Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

1.06.2012
piątek

Euro – start! Inwestycje – stop?

1 czerwca 2012, piątek,

Inwestycje na Euro 2012 rzutem na taśmę dopinane są na ostatni guzik. Możemy pochwalić się stadionami, dworcami i lotniskami. Z drogami jest gorzej – i to prowokuje kolejne pytanie – czy po Euro nie czeka nas infrastrukturalne spowolnienie?

Rząd pod koniec 2015 chciałby móc powiedzieć tak: w ostatniej pięciolatce wydaliśmy na drogi łącznie 150 mld zł. Słusznie jednak Andrzej Kublik z „Gazety” śledzi bieżące ruchy na linii Ministerstwo Finansów – Ministerstwo Transportu, bo pierwsze sygnały na „po-Euro” wyglądają tak, że pieniądze, które teraz wydawać będziemy na drogi, szły będą głównie na dokończenie już rozpoczętych, priorytetowych inwestycji. Te  nie mogą się przecież kończyć w polu, bo gdzieś zabrakło kilku kilometrów asfaltu. I słusznie.

Tu mamy sukces, czyli Szybka Kolej Miejska do lotniska Okęcie w Warszawie, fot. PL2012

Niestety nie wiadomo, czy gdy bat w postaci Euro zniknie, do głosu w projektowaniu polskiej infrastruktury nie dojdą trzymający kasę urzędnicy z Ministerstwa Finansów z jego szefem na czele. Bo ich priorytet jest inny, niż Ministerstwa Infrastruktury czy Transportu. Oni mają pilnować, aby budżet państwa się nie rozsypywał.

Nowy piękny dworzec w Poznaniu, fot. TriGranit / Poznań2012

Przecież już pod koniec 2010 roku, tuż po wyborach samorządowych, widząc pogarszający się stan publicznej kasy, wprowadzono limit wydatków na budowę nowych dróg (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad musiała wtedy anulować 40 prowadzonych przetargów). Ze strony rządu dochodzą wciąż pogłoski, że następny budżet unijny, na lata 2014-2020 – i perspektywa jego wykorzystywania dla Polski – też nie będą stawiały budowy dróg jako kluczowego elementu infrastruktury. Nie wiadomo, co dalej z kolejami, bo choć dworce udało nam się wyremontować, to czy będzie do nich jak dojechać po rozlatujących się torach?

Zapóźnienia polskiej infrastruktury mają wpływ na to, że nasz kraj nie rozwija się gospodarczo tak szybko, jakby mógł. Niestety, postępujące spowolnienie gospodarcze może dać pretekst – a może nawet i zmusić rząd – do powiedzenia społeczeństwu: przykro nam, ale po prostu Polski na to nie stać. Za sześć dni zaczynają się Mistrzostwa Euro 2012. Przypomnijmy sobie, jaki nastrój panował w kwietniu 2007 roku, gdy UEFA przyznała nam prawa ich organizacji. To miał być dla nas wielki skok cywilizacyjny. Miejmy nadzieję, że to co udało nam się już zrobić, to nie będzie skok ostatni.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Była taka książka W.Kuczyński Po wielkim skoku.

    Skąd autor wie, jak szybko kraj mógłby się rozwijać i że akurat dróg brakuje najbardziej? Jeśli UE funduje drogi, to znaczy, że kraj się nie rozwija, tylko jest rozwijany z zewnątrz. Żeby kraj rozwijał SIĘ, potrzebowałby mieć więcej oszczędności. Wtedy nie musiałby liczyć na zewnętrzne finansowanie i łaskę światowej koniunktury. Ale gdyby ludzie zaczęli oszczędzać, wtedy P.Stasiak i jego koledzy ze wszystkich gazet i telewizji ogłosiliby wszem i wobec, że konsumpcja zwalnia i gospodarka się wali!

  2. I po diabła w Poznaniu nowy dworzec, jak kolej upada. Wystarczyło odrestaurować stary, może nieco zmodernizować. Obsługiwał kiedyś o wiele większy ruch i wystarczył. Mógł przyjąć jednocześnie 12 składów czyli w ciągu 5-6 godzin wszystkich kibiców, gdyby każdy z nich przyjechał tylko w dniu meczu. A te mecze będą AŻ TRZY. Taniej byłoby wysłać po kibiców specjalne autobusy .Pieniądze wyrzucone w błoto !

  3. UE jest jak bogaty wujek, do którego wszyscy mają pretensje, że nie dał więcej pieniędzy. Dotacje to tylko prezent.

    Strategia rządu jest słuszna, ale nie ma to nic wspólnego z wielkim skokiem ani mistrzostwami Europy. Gdyby nie było mistrzostw dróg powstałoby tyle samo, być może w innym miejscu, a może nieco więcej, bo nie byłoby stadionów, więc byłoby kilka miliardów więcej na inwestycje.

    Koncepcja wielkiego skoku gospodarczego albo jakiegoś koła zamachowego gospodarki jest z gruntu fałszywa i szkodliwa. Gospodarka najlepiej się rozwija równomiernie, a nie skokami. Wielkie inwestycje nie są ważniejsze od wielu małych. Wzrost PKB jest skutkiem pracy milionów ludzi, a nie przyczyną. Wspieranie popytu, konsumpcji albo budownictwa czy jakiegoś innego działu gospodarki nie pobudza gospodarki jako całości, tylko przemieszcza zasoby z jednego miejsca w inne. Spłacanie długów i gromadzenie zapasów, żeby samemu zarobić na przyszłej produkcji, ma sens niezależnie od tego co się dzieje ze wskaźnikiem PKB.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Cieszmy się z tego co jest dzięki „spięciu pod mistrzostwa”. Jestem przekonana, że bez takiego bodźca ślimaczyłoby się to jak zawsze. Fundusze być może przepadłyby w długotrwałych rozmyślaniach „na co by tu…” Podróżni, którzy są na kolej skazani nie będą musieli czekać na pociąg, zapewne spóźnione, w warunkach Trzeciego Świata. Jakiś zysk to jest nawet jeśli pociąg od tego nie przyspieszy. Spowolnienie nas raczej czeka, choć kto wie? Podniosły się z kryzysu Niemcy a to nasi główni partnerzy handlowi, coraz wyżej nas ceniący. Unia może dać mniej, ale nie musi tak być- to nie jest dobry wujek a wyrachowany twór- woli dać temu, kto dobrze wydaje, podbija wskaźniki a nie trwoni i tworzy problemy. W każdym razie, co już jest- nie zniknie.

  6. Jeszcze jakiś czas będzie ruch w inwestycjach, bo nie wszystko oddano w terminie. Potem się zobaczy.

  7. Gdyby nie poszło na stadiony ok 7 mlrd euro to mogło by pójśc na energetykę.
    Dobiegającą do stanu agonalnego.Bal na Tytaniku .W PRL było powiedzenie „ostatni gasi światło”.Ostatni nie jest już potrzebny.Samo zgaśnie.

    @clara ma rację .Stadiony szybko nie znikną.Niestety.Trzeba będzie wydawac ciężkie pieniadze na ich utrzymywanie.Albo nie.Można przyjąc taką samą metodę jak w stosunku do toru kolarskiego w Pruszkowie.