Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

7.12.2011
środa

Barbarzyńcy na Oxford Street

7 grudnia 2011, środa,

Na głównych ulicach europejskich miast łatwo dostrzec kulturową zmianę – podbijają je marki i sklepy z krajów rozwijających się.

Będąc ostatnio w stolicy Wielkiej Brytanii przespacerowałem się znów (po ponad 10 latach) londyńską Oxford Street, czyli jedną z głównych – obok Regent Street i New Bond Street – ulic handlowych tej metropolii. Miasto oczywiście przykryte jest już świąteczną atmosferą, ze sklepowych wystaw kuszą nas Mikołaje, śnieżynki, renifery i cały ten kram. Nie należy się temu dziwić, wszak okres przedświąteczny jest tradycyjnie, co roku, okresem największych żniw branży handlowej z krajach z tzw. zachodniego kręgu kulturowego. A także probierzem sytuacji gospodarczej i nastrojów konsumenckich (w tym roku – mimo powszechnych obaw o nadciągnięcie recesji wyniki handlowe z pierwszych weekendów okresu świątecznego napawają jednak optymizmem – jak pisze w swym komentarzu Cezary Kowanda).

Spacer po Oxford Street uświadomił mi jednak to, jak wiele zmieniło się w handlu na przestrzeni ostatnich 10 lat.

Oxford Street przed Świętami, fot.  Shane Global Language Centres, Flickr CC by SA

Ta niegdyś bardzo „brytyjska” ulica, gdzie sporo było tradycyjnych marek i konserwatywnych angielskich sklepów, ugina się dziś pod naporem szyldów i reklam jeszcze do niedawna kompletnie nieznanych firm. Króluje hiszpański mega-koncern tekstylny Inditex (Zara, Pull&Bear, Bershka, Stradivarius), dalekowschodni Esprit, włoskie Imtimmisimi i Calzedonia. A kawałek dalej, na wielkiej reklamowej ścianie Piccadilly Circus – jednym z charakterystycznych „turystycznych” widoczków Londynu –  reklamuje się dziś koreański Hyundai oraz chińskie Lenovo, zamiast jak niegdyś „swojskiej” Coca-Coli czy niemieckiego TDK. Również inne sklepy sieciowe – głównie odzieżowe – to dziś efekt globalizacji i rosnącej potęgi rynków wschodzących, mając swoje zarządy i bazę kapitałową gdzieś w Europie, ale całą produkcję w Wietnamie, Turcji, Bangladeszu i Chinach. Myślę, że to tylko kwestia czasu, aż egzotyczni kooperanci nabiorą wiedzy, zgromadzą kapitał, a potem rozpoczną ostateczny szturm na świat Zachodu, z własnymi markami.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Nie do wiary !!! Stasiak chyba z kieleckiego. Nie widzi dalej niz glowna i jedyna droga przez wies.

    Europa sie wali a Stasiak pisze o Oxfrord Street. I o czym te wypociny. Co ciekawego pan napisal. Niech pan to wytlumaczy.

  2. Jak świat światem TDK to firma japońska, a nie niemiecka… .

  3. W którym miejscu na Oxford St jest Stradivarius?????? W zeszły piątek jeszcze nie było…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Warszawiak – nie czepiaj się.
    Każdy chce żyć, zatem „orze jak może” a przecież „noblesse oblige” !

  6. @kaesjot 10.30
    To nie jest orka. To orgia lgarstwa. Przeczytaj ‚Rachunek za Gruzje’ ze wrzesnia 2008. Dostepne z tej stony. To orgia lgarstwa Stasiaka. Do tej pory za to nie przeprosil pomimo ze faky i prawdy od dawna sa znane. Stasiakowi brak swiatopogladu. Teraz w krytycznych dniach kryzysu pisze on o Oxford Str. Co jest lekcewazeniem kryzysu. Wtedy nawet przed oficjalnym dochodzeniem Stasiak juz mial wyrok na Rosje. „Im gorzej tam mialo byc tym mialo byc lepiej.’ Co jest lekcewazeniem prwady. Znamy to ‚im gorzej tym lepiej’ to haslo solidarnych. A moze dlatego kryzys im pasuje.

    Panie Stasiak. Przepros pan za klamstwa. Cywilizacja wymaga tego od pana. Lgarstwami opisywal pan wojne rosyjsko-gruzinska w 2008.
    Zeszmacil pan Polityke i ublizyl czytelnikom. Korekta i przeprosiny sie naleza.

    EU report states Georgia started 2008 war with Russia
    *http://www.wsws.org/articles/2009/oct2009/geor-o02.shtml
    Georgian president Mikheil Saakashvili blamed for starting Russian war
    *http://www.guardian.co.uk/world/2009/sep/30/georgia-attacks-unjustifiable-eu
    Saakashvili under Pressure from EU Probe
    By Uwe Klussmann
    An EU enquiry investigating the events of last summer’s conflict between Russia and Georgia is shining an unfavorable light on Mikheil Saakashvili. A secret document may prove that the Georgian president had planned a war of aggression in South Ossetia.
    *http://www.spiegel.de/international/world/0,1518,615160,00.html
    EU blames Georgia for starting war with Russia
    http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/georgia/6247620/EU-blames-*Georgia-for-starting-war-with-Russia.html
    EU-sponsored report says Georgia started 2008 war
    *http://euobserver.com/24/28747
    i wiecej *http://www.google.co.za/#hl=en&cp=46&gs_id=3x&xhr=t&q=Russia+Georgia+war+2008+european+investigation&pf=p&sclient=psy-ab&rlz=1R2ADFA_enZA411&source=hp&pbx=1&oq=Russia+Georgia+war+2008+european+investigation&aq=f&aqi=&aql=&gs_sm=&gs_upl=&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.,cf.osb&fp=ecf10fd658c98fd5&biw=1152&bih=667

  7. Warszawiak – przepraszam.
    Miałem chwilę słabości i zamiast kamieniem rzuciłem, po chrześcijańsku chlebem.
    To przez Los Indios Tabajaras i Elizę Doolitle – ich muzyka tak mnie nastraja.
    Już więcej nie będę i przysięgam zawsze stać w pierwszym szeregu.

