Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

23.08.2010
poniedziałek

Śmieci a sprawa polska

23 sierpnia 2010, poniedziałek,

Może w rozwiązywaniu problemu śmieci wyprzedzamy Wielką Brytanię, ale w kwestii szacunku dla obywateli – jesteśmy w tyle.

Wśród licznych lektur wakacyjnych natrafiłem na felieton w „The Economist”, którego autor opisuje rozliczne problemy, jakie Wielka Brytania ma ze śmieciami produkowanymi przez swych obywateli. Pierwszym zdziwieniem jest fakt, że mieszkańcy Wysp są – zdaje się – bardziej zapóźnieni jeśli chodzi o regulacje pro-ekologiczne, niż większość krajów unijnych. Debata o tym, czy i jak wymuszać na obywatelach segregowanie odpadów, czy wprowadzać opłaty za wywóz śmieci w zależności od ich ilości i „jakości” dopiero tam się rozkręca, podczas gdy w takich krajach jak Belgia, Holandia czy nawet – tadaaa – w niektórych polskich miastach, przetoczyła się ona już dawno.

fot. Wesley Fryer, Flickr, CC by SA

Jeszcze ciekawsze jest podejście, jakie brytyjskie władze prezentują w tej debacie. Wykazują one bowiem – jak wynika z felietonu „The Economist” – zaskakujący respekt przed obywatelem. Statystyczny mieszkaniec Wysp jest bowiem na tyle przywiązany do wolności i swobód obywatelskich, że nie da się po prostu narzucić mu pewnych rozwiązań przemocą. Próby wprowadzenia procedur „oceny” śmieci (aby je odpowiednio otaksować opłatami) spotkały słusznym (?) odporem ze strony organizacji broniących prywatności oraz brukowych gazet.

Teraz brytyjskie władze zastanawiają się, jak sprostać unijnym regulacjom śmieciowym nie wchodząc w konflikt z obywatelami. Zamiast kija (odgórnych przepisów) postanowiono zastosować marchewkę. W kilku hrabstwach, m.in. Windsorze, trwają więc prace pilotażowe nad systemem zachęt. Każda rodzina, która na ochotnika zgodzi się segregować odpady na plastik, szkło, papier itp., może zbierać „punkty”, które potem wymieniane są na darmowe kawy, kanapki czy rabaty w pobliskim sklepie spożywczym. Efekty są bardzo zachęcające – na 4000 rodzin biorących udział w pilotażu wycofało się zaledwie 65, zaś łączna ilość segregowanych śmieci wzrosła 3-krotnie. Są też projekty, aby gminy, na których terenie powstać mają nowoczesne ekologiczne spalarnie odpadów, w znacznym stopniu partycypowały w wynikających z nich korzyściach. Opór społeczności lokalnych ma zostać zmniejszony przez spory zastrzyk gotówki – udział w podatkach, płaconych przez spalarnie.

Dlaczego o tym piszę? Otóż przypomniałem sobie, w jaki sposób system segregacji odpadów wprowadzano w wielu polskich miastach. W Warszawie do 2006 r. wielu obywateli samorzutnie segregowało odpady, zaś wyspecjalizowane firmy ZA DARMO odbierały je raz w miesiącu. Oczywiście na dalszych etapach odpady te były sprzedawane przez nie do zainteresowanych odbiorców (np. spalarnie) dzięki czemu cały ten „darmowy” dla obywatela system miał sens (nie obciążał jego kieszeni bezpośrednio).

W 2006 r. radni zaingerowali w nieźle działający system, wprowadzając obowiązek segregacji dla każdego obywatela, wspólnoty mieszkaniowej itp. W efekcie firmy, które do tej pory odbierały odpady darmowo, zaczęły od tego pobierać opłaty (i to spore). A co bardziej „przedsiębiorczy” obywatele wyrzucają pro forma kilka worków plastików rocznie, aby w razie kontroli mieć jak wylegitymować się przed strażą miejską. Zaś pozostałe śmieci recyclingowalne upychają po kubłach z odpadami „zwykłymi” (za których wywóz i tak muszą płacić) albo wywożą na dzikie wysypiska, tudzież do lasu. Tak to odgórnie staliśmy się bardziej ekologiczni. W statystykach oczywiście mamy pełen sukces, bo łączna ilość zbieranych śmieci segregowanych wzrosła.

Pytanie tylko, który system będzie bardziej skuteczny długofalowo? Brytyjczyków, którzy w sposób dla nas niezrozumiały „cackają” się z obywatelem, starając się dobrowolnie pozyskać go do współpracy? Czy nasza metoda, knuta i buta?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Jeśli Polska od 16 lipca codziennie ma naliczane kary w wysokości 40 tys. euro (dzisiaj na liczniku jest to już 1 560 000 euro) – to pytanie trzeba sformułować następująco: czy mamy się godzić na kosztowny dyktat pędzących królików – wystarczy na wyszukiwarce google wkleić hasło „program naprawczy dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi” i będzie wiadomo, że już od dawna bło wiadomo co trzeba zrobić…

  2. Nie tylko o „knuta i buta” chodzi, ale i o sensowność i racjonalność. Oraz o rzetelność. Tymczasem króluje „potiomkinowska” wieś.

    W naszej wspólnocie mieszkaniowej (nie w W-wie) zaczęliśmy zbierać opakowania plastykowe do osobnego pojemnika, bo firma wywożąca śmieci obniżyła za to (nieznacznie) opłatę za usługi. Po ok. roku dowiedzieliśmy się, że te opakowania wywożone są na generalne wysypisko, a zresztą zaobserwowaliśmy, że niekiedy pojemnik opróżnia zwykła śmieciarka „ogólna”.
    Zrezygnowaliśmy z segregacji. Bo to kłopot. I wszyscy są zadowoleni. Bruksela wymaga od Polaków tego, co zachodnia demokracja od pasterzy afgańskich. To się chyba nie uda…

  3. W Beskidach w kilku miejscowościach już w połowie lat 90tych pewna prywatna firma postawiła pojemniki i wszystko było OK. dopóki radni nie wzięli sprawy w swoje ręce. Przez kilka lat stał jeden pojemnik i sypało się wszystko. Teraz rozdają worki na plastiki i szkło i jeżdżą raz w miesiącu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Oj coś mi się widzi, że jednak pieniądze są najważniejsze dla Pana…

  6. Mam pytanie: ile dzikich wysypisk (w lasach, na brzegach jezior etc) per capita jest w UK a ile w RP? Więcej pytań nie mam w temacie.

  7. Cały kraj puszcza śmieci przez komin. W sezonie grzewczym polskie powietrze jest rakotwórcze, jak opary plastiku. Indagowani ludzie na wsi twierdzą, że WCALE nie produkują śmieci, więc po co im płatny kubeł? Wszystko da się spalić a resztę (gruz etc.) wywozi się do lasu.Trzeba stwierdzić, że chłopstwo ma też poczucie piękna: urządza wysypiska w najładniejszych fragmentach lasu. Z tego wynika, że tegoż piękna nienawidzi, co potwierdza masowe użycie betonowych ogrodzeń, czy pstrokatych tynków i urządzanie ogródków w rodzaju „trawnik i dwie tuje, tylko grobu brakuje”.

  8. @camel:
    nic dodac, nic ujac.