Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

23.03.2012
piątek

Akcja inwigilacja, czyli Google Street View

23 marca 2012, piątek,

Wyszukiwarka Google uruchomiła opcję Street View na mapach największych polskich metropolii.

Teraz można obserwować je nie tylko z satelity, ale przenieść się na poziom chodnika i odbyć wirtualny spacer po Marszałkowskiej czy Rynku w Krakowie. Pierwszego dnia wszyscy rzucili się, aby sprawdzić, czy „ich dom też tam jest”. Zaraz potem posypały się protesty, że narusza to prywatność i w ogóle permanentna inwigilacja. Swoje zastrzeżenia zgłasza m.in. Fundacja Panoptykon.
Ostatecznie ulubionym sportem internautów stało się wypatrywanie tych miejsc, w którym automat Google się pomylił, bo aby uprzedzić ewentualne zarzuty system komputerowy zamazuje w Street View twarze mijanych przechodniów oraz numery rejestracyjne samochodów. Automat, jak to automat, bywa omylny – w sieci zaroiło się od zdjęć modelek na reklamach, których twarze ukryto, kontenera na śmieci, który został przez system uznany za samochód, tudzież zanonimizowanego dorożkarskiego konia.

Karierę zrobił też funkcjonariusz stołecznej Straży Miejskiej, który został unieśmiertelniony w momencie zatrzymywania do kontroli auta, na którym jechały kamery Google. A we Francji sikający do rowu mieszkaniec jednej z wsi, którego podpatrzył cały świat, domaga się ogromnego odszkodowania.
Anonimowy kosz na śmieci
Anonimowi bohaterowie serialu Rodzina Borgiów, zdjęcie pożyczone od Fundacji Panoptykon
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Ja sąsiada rozpoznałem po prowadzonym na smyczy psie. Pies nie miał zamazanych ani charakterystycznych łat ani zakręconego ogona. Ani uśmiechniętego wyrazu psiej mordy. Sąsiadowi jego mordę zamazali, ale na nic się to nie zdało. Zza kałuży, dzięki Google oraz psom – wszystko widać.

  2. Chyba mało kto o tym wie ale podobna usługa zrealizowana przez firmę rumuńską Norc (norc.pl) dostępna jest już od kilku lat. Oprócz kilku większych miast, b. dobrze obfotografowany jest też Śląsk.

  3. Zawsze znajdą się jacyś oburzeni – a to niewierny mąż sfotografowany pod domem kochanki, a to paniusia-elegantka wyjątkowo uchwycona w pończochach z dziurą, a to wspólnota mieszkaniowa, której budynek na fotce wydaje się brudniejszy niż w rzeczywistości itp itd. Dla mnie StreetView jest wspaniałym wynalazkiem, od kilku dni wciąż spaceruję po rodzinnym mieście, siedząc 500 km i całe miesiące nieobecności od niego. Gdyby jeszcze za lat parę technika pozwoliła na Street View by Night, cieszyłbym się jeszcze bardziej. No i nieśmiało mi się marzy Street View z którejś połoniny bieszczadzkiej, gdyby jakimś cudem udało się tam przejechać kamero-rowerowi googla.

  4. To naprawdę świetny wynalazek i z przyjemnością ogląda się nie tylko swój dom, ale też atrakcje miast, do których w najbliższym czasie się nie wybiorę. Nikt jednak nie pomyślał, że taki fajny gadżet to raj dla przestępców. W oknach mojego domu można policzyć i rozpoznać wszystkie kwiatki, nawet „obronne” kaktusy na parapetach (przeciw włamywaczom) i już nie spełnią swej roli…