pod uwage amerykanskie doswiadczenia postawilbym na…zbrojenia.
    Wiekszasc najwazniejszych wynalazkow ostanich dzieisiecioleci ma zrodlo w sektorze militarnym.
    I w rzadowych zamowieniach; lotnictwo, komunikacja, nowe materialy itd.
    Wroga juz mamy.
    Moze byc Rosja albo Iran albo jeszcze lepiej Rosja z Iranem.

    A tak powaznie to na 100% pieniadze powinny pojsc na infrastrukture, rowniez taka jak superszybki internet.

    Na wszystkie takie dizedziny , ktore stwarzaja warunki do rozwoju przedsiebiorczosci i ktore ze swoje natury wymagaja wielkich nakladow i dlugiego okresu zwrotu tych nakladow (czesto na zasadzie posredniego przelozenia na cala ekonomie) – inwestycje tego rodzaju sa trudne do zrealizowania przez biznes prywatny nastawiony na krotko- lub srednio-(dobrze by bylo…) terminowa perspektywe.

    Ale Boze pomoz nam w miedzyczasie zreformowac niewydolne panstwo (wedlug statystyk za Kazachstanem) bo inaczej polowa srodkow zostanie zmarnowana i rozkradziona.

    Do tego trzeba by bylo odstawic od korytka gdanska sitwe kolezkow.
    I tak sie okazuje, ze gdzie nie spojrzec tam polityka.

  12. Komentarz, który przejdzie bez moderacji

  13. Teraz dodaję jeszcze inny komentarz

  14. Komentarz, komentarz.

  15. Pingback: Best Writing Service

  16. Pingback: project essay help

  17. Pingback: Best Writing Service

  18. Pingback: Best Writing Service

  19. Pingback: Get your documents written perfectly