  8. W połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy Niemcy kupowali tylko niemieckie samochody, (taka panowała opnia), na jednym z parkingów w Dortmundzie zatrzymał sie obok mnie Niemiec swoja nową Micrą (model Nissana). Rozpływał sie z zachwytu nad tym samochodzikiem, zachwalał go, a największą jego zaletą była niska cena, chociaż porownując go z Golfem, trochę mu sie pomyliły klasy aut. Już wtedy bylo widać odwrót klientów od własnych rodzimych marek, na rzecz tańszych produktów z dalekiego wschodu. A że teraz zalewają nas kiepskiej jakości wyroby z Chin czy Wietnamu, nic dziwnego, ludziska chcą kupować prawie za darmo, nie zastanawiając sie nad tym, że kupując dalekowschodnie przedmioty odnoszą tylko chwilowe korzyści, bo automatycznie przenoszą w ten sposób produkcje w tamte rejony, likwidując miejsca pracy we własnych krajach.

  9. A Esprit to akurat jest niemiecka marka, ale rozumiem, ze „dalekowschodnia” bardziej pasowało pod tezę. Btw czy ktoś jest w stanie podać panu blogerowi jakąś markę chińską, indonezyjską lub malezyjską żeby ten jego wpis jakoś uratować? Najtrudniejsze w tym biznesie to bynajmniej nie uszycie podkoszulka ale opatrzenie go małym logo, które podbije jego wartość kilkanastokrotnie. Tak że „barbarzyńców” jeszcze na Oxford street nie ma.

  10. Panie Warszwiak, odpisałem już Panu w sprawie Pana gruzińsko-rosyjskich żądań. Proszę popatrzeć pod jeden ze swoich wcześniejszych komentarzy, choć podejrzewam, że pisze je Pan, nie sprawdzając potem mojego odzewu. Pozdrawiam. Piotr Stasiak

  11. Esprit powstał w 1968 roku w USA, dziś jest własnością m.in. grupy dalekowschodnich banków, notowanym m.in. na giełdach w Szanghaju. Proszę popatrzeć, kto jest w zarządzie, choć główna kwatera rzeczywiście znajduje się w Niemczech. Pozdrawiam Piotr Stasiak

  12. Piotr Stasiak
    11 grudnia o godz. 11:23

    Panie Stasiak, nie przypominam sobie by w jakikolwiek sposob odwolal pan swe oskarzenia przeciwko Rosji i przeprosil czytelnikow za oczywiste klamstwa ktorymi sie pan posluzyl we wrzesniu 2008.

  13. Większość konwencjonalnych ekonomistów wraz z politykami i komentatorami spraw gospodarczych wykazuje skłonność do wyolbrzymiania znaczenia sektora dóbr i usług konsumpcyjnych. Wynika to przede wszystkim z tego, że mierniki stosowane w rachunku dochodu narodowego przeceniają zwykle znaczenie konsumpcji w stosunku do całkowitego dochodu, ponieważ wykluczają większość produktów wytwarzanych na pośrednich etapach procesu produkcji, a więc przedstawiają konsumpcję jako najważniejszy sektor gospodarki. We współczesnych gospodarkach sektor ten stanowi zazwyczaj 60-70 procent dochodu narodowego, podczas gdy mierzony w stosunku do całkowitej kwoty wydanej na wszystkich etapach struktury produkcji nie sięga zwykle nawet trzeciej części produkcji krajowej brutto. Jest ponadto oczywiste, że doktryny Keynesowskie wciąż silnie oddziaływają na metodologię mierników dochodu narodowego oraz na procedury statystyczne stosowane do gromadzenia informacji niezbędnych do ich ustalenia. Z punktu widzenia ekonomii Keynesowskiej korzystne jest wyolbrzymianie roli konsumpcji jako integralnej części zagregowanego popytu po to, by móc skoncentrować rachunek dochodu narodowego na tym zjawisku, wyłączyć z rachunków tę część produkcji krajowej brutto, która niezbyt dobrze mieści się w modelach Keynesa, oraz nie podejmować żadnych prób odzwierciedlenia rozwoju różnych etapów produkcji pośrednich dóbr kapitałowych, która jest znacznie trudniejsza do uchwycenia i prognozowania niż konsumpcja.

    Jezus Huerta de Soto Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne str. 317.
    Tą grubą księgę polecam w całości.

  14. Krzysztof Mazur
    11 grudnia o godz. 16:04
    Istnieja co najmniej 3 metody mierzenia PKB. Teoretycznie powinny one prowadzic do tego samego rezultatu. Zadna z tych metod nie bierze pod uwage nowych dlugow. Ani dlugu publicznego ani dlugu gospdarstw domowych ani nowych dlugow przedsiebiorstw. Ani dlugow spowodowanych zobowiazaniami ubezpieczeniowo-socjalno-emerytalnymi. A wiec sa to metody gowno warte. Uzywane jednak bo wyolbrzymiaja PKB co pomaga politykowm w oklamywaniu obywateli. Pomysl co by to bylo gdyby wszyscy jedli u MacDonalda. Polska byla by potega gospodarcza.
    PKB nie jest miara gospodarki. Miara gospodarki powinna byc suma zyskow wszystkich przedsiebiorstw. Byla by to miara netto.