Piątkowy giełdowy debiut Facebooka jest ważniejszy niż na pierwszy rzut oka może się wydawać. Da odpowiedź na pytanie, w którą stronę – i jak szybko – zmieniał się będzie internet.
Według prognozowanej giełdowej wyceny akcji Facebooka jestem wart około 10 dolarów. Tyle bowiem – w przybliżeniu – otrzymamy, dzieląc sumę, którą Facebook chce pozyskać od inwestorów (10-12 mld dolarów) przez liczbę użytkowników serwisu (900 mln). To sporo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że korzystając z tego serwisu przez kilka lat kliknąłem może w dwie-trzy reklamy (system Facebooka pewnie lepiej ode mnie wie i pamięta, ile razy i w co). Dlatego pytania – „czy cała firma Facebook, założona w 2004 roku, może być warta aż 100 mld dolarów” są uzasadnione.
Padają zresztą coraz częściej, gdy temperatura przed giełdowym debiutem sięga zenitu. Podgrzewają ją informacje takie jak ta, o rezygnacji koncernu GM z płatnej reklamy na Facebooku.
Założyciel Facebooka Mark Zuckerberg lubi być młody i wyluzowany – a pokieruje jedną z największych firm technologicznych świata, fot. CC by Robert Scoble, Flickr
Rozważmy jednak dwa scenariusze piątkowych wydarzeń.